Reklama

Reklama

​Energa Basket Liga. Trener Kinga: Mogę pokazać jak nas leczono

Legia Warszawa objęła prowadzenie 1-0 w ćwierćfinale rywalizacji z Kingiem Szczecin. W pierwszym spotkaniu wygrała na własnym parkiecie po dogrywce 99-91. Na konferencji prasowej hiszpański szkoleniowiec Kinga odniósł się do zarzutów, dlaczego w ostatnim meczu fazy zasadniczej z Legią klub wysłał do Warszawy skład złożony z ośmiu juniorów.

Zespół ze Szczecina, który jeszcze kilka dni temu zmagał się z korona wirusem, postawił "Wojskowym" trudne warunki. W 28. minucie goście prowadzili już 66-57, ale Legia nie po raz pierwszy w tym sezonie pokazała, że to drużyna z charakterem i na własnym parkiecie zazwyczaj nie przegrywa. W obecnym sezonie to była już czternasta wygrana drużyny ze stolicy w hali na Bemowie w szesnastu meczach.

Szczecinianie byli bardzo blisko pogorszenia imponującej statystyki Legii. W końcówce czwartej kwarty pozwolili jednak gospodarzom na doprowadzenie do dogrywki. W niej Legia była już wyraźnie lepsza.

Reklama

- Gratuluję moim zawodnikom, zwłaszcza po tym co działo się w naszym życiu w i naszej koszykówce przez ostatnich 15 dni. Pokazaliśmy charakter, zrobiliśmy doskonałą robotę. Musimy dalej pracować, to dopiero początek serii. To było dość dziwne doświadczenie, bo nie wiedzieliśmy, jak zareagujemy. Wszystko, co mogło się wydarzyć, byłoby niespodzianką. Prawie wszyscy wyglądali jednak dobrze na boisku. Z dnia na dzień będziemy lepsi. Maciej Lampe miał negatywny wynik testu na COVID-19 dopiero na chwilę przed wyjazdem do Warszawy. Miał wirusa jeszcze kilkadziesiąt godzin temu. Jak zna się symptomy i skutki wirusa, to można zrozumieć, dlaczego nie zagrał wielu minut - powiedział na konferencji prasowej po meczu trener Kinga Jesus Ramirez.

Hiszpański szkoleniowiec ustosunkował się także do zarzutów, dlaczego King na ostatni mecz fazy zasadniczej z Legią desygnował wyłącznie juniorów.

- Jest mi trudno słuchać, że moi koledzy nie potrafią zrozumieć, dlaczego zdrowi zawodnicy nie przyjechali na ten mecz. Jestem otwarty na to, żeby pokazać, jak nas leczono, możemy pokazać odpowiednie protokoły. Walczyliśmy z czymś poważnym. Ostatnią rzeczą, jaką mogliśmy usłyszeć, to - dlaczego nie zagraliśmy zdrowymi graczami. Mogę wszystko pokazać i wytłumaczyć, ile trwa kwarantanna itp. To wszystko, co chciałem powiedzieć. Dziękuję za wsparcie - zakończył konferencję Jesus Ramirez.

Rozgrywający Kinga Jakub Schenk dodał, że zespół w ostatnich dwóch tygodniach nie był w rytmie meczowym, a mecz z każdą minutą stawał się dla nich coraz trudniejszy.

- To na pewno zaważyło na tym, że nasze nogi były cięższe. Nasza wydolność szwankowała i bardzo mocno przegraliśmy zbiórkę w ostatnich kilku minutach. To jest jednak seria, to są play-offy. Na razie odbył się tylko jeden mecz i patrzymy z optymizmem na kolejne. Dla nas czas jest najważniejszy, teraz będzie działał na naszą korzyść. Głównym założeniem było ograniczenie rzutów 3-punktowych Legii. Wiemy, że to jedna z najlepszych drużyn w tym aspekcie gry. Wiedzieliśmy, że tym się napędzają, że z tego "żyją", i to daje im bardzo dużo energii do grania. Rzuty Legii za trzy punkty potrafiliśmy zatrzymać na dobrym poziomie, taktycznie legioniści niczym nas nie zaskoczyli. Szkoda porażki, bo spotkanie było zdecydowanie po naszej stronie, powinniśmy je 'zamknąć' i nie dać Legii doprowadzić do dogrywki. Przegraliśmy dziś jednak bardzo mocno w zbiórkach, a przecież jesteśmy jednym z najlepiej zbierających zespołów w lidze. Z pewnością zbiórka jest do poprawy, zaangażowanie i atak były na dobrym poziomie - podsumował pierwsze spotkanie w Warszawie Jakub Schenk.

Drugi mecz Legia-King już jutro, ponownie w hali na Bemowie. Transmisja w Polsat Sport News o 20.25. Po dwóch pojedynkach rywalizacja przeniesie się do Szczecina. Ewentualne piąte spotkanie odbędzie się ponownie w Warszawie.

   

Reklama

Reklama

Reklama

Reklama

Strona główna INTERIA.PL