Reklama

Reklama

No właśnie. To zwyczajnie niesprawiedliwe

Dlaczego Robert Lewandowski nie zdobył Złotej Piłki? To pytanie, które słyszałam najczęściej w mijającym tygodniu. Pytali młodzi i starsi, znawcy, pasjonaci, a nawet ci, którzy na co dzień piłką nożną interesują się raczej incydentalnie. Przyznam szczerze, że trudno odpowiedzieć jednoznacznie, choć pewnie najłatwiej byłoby po prostu stwierdzić: "To zwyczajnie niesprawiedliwe" - pisze w swoim najnowszym felietonie dla Interii Paulina Chylewska w cyklu "Chylę czoła".

Ale po kolei. W głosowaniu na najlepszego piłkarza świata bierze udział 180 dziennikarzy, będących przedstawicielami światowych mediów sportowych. Każdy z nich wybiera pięciu spośród trzydziestu nominowanych piłkarzy, przyznając im kolejno 6, 4, 3, 2 i na koniec 1 punkt.  I tu pierwsze - "no właśnie!" Skoro głosują głównie dziennikarze spoza Europy (Stary Kontynent reprezentuje niespełna 1/3 jurorów) to można by się pokusić o stwierdzenie, że Leo Messi zdecydowanie bardziej przemawia do wyobraźni dziennikarzy z Ameryki Południowej, Azji czy nawet Afryki, niż Robert Lewandowski. To efekt długofalowego utrzymywania się na topie i spektakularnej kariery, której nie zachwiały słabsze sezony, czy niepowodzenia reprezentacyjne.        

Reklama

I tu dochodzimy do drugiego "no właśnie!".  Zgodnie z regulaminem, głosujący dziennikarze powinni brać pod uwagę takie atuty, jak występy indywidualne i drużynowe podczas roku, klasa zawodnika (talent i fair play) oraz ogólna ocena kariery piłkarza. Zdobycie przez Argentynę trofeum Copa America po 28 latach nie mogło zostać niezauważone. Podczas całego turnieju Messi był motorem napędowym swojej drużyny. W siedmiu meczach strzelił cztery gole i zaliczył pięć asyst. Został uznany MVP całego turnieju, zapisał się złotymi zgłoskami w piłkarskiej historii swojego kraju. Czy są to wystarczające argumenty do zdobycia Złotej Piłki? Okazuje się, że tak, choć europejsko-słowiańska dusza z całą mocą podpowiada, że nie! Bo liczby Roberta są w 2021 roku nieporównywalnie lepsze! Bo cieszył się z kolejnych triumfów indywidualnych i zespołowych ze swoim klubem. Bo ciągle zaskakuje skutecznością, udowadniając tym samym swoją nieocenioną przydatność w każdym zespole, w którym występuje. Brakuje jedynie sukcesów reprezentacyjnych. Nieudane Euro 2020 na pewno nie pomogło. A wyniki plebiscytu pokazują, że to triumf z reprezentacją narodową ciągle jest najbardziej docenianą i zauważaną wartością.

Zasady plebiscytu As Sportu 2021 możesz przeczytać w tym miejscu

By przejść do głosowania - kliknij w tym miejscu!

To tylko plebiscyt

Mimo to warto pamiętać, że to tylko plebiscyt. Nie zmieni osiągniętych rezultatów sportowych, nie wymaże zdobytych goli i zaliczonych asyst. Nie sprawi, że nagle staniesz się dużo lepszym lub dużo gorszym piłkarzem. Jest - owszem - formą doceniania. Ale czy zawsze w pełni sprawiedliwą? Przy tak postawionym pytaniu przychodzi czas na trzecie "no właśnie!".  Każdy z głosujących, mimo dość jasno określonych wytycznych, ma prawo mieć własne, niekoniecznie w pełni kompatybilne z rzeczywistością zdanie. I tak, dziennikarz z Nikaragui głosował na Ronaldo, a jego kolega po fachu z Liechtensteinu na Jorginho i Raheema Sterlinga. Paolo Condo - włoski odpowiednik głosującego z Polski Macieja Iwańskiego - także wręczyłby Złotą Piłkę Jorginho, Lewandowskiego umieszczając dopiero na czwartej pozycji. Tak to już w tego typu głosowaniach bywa. Tytuł "Najlepszego Sportowca Roku 2008" w plebiscycie "Przeglądu Sportowego" zdobył Robert Kubica. Było to jedno z najbardziej kontrowersyjnych rozstrzygnięć w historii. Owszem, pierwszy (jak dotąd jedyny) Polak w Formule 1 wygrał w czerwcu Grand Prix Kanady, a klasyfikację generalną sezonu zakończył na czwartym miejscu, ale w pokonanym polu pozostawił mistrzów olimpijskich z Pekinu: Leszka Blanika, Tomasza Majewskiego, czy naszą niezawodną wioślarską czwórkę podwójną. 

Drugie miejsce Roberta Lewandowskiego w Plebiscycie France Football, a także nagroda dla Najlepszego Napastnika (trudno oprzeć się wrażeniu, że przyznana "na pocieszenie") mimo wielu kontrowersji, mogą i jednak powinny nas cieszyć. To najlepsze miejsce Polaka w historii i wyjątkowe wyróżnienie. To też okazja, by raz jeszcze raz pokazać światu: "Ten znakomity piłkarz to chłopak stąd, z Polski". Do tego warto dodać, że zarówno Robert, jak i jego małżonka na gali prezentowali się naprawdę znakomicie, by nie powiedzieć światowo. Nie można więc jedynie narzekać i utyskiwać. Może warto po prostu docenić! Brawo Robercie! Gratulacje! Ukłony!

Paulina Chylewska, Polsat Sport

Reklama

Reklama

Reklama

Reklama

Strona główna INTERIA.PL