Reklama

Reklama

Fatalny sezon polskiego biathlonu

Tak złego sezonu polski biathlon nie miał od dawna. W Pucharze Świata nasze zawodniczki nie odgrywają większej roli, a docelowa impreza, czyli mistrzostwa świata w austriackim Hochfilzen również była nieudana. W efekcie słabych wyników do dymisji podał się trener reprezentacji Adam Kołodziejczyk. - Powiem tak, w środowisku trenerskim nikt poważny nie zaryzykuje pracy z polską kadrą - stwierdził w rozmowie z Interią były prezes Polskiego Związku Biathlonu Zbigniew Waśkiewicz. A do igrzysk olimpijskich w Pjongczangu pozostał niespełna rok.

Kołodziejczyk pracował z kadrą od stycznia 2011 roku. Pod jego wodzą polskie biathlonistki osiągnęły wiele sukcesów m.in cztery medale mistrzostw świata: Weronika Nowakowska srebro i brąz, Krystyna Guzik srebro i Monika Hojnisz brąz. "Biało-czerwone" stawały także na podium zawodów Pucharu Świata, a w klasyfikacji generalnej plasowały się w ścisłej czołówce, jak choćby Guzik w sezonie 2015/2016 (10. miejsce).

W obecnym sezonie PŚ na palcach jednej ręki można policzyć udane występy reprezentantek Polski. Szczyt formy budowany był na mistrzostwa świata w Hochfilzen. W Austrii "Biało-czerwone" zaprezentowały się jednak słabo w biegach indywidualnych. Jedynie w sztafecie występ można uznać za dobry, gdzie Polki zajęły 7. miejsce. Po MŚ w Hochfilzen Kołodziejczyk podał się do dymisji, która została przyjęta przez Polski Związek Biathlonu. Do dyspozycji zarządu oddał się Tomasz Sikora, który współpracował z Kołodziejczykiem w kadrze.

Reklama

Weronika Nowakowska, która po urodzeniu bliźniaków powoli wraca do formy, skomentowała to tak: Słuszna decyzja aczkolwiek podjęta zbyt późno. Pozostaje mieć nadzieję, że na 10 miesięcy przed igrzyskami znajdziemy trenera, który nas poprowadzi... Dziękuję Panu Kołodziejczykowi za wszystko dobre co wniósł i szczerze życzę powodzenia.

Nie jest tajemnicą, że w kadrze nie działo najlepiej. Już rok temu na MŚ w Oslo Magdalena Gwizdoń mówiła, że nie wyobraża sobie współpracy z trenerem Kołodziejczykiem. Najbardziej doświadczona nasza biathlonista ćwiczyła z kadrą B, której opiekunem jest Nikołaj Panitkin. W jednym z przedsezonowych wywiadów Kołodziejczyka skrytykowała Krystyna Guzik. 33-letnia zawodniczka dostała zgodę od związku na indywidualny tok szkoleniowy. Zawodniczka, która przez kontuzję barku straciła ponad dwa miesiące z przygotowań, podjęła współpracę z austriacką grupą pod okiem Alfreda Edera i Sandry Flunger. Długa przerwa związana z operacją i rehabilitacją musiała odbić się na wynikach. Braki treningowe były po prostu zbyt duże. Kołodziejczyk przygotowywał Monikę Hojnisz i pozostałe zawodniczki, które dopiero zbierają cenne doświadczenie w seniorskiej kadrze. Brązowa medalistka MŚ w Novym Mescie spisuje się jednak poniżej oczekiwań.

- Obie doświadczone zawodniczki trenowały z tymi osobami, z którymi chciały. Miały na to środki i mogły w 100 procentach zrealizować swoje plany. Wyniki są więc w 100 procentach efektem ich działań. Można powiedzieć, że biorą pełną odpowiedzialność za swoje wyniki. I tutaj nie ma żadnego alibi - powiedział w rozmowie z Interią były prezes Polskiego Związku Biathlonu Zbigniew Waśkiewicz. Cała rozmowa tutaj - kliknij

- Natomiast grupa, która była pod bezpośrednią opieką trenera Kołodziejczyka, na pewno rozczarowała. Zarówno te młode, które jakoś nie pokazały znaczącego postępu, no i Monika Hojnisz po której oczekiwało się na pewno więcej. To że atmosfera była tak fatalna na pewno wpływało na wszystkich, ale każdy miał swoją robotę do wykonania - dodał.

Statystyki Polek na strzelnicy wyglądają przyzwoicie. Skuteczność jest porównywalna do ubiegłego sezonu: Gwizdoń (2016/2017 - 85 procent, 2015/2016 - 85), Hojnisz (2016/2017 - 82 procent, 2015/2016 - 83), Guzik (2016/2017 - 80 procent, 2015/2016 - 86). Liderka klasyfikacji generalnej PŚ Laura Dahlmeier strzela na poziomie 89 proc. Problem tkwi w przygotowaniu biegowym. Na trasie nasze zawodniczki wyraźnie odstają od najlepszych. Wystarczy spojrzeć na wyniki w sprintach. Zakładając, że karną rundę zawodniczki pokonują w 20-25 s, to straty Polek są wyraźne do triumfatorek.

Zwyciężczynie sprintów w tym sezonie i miejsca najlepszych Polek:

Oestersund
1. Marie Dorin Habert (Francja) czas 20.09,7 (0 karnych rund)
...
49. Krystyna Guzik strata +2.17,6 (2)
51. Monika Hojnisz +2.20,2 (2)

Pokljuka
1. Laura Dahlmeier (Niemcy czas 19.51,7 (0)
...
24. Monika Hojnisz +1.12,3 (1)
27. Magdalena Gwizdoń +1.21,4 (1)

Nove Mesto
1. Tatiana Akimowa (Rosja) czas 21.28,9 (0)
...
17. Monika Hojnisz +49,0 (1)
42. Krystyna Guzik +1.34,5 (1)

Oberhof
1. Gabriela Koukalova (Czechy) czas 22.28,5 (0)
...
8. Magdalena Gwizdoń +56,4 (0)
11. Krystyna Guzik +1.16,2 (0)
31. Monika Hojnisz +1.53,1 (1)

Ruhpolding
1. Kaisa Makarainen (Finlandia) czas 20.51,8 (0)
...
10. Magdalena Gwizdoń +1.26,6 (0)
57. Monika Hojnisz +2.57,2 (2)

Hochfilzen (MŚ)
1. Gabriela Koukalova (Czechy) czas 19.12,6 (0)
...
38. Magdalena Gwizdoń +1.43,8 (2)
39. Monika Hojnisz +1.44,9 (2)
53. Krystyna Guzik +2.01,4 (1)

Pjongczang
1. Laura Dahlmeier (Niemcy) +20.43,7 (0)
...
12. Monika Hojnisz +1.20,4 (0)
18. Magdalena Gwizdoń +1.36,3 (0)

A co z naszymi biathlonistami? Niestety, niewiele dobrego można powiedzieć. Blisko pięć lat trwała fatalna seria Polaków. Tyle musieliśmy czekać na punkty zdobyte przez naszego zawodnika w Pucharze Świata. Złą passę "przełamał" Grzegorz Guzik w Oberhofie, gdzie zajął 26. miejsce w sprincie. "Biało-czerwoni" mają ogromne problemy z zakwalifikowaniem się do biegu pościgowego, a ostatnio w sztafecie w Pjongczangu nie dotarli nawet do półmetka. Zostali zdublowani i ściągnięci z trasy.

Zawody w Pjongczangu były ostatnimi, w których kadrę prowadził Kołodziejczyk. Do końca sezonu pozostały jeszcze starty w fińskim Kontiolahti i norweskim Oslo. Tam "Biało-czerwonymi" będzie opiekował się Tomasz Sikora. Przed władzami związku stoi teraz zadanie znalezienia nowego selekcjonera. Zbigniew Waśkiewicz uważa, że będzie to trudne.

- Powiem tak, w środowisku trenerskim nikt poważny nie zaryzykuje pracy z polską kadrą. Nie jest tajemnicą sytuacja w kadrze, trenerzy doskonale znają zawodniczki, znają ich podejście do wielu spraw, atmosfery jaka się wytworzyła. Nie wierzę w to, że ktoś wartościowy, kto się szanuje, podejmie się tego wyzwania. Nikt nie weźmie na siebie odpowiedzialności na kilka miesięcy przed igrzyskami po to, żeby usłyszeć od zawodniczek w przypadku braku znaczącego sukcesu, że trener jest za słaby i nie spełnił ich oczekiwań. Wydaje mi się, że będzie bardzo ciężko znaleźć następcę Adama Kołodziejczyka. Pewnie ktoś się znajdzie, bo na rynku jest wielu trenerów. Polska jest krajem, wbrew temu co się powszechnie uważa, bardzo interesującym, zwłaszcza dla trenerów zza naszej wschodniej granicy - podkreślił były prezes PZBiath.

Robert Kopeć


Reklama

Reklama

Reklama

Reklama

Strona główna INTERIA.PL

Polecamy

Dziś w Interii

Raporty specjalne

Rekomendacje