Reklama

Reklama

Początek rewolucji czy przesada?

- Sarah Voss staje się symbolem zmiany. Celowo nie używam słowa rewolucja, bo nadal rozmawiamy o sporcie, rywalizacji i wszystkim, co się z tym wiąże - pisze w swoim cyklu "Chylę czoła" Paulina Chylewska z Polsatu Sport.

Reklama

Czego szukamy w sporcie? Warto czasem zadać sobie takie pytanie. Dla jednych to rozrywka - i w uprawianiu, i w oglądaniu. Innych najbardziej pociąga rywalizacja - odwieczne "wyżej, mocniej, dalej" wyzwala niebywałe pokłady adrenaliny i sprawia, że chwila zapomnienia od codziennych problemów staje się wręcz uzależniająca. I wreszcie są tacy, którzy w sporcie poszukują piękna. Piękna futbolu - ktoś doda. Nie tylko... piękna doszukujemy się w wielu dyscyplinach i bardzo słusznie. Szkoda tylko, że w tych sportach, gdzie estetyka i elegancja odgrywają szczególną rolę, zdarzają się sytuacje, które doprowadzają do buntu, protestu i konieczności głośnego powiedzenia "nie".

Mistrzostwa Europy w gimnastyce sportowej w Bazylei. W kwalifikacjach startuje Niemka Sarah Voss. Cały świat mówi jednak nie o tym, jak poradziła sobie sportowo, ale o stroju, w którym wystąpiła. Jednolity kostium, który zasłonił niemal całe jej ciało. W ten sposób chciała zaprotestować przeciw coraz częściej spotykanej seksualizacji tego sportu. 

Reklama

Dotychczas gimnastyczki prezentowały się przeważnie w bardzo skąpych strojach kończących się na linii pachwin. To wzbudzało wiele kontrowersji: "Gimnastyka zawiera elementy, przy których zawodniczki rozkładają nogi lub siadają okrakiem. Szczególnie w krótkich trykotach powoduje to u dziewczynek czy kobiet poczucie dyskomfortu. Jako część niemieckiej drużyny narodowej jesteśmy wzorem do naśladowania dla wielu młodych sportowców. Chcemy pokazać, jak mogą prezentować się estetycznie w różnych formach ubioru i nie czuć się przy tym niekomfortowo" - tłumaczyła 21-letnia Voss na stronie niemieckiej federacji gimnastycznej. 

Podczas mistrzostw w Szwajcarii w stylowych kombinezonach wystąpiły także jej koleżanki z niemieckiej kadry 27-letnia Kim Bui i 32-letnia Elisabeth Seitz. Ta ostatnia niedawno stwierdziła, że w gimnastyce kobiet granica między estetyką a seksualizacją jest nieustannie przekraczana: "Regularnie znajduję w internecie zdjęcia, które mi się nie podobają, bo sfotografowano moje krocze. Ich usunięcie jest często niemożliwe".

Zobacz skróty półfinałowych spotkań LM

Sprawdź teraz!

Międzynarodowa Federacja Gimnastyczna potwierdziła, że uczestniczki rywalizacji mogą używać jednoczęściowych kombinezonów zakrywających nogi od bioder do kostek, ale pod pewnym warunkiem - że strój jest "elegancki". W przypadku Sarah i jej koleżanek dokładnie tak było.

Czy to początek rewolucji czy przesada? Nazwanie przesadą tego protestu - bo i takie głosy się pojawiły - to czysta arogancja. W sporcie, którym w ostatnich latach o granicy przekraczania dobrego smaku mówi się częściej niż o wynikach sportowych, a głośne sprawy związane z molestowaniem wstrząsają środowiskiem, warto głośno przeciwstawić się takiemu traktowaniu. Proces i skazanie na długoletnie więzienie Larry’ego Nassar’a, byłego fizjoterapeuty kadry amerykańskich gimnastyczek, który przez niemal 30 lat wykorzystywał nastoletnie zawodniczki, to tylko jeden z przykładów. I nawet jeśli to skrajne, odosobnione przypadki, to już publikowane zdjęcia gimnastyczek, w których nie sport a krocze - mówiąc wprost - są najważniejsze, to wręcz plaga.

Trzy lata temu w sieci pojawiło się zdjęcie, na którym widać młode gimnastyczki, które w skąpych strojach występują przed polskimi politykami i zaproszonymi gośćmi podczas uroczystości, związanej z setną rocznicą odzyskania niepodległości. Naprawdę chce wierzyć, że miny panów na fotografii są wyrazem podziwu dla umiejętności sportowych dziewczynek. Ale... po pierwsze - kto pozwolił, by gimnastyczki występowały na podłodze, niemal "u stóp" gości. Po drugie - dlaczego ujęcie zrobionego zdjęcia prezentuje właśnie krocza młodziutkich sportsmenek. I po trzecie - kto zdecydował o publikacji takiej fotografii. Nie mam siły tego komentować. To po prostu niedorzeczna obrzydliwość.

Sarah Voss staje się więc symbolem zmiany. Celowo nie używam słowa rewolucja, bo nadal rozmawiamy o sporcie, rywalizacji i wszystkim, co się z tym wiąże. Zresztą nie tylko w gimnastyce ta zmiana się dokonuje. World Surf League już jakiś czas temu zadecydowała, że obsługujący kobiece zawody surferskie operatorzy kamer i fotoreporterzy nie będą mogli robić zbliżeń na odsłonięte pośladki zawodniczek.

Nie wiem, czy na igrzyskach olimpijskich w Tokio będziemy widzieć więcej mocno zakrywających ciało strojów (takie przypadki zdarzały się już w przypadku zawodniczek z krajów muzułmańskich, co wynikało z przekonań religijnych), ale mam nadzieję, że dyskusja, która rozgorzała skłoni choćby do refleksji fotoreporterów, redaktorów naczelnych i wydawców. Każe zastanowić się chwilę dłużej nad "wypuszczeniem w świat" zdjęcia, które może naruszać czyjeś prawa lub zwyczajnie powodować dyskomfort. 

Paulina Chylewska, Polsat Sport


Dowiedz się więcej na temat: Paulina Chylewska

Reklama

Reklama

Reklama

Reklama

Strona główna INTERIA.PL

Polecamy

Rekomendacje