Reklama

Reklama

Zagubiony w osiedlowym markecie. Biorę w ciemno

​- Świąteczna krzątanina, zakupy, prezenty, gotowanie, pieczenie i oczywiście sprzątanie... To wszystko przypomniało mi pewną historię, którą kilka lat temu opowiedziała mi żona jednego z naszych znakomitych lekkoatletów - pisze w swym cyklu "Chylę czoła" Paulina Chylewska.

Otóż - po zakończeniu kariery, ów sportowiec został poproszony przez małżonkę o zrobienie zakupów w pobliskim markecie. Sklep był dość duży, asortyment bogaty, a nasz zawodnik - jak się okazało - zagubiony jak nigdy. Do tego stopnia, że spotkawszy na swojej drodze ekspedientkę zapytał, czy może skorzystać z pomocy asystenta zakupów.... Zdziwienie malujące się na twarzy pracownicy sklepu, wprawiło w niemałe zakłopotanie naszego bohatera. To nie żart. Był przekonany, że taka funkcja istnieje. Co więcej, był również po raz pierwszy od dawna na zakupach... Po raz pierwszy od dawna musiał zadać sobie pytanie, co kupić, by zaspokoić potrzeby i swoje i swoich najbliższych...

Reklama

Ktoś powie: "Niemożliwe! Nie wiedział, jak się robi zakupy?" Trudno w to uwierzyć, ale to prawda. Trenując od najmłodszych lat przyzwyczajony był do spędzania ponad 300 dni poza domem. Na zgrupowaniach, zawodach czy mistrzostwach nikt nie zastanawiał się co kupić, by zjeść. Wszystko w hotelowej restauracji czy ośrodkowej stołówce podawane było "pod nos". Gdy już wracał do domu, był gościem i jak gość był traktowany. Nie zawracał sobie głowy przyziemnymi, wydawałoby się, sprawami. Co więcej, nikt go o to nie prosił, bo nawet będąc wśród bliskich musiał realizować plan treningowy.


Po co to wszystko piszę? Bo to co dla nas jest codziennością i normalnością, dla wielu sportowców jest życiem, którego nie znają. I odwrotnie. Sposób życia i funkcjonowania na co dzień wielu zawodników, których podziwiamy podczas zawodów, jest dla nas nie do przyjęcia. Niemal lata spędzane poza domem, reżim treningowy, dieta, z dala od bliskich, z dala od domu. Także w święta, także w wakacje czy zimowe ferie.

Ta sportowa normalność w tym roku została zabrana. Jeszcze w marcu lockdown pozbawił wielu możliwości trenowania, nawet w lasach. Potem decyzje o odwoływaniu poszczególnych imprez, z tymi najważniejszymi jak mistrzostwa Europy w piłce nożnej, czy igrzyska olimpijskie w Tokio na czele. I nagle... okazało się, że jest czas na czytanie odkładanych "na później" książek, obejrzenie zaległych seriali, a nawet spędzenie po raz pierwszy od dawna Świąt Wielkanocnych w domu, z bliskimi. I to na pewno cieszyło... przynajmniej na początku. Po raz pierwszy - chyba nawet w historii - właściwie każdy sportowiec, z którym chciałeś przeprowadzić wywiad był dostępny. Wręcz z przyjemnością umawiał się na rozmowy, choć temat był właściwie tylko jeden. Ale wszyscy tęskniliśmy za atmosferą zawodów i sportowej rywalizacji.

Z przełożenia imprez cieszyli się z kolei ci, którzy na "złapanie" formy lub jej ustabilizowanie potrzebowali więcej czasu. Nie narzekali ci, których kontuzje wykluczyłyby z najważniejszych zawodów, a tak "darowane" miesiące - mimo wszystko - napawały optymizmem.

Zobacz Sport Interia w nowej odsłonie!

Sprawdź!

Wszyscy jednak wiemy, że nawet jeśli udało się zwolnić, odpocząć, pobyć z najbliższymi i nacieszyć domem, to jednak życie w ciągłym pędzie, z wyznaczonym na horyzoncie celem i rywalizacją we krwi, nie lubi zbyt długiej stagnacji. I tak, z każdym tygodniem bardziej i bardziej, sportowcy zaczynali tęsknić za normalnymi treningami, normalnym zgrupowaniem, normalną rywalizacją i normalnym funkcjonowaniem. A i my - kibice, dziennikarze, pasjonaci sportu - tęskniliśmy coraz mocniej i mocniej za oglądaniem naszych ulubieńców tu i teraz, na żywo, a nie na archiwalnej taśmie.

Mam więc wielką nadzieję, że dla wielu sportowców Święta Bożego Narodzenia spędzane tradycyjnie, w domu, z najbliższymi to... ostatni taki moment! Że za chwilę zacznie się sportowa normalność, która sprawi nam wiele radości i dumy w Nowym Roku. Tego życzę wszystkim, którzy kochają sport. Wszystkim, którzy tęsknią za stołówkowym jedzeniem na zgrupowaniu i tym, którzy wyjeżdżają na koniec świata, by najlepiej jak się da przygotować do zawodów. Wszystkim, którzy podporządkowali swoje życie, by spełnić marzenia i swoje, i kibiców. Wszystkim, dla których zdobycie w 2021 roku medalu stanie się celem numer jeden.

I nawet jeśli oznacza to zagubienie w osiedlowym markecie, to biorę w ciemno...  

Paulina Chylewska



Tego jeszcze nie widziałeś! Sprawdź nowy Serwis Sportowy Interii! Wejdź na sport.interia.pl! 

------------------------------------

Trwa wielka loteria na 20-lecie Interii!

Weź udział i wygraj! Każdego dnia czeka ponad 20 000 złotych - kliknij i sprawdź 

W tym roku świętujemy swoje 20-lecie i mamy dla Ciebie niespodziankę. Masz szansę wygrać wielką gotówkę już dziś!  Zapraszamy do udziału w Multiloterii. Każdego dnia do wygrania minimum 20 000 złotych, a w wybrane dni grudnia nawet 40 000 złotych! Dołącz do tysięcy Internautów biorących udział w grze! Kliknij link GRAM o duże pieniądze już teraz!


Dowiedz się więcej na temat: Paulina Chylewska

Reklama

Reklama

Reklama

Reklama