Reklama

Reklama

Jeśli Tomasz "Zadyma" Gromadzki wygra jeszcze jedną walkę na gołe pięści, dostanie 100 tysięcy złotych

W pojedynku na gołe pięści, gdzie ostatnia runda trwa tak długo, aż któryś z nas nie padnie albo się nie podda - moim zdaniem wygrywa głównie charakter. Jako pięściarz nie mam może wielkich umiejętności technicznych, nie umiem punktować, nie mam długich rąk. Umiem się za to bić. To, co nie wystarcza w klasycznym boksie, w walkach na gołe pięści sprawdza się idealnie - opowiada Tomasz "Zadyma" Gromadzki. Wie co mówi: potrafił pokonać przeciwników wyższych o trzydzieści centymetrów i cięższych o trzydzieści kilogramów.

Kiedy czytam zasady walki na gołe pięści czuję jakbym miał piach pod powiekami. Zawodnicy na specjalnych galach zwanych "Gromda" walczą bez rękawic na ringu o wielkości 4×4 m, czyli o wiele mniejszym od tego używanym w klasycznym boksie. Walki toczą się na dystansie czterech dwuminutowych rund. Jeśli w tym czasie nie zapadnie rozstrzygnięcie, o wszystkim musi zdecydować runda piąta. Ta runda nie ma już żadnych czasowych ograniczeń. Może trwać 30 sekund albo pół godziny - do momentu aż jeden z zawodników nie padnie albo nie zostanie poddany.

Reklama

Podczas takiej walki krew bryzga na wszystkie stronę. Pękają kości, łamią się szczęki. Nie ma mowy o werdykcie sędziów.

Pochwały od Artura Szpilki

Walki na gołe pięści są coraz bardziej popularne w Polsce, gale "Gromda" cieszą się coraz większym zainteresowaniem. Właśnie w takich walkach zdecydował się wziąć udział Tomasz "Zadyma" Gromadzki, na co dzień przedsiębiorca pogrzebowy z Katowic. I robi furorę! Pod jego  wrażeniem jest nawet pięściarz Artur Szpilka. - Tomek pokazał, że ma charakter, kondycję i trzyma ciśnienie - podkreślał po gali, którą "Zadyma" wygrał.

Chcących się sprawdzić twardzieli nie brakuje. Kiedy ogłaszano nabór do pierwszej "Gromdy" zgłosiło się 300 chętnych! Oczywiście, trzeba ich zweryfikować. Wśród nich są przecież goście spod sklepu, którym wydaje się, że są dobrzy a życie jest przecież bardzo brutalne... Niektórym wydaje się, że wystarczy być wielkim. Ale to nieprawda, co udowadnia Tomasz Gromadzki. Jest do tej formuły rzeczywiście stworzony: walczy na gołe pięści tylko z większymi, sam mierzy 172 cm.

Nic to... W ćwierćfinale czwartego turnieju "Gromda", który odbył się w lutym, zwycięża przez nokaut. Prawie 10 kg cięższego i 10 cm wyższego Dominika "Domino" Machlika trafia potężnym lewym sierpowym. Machlik leci bez czucia na liny, do przodu, na twarz.

W półfinale Gromadzki pokonuje Daniela "Huntera" Więcławskiego przez dyskwalifikację w piątej, dodatkowej rundzie. W finale wygrywa z Pawłem "Bykiem" Strzelczykiem przez poddanie (kontuzja). Przed finałem "Byk" miał przewagę. Stoczył tylko jedną walkę, bo do półfinału jego rywal nie był w stanie wyjść. Dzięki temu Strzelczyk mógł dłużej odpoczywać i "nie był zniszczony". Gromadzki jednak wygrał, bo "Byk" rozwalił rękę na jego głowie i nie był w stanie kontynuować walki.

Ostra nawalanka

Za pomysłem stworzenia gal podczas których zawodnicy walczą na gołe pięści, stoi Mariusz Grabowski, właściciel firm Tymex i Tymex Boxing Promotion, jednocześnie promotor Gromadzkiego. Grabowski jest właścicielem przedsięwzięcia. Prowadzi je spółka z.o.o. o nazwie "Federacja Gromda FC", zarejestrowana w kwietniu 2020. W projekt zaangażowany jest też dziennikarz sportowy Mateusz Borek, który jest również promotorem bokserskim (MB Promotions). Te walki są legalne, otoczone opieką medyczną. Nie przebiegają pod auspicjami PZB, ich wyniki nie są wliczane do bilansu pięściarskiego zawodników

Walki na gołe pięści można obstawiać u legalnych bukmacherów. "Zadyma": - Z powodu koronawirusa na galach nie ma w tej chwili kibiców. Gale można oglądać przez system pay-per-view i uważam to za słuszne. To jest przecież ostra nawalanka a nie każdy kibic to lubi, nie każdy to wytrzyma. W dodatku nie ma niebezpieczeństwa, że przypadkowo zobaczą to dzieci.

Walki na ulicy

Spotykamy się w Bogucicach, dzielnicy Katowic gdzie pięściarz się wychował i gdzie życie nie jest łatwe. Rozmowa jest długa i dla mnie ciekawa, "Zadyma" zdecydowanie łamie stereotyp pięściarza, jako tego, który nie umie się wysłowić. Kot powinien być łowny a mężczyzna mowny: Tomasz Gromadzki zdecydowanie spełnia ten warunek.

Fakt, że pochodzi z Bogucic dał mu bagaż doświadczeń. - To jedna z najgorszych dzielnic, zawsze była wysoko w rankingach przestępczości na Górnym Śląsku. Jako trzynastolatek byłem niski, niepozorny, nosiłem okulary, teraz zresztą też noszę. Nie wyglądałem na boksera. Byłem taki kulkowaty i całkiem niepozorny. Niektórych to zachęcało... Chcieli mnie sprawdzić. Ale nie chciałem być ofiarą, nie chciałem żeby mnie "kocili"! Nie wyobrażałem sobie, że mógłbym być popychadłem. Człowiek musiał więc nauczyć się, jak w szkole albo na ulicy się obronić. Jak reagować, kiedy przeciwników jest kilku? Którego zaatakować, jeśli są w grupie?

Byłem zdeterminowany. Te wszystkie doświadczenia uliczne, które nabyłem jako dzieciak, bardzo mi pomogły. Zbudowały kompletnego zawodnika, dla którego walki na gołe pięści są idealną formuła do sprawdzenia się. To nie jest tak, że nagle człowiek zaczyna trenować i wkrótce jest gotowy, żeby odnosić sukcesy. Walczyłem z chuliganami i ludźmi mającymi zawodnicze doświadczenie z różnych stylów walki - kick-boxingu czy MMA. Kibole często mają charakter, nie padają, nie poddają się, chcą walczyć do końca. 

Dowiedz się więcej na temat: boks | boksowanie

Reklama

Reklama

Reklama

Reklama