Reklama

Reklama

Adam Kołodziejczyk: Apetyt rośnie po poprzednim sezonie

Biathlonowa reprezentacja Polski pod wodzą trenera Adama Kołodziejczyka wyruszyła z Krakowa na ostatnie zgrupowanie przed zbliżającym się sezonem. "Biało-czerwoni" będą szlifować formę w szwedzkim Idre. Selekcjoner kadry odniósł się do pomysłu przesunięcia Magdaleny Gwizdoń do olimpijskiej sztafety kobiet w biegach.

Tuż przed wylotem trener Kołodziejczyk, zawodniczki i zawodnicy spotkali się z dziennikarzami na lotnisku w podkrakowskich Balicach. Selekcjoner omówił dotychczasowe przygotowania kadry i najbliższe plany przed rozpoczynającym się 24 listopada w szwedzkim Oestersund niezwykle ważnym sezonem, którego najważniejszą imprezą będą zimowe igrzyska olimpijskie w Soczi.

- Między poszczególnymi zgrupowaniami przeprowadzaliśmy badania lekarskie i diagnostyczne, żeby dowiedzieć się, czy proces treningowy przebiega prawidłowo. Wydaje się, że do tego momentu, to co mieliśmy zaplanowane zostało wykonane bez większych przeszkód i dotarliśmy do ostatniego etapu przed startem - powiedział trener Kołodziejczyk.

W składzie reprezentacji Polski nie ma niespodzianek. Kadrę stanowią zawodniczki doskonale znane kibicom i odnoszące sukcesy, a więc: Krystyna Pałka, Monika Hojnisz, Magdalena Gwizdoń, Weronika Nowakowska-Ziemniak i Paulina Bobak. Nie ma co ukrywać, że liczymy zwłaszcza na dobre występy pań. Reprezentację uzupełniają panowie - Łukasz Szczurek i Krzysztof Pływaczyk.

- Jeżeli chodzi o skład, to na początku przygotowań ustaliliśmy, że będzie to sześć zawodniczek i dwóch zawodników. Łukasz Szczurek i Krzysztof Pływaczyk w ubiegłym sezonie w sztafecie mieszanej podczas mistrzostw świata w Novym Mescie zajęli wysokie 10. miejsce i dostaliśmy przyzwolenie ministerstwa, żeby tych dwóch zawodników dołączyć do kadry kobiet. Przepracowali cały okres przygotowawczy razem z nami - mówił Kołodziejczyk.

Reklama

Natomiast w składzie reprezentacji pań nastąpiła jedna zmiana. - Okazało się, że Agnieszka Cyl jest w ciąży, więc w tym sezonie nie wystartuje. Jej miejsce zajęła młoda, utalentowana zawodniczka Kinga Mitoraj. Niestety, nie ma jej tu wśród nas, bo się rozchorowała. Prawdopodobnie dojedzie do nas do Idre, ale nie jest to takie pewne - stwierdził selekcjoner "Biało-czerwonych".

Poprzedni sezon był udany w wykonaniu polskich biathlonistek. Krystyna Pałka zdobyła srebrny medal mistrzostw świata w biegu pościgowym. Największą niespodziankę sprawiła jednak Monika Hojnisz, która w Novym Mescie stanęła na najniższym stopniu podium w biegu masowym. Poza tym, nasze panie zajmowały wysokie miejsca w zawodach Pucharu Świata zarówno w występach indywidualnych, jak i w sztafecie. Czy w sezonie olimpijskim "Biało-czerwone" będą również odnosić sukcesy?

- Nie było wyznaczania konkretnego celu, który mamy zrealizować. Oczywiście po poprzednim sezonie, gdzie zdobyliśmy dwa medale mistrzostw świata, medale mistrzostw Europy, apetyt rośnie. Tak naprawdę nie musimy wyznaczać sobie celów, bo wszyscy wiedzą, że każdy chce wypaść jak najlepiej. Powiem szczerze, że szanse mamy takie, jak w poprzednim sezonie i sami jesteśmy ciekawi, jak nasze przygotowania, szczególnie motoryczne, wypadną na tle rywalek i rywali z Pucharu Świata. Za dwa tygodnie już się o tym przekonamy - podkreślił Kołodziejczyk.

Trener reprezentacji krytycznie wypowiedział się o pomyśle włączenia Magdaleny Gwizdoń do sztafety olimpijskiej kobiet w biegach.

- Chcieliśmy mieć jasność w tej sprawie przed sezonem, żeby później nie być zaskoczonym przez Polski Związek Narciarski. To nie od nas wyszła ta propozycja. Byliśmy tym zaskoczeni, bo wyglądało to tak, jakbyśmy chcieli na siłę Magdę do tej sztafety wepchnąć. Oczywiście ani my, ani Magda nie jesteśmy tym tak bardzo zainteresowani, bo mamy swoje cele i będą nas rozliczać z tego, co zrobimy w biathlonie - tłumaczył Kołodziejczyk.

Gwizdoń, która w ubiegłym sezonie prezentowała znakomitą formę biegową, chce skupić się przede wszystkim na biathlonie.

- Zawody w których miałabym startować, żeby zdobywać punkty FIS, są dosyć daleko od Idre, więc ciężko byłoby to wszystko zgrać. Poza tym na igrzyskach olimpijskich jest biathlonowy bieg indywidualny na 15 km, a następnego dnia byłby start sztafety w biegach. I w tym przypadku też jest poważna kolizja. Wziąć udział w jednym i drugim biegu byłoby bardzo trudno. Nie o to w tym wszystkim chodzi. Moje zdanie jest takie, że trzeba się skupić na swoim zadaniu, na swoich zawodach, a w moim przypadku jest to oczywiście biathlon - wyznała Gwizdoń.

Autor: Robert Kopeć


Reklama

Reklama

Reklama

Strona główna INTERIA.PL