Reklama

Reklama

Nawrockiego już nie ma. Co dalej z Heynenem?

"Przy całej władzy, którą ma trener, jedyna rzecz, na którą nie ma wpływu, to wynik meczu" – te słowa Carlo Ancelottiego, choć oczywiście dotyczącą futbolu, znakomicie wpisują się w sytuację trenerów reprezentacyjnych w polskiej siatkówce. Jeden już złożył rezygnację, drugi o meczach w najlepszej czwórce na mistrzostwach Europy w Katowicach mówi "prawdopodobnie ostatnie" - pisze Paulina Chylewska w swoim najnowszym felietonie z cyklu "Chylę czoła".

Jacek Nawrocki, już oficjalnie ogłoszony trenerem zespołu Grupa Azoty Chemik Police (choć pogłoski krążyły w środowisku od miesięcy), dostał najdłuższy kredyt zaufania w roli selekcjonera kobiecej kadry w historii. Swoją funkcję pełnił ponad sześć lat, od lutego 2015 roku. Sukcesy? Niestety nie są imponujące. Srebrny medal igrzysk europejskich w Baku i czwarte miejsce mistrzostw Europy 2019. Poza tym brak awansu na igrzyska w Rio i Tokio, a także na mistrzostwa świata 2018 roku, nie stawiają pracy trenera na piedestale. 

Na wszystko nałożył się konflikt z niektórymi zawodniczkami i choć wszystkie strony twierdziły, że spór został zażegnany, jak mawiał klasyk "niesmak pozostał". O ile tylko niesmakiem można nazwać wyrwę w reprezentacji w postaci nieobecności podczas najważniejszej imprezy sezonu Joanny Wołosz. Jedna z najlepszych rozgrywających na świecie na antenie Polsatu Sport zapewniała, że jej decyzja jest podyktowana względami osobistymi i chęcią odpoczynku po trudnym ligowym sezonie. Brzmi logicznie (w końcu wszyscy jesteśmy tylko ludźmi), choć przyznam, że dość trudno w to uwierzyć.

Reklama

Trudna lekcja dla polskich siatkarek

A trener? Krajał, jak mu materii starczyło i wyszło z tego piąte miejsce mistrzostw Europy. Po sześciu latach pracy - "tylko". W obliczu okoliczności - może "aż"? Ciężka praca wykonywana na zgrupowaniu w Szczyrku do pewnego momentu - a i to ze zmiennym szczęściem - przynosiła efekt. Mecz ćwierćfinałowy z Turcją był jednak dla naszej kadry trudną lekcją. Dla Jacka Nawrockiego także? Na pewno, choć jak sam przyznaje od nowego sezonu chciał łączyć funkcję trenera klubowego i selekcjonera kadry. Związek się nie zgodził. Może po prostu czas na nowe otwarcie? Na nowe siły? Na nowego człowieka? Za rok mistrzostwa świata w Polsce i nadzieje kibiców, ekspertów i dziennikarzy, być może na wyrost, znów będą ożywały.

Co pozostawia po sobie Nawrocki? Wbrew pozorom nie tak mało. W kadrze są młode, utalentowane Martyna Czyrniańska, Magdalena Stysiak, Maria Stenzel i Malwina Smarzek.  Ze wsparciem doświadczonych i zaprawionych w bojach zawodniczek mogą przenosić góry. Potrzeba tylko odpowiedniego człowieka, który być może weźmie sobie bardzo do serca inne słowa wspomnianego już Ancelottiego: "Relacje z zawodnikami zawsze są najważniejsze. Jeśli nie dogadasz się z chłopakami, już jesteś martwy".

Kiedy i gdzie oglądać Polaków na ME? - sprawdź już teraz!

Heynen nie zdobył najważniejszego

Sytuacja Vitala Heynena wydaje się być znacznie bardziej komfortowa. W końcu od lutego 2018 roku (jak łatwo policzyć - trzy lata krócej niż Nawrocki) obronił tytuł mistrzów świata, dołożył srebrny medal Pucharu Świata oraz brązowe Ligi Narodów i mistrzostw Europy. Ale... nie zdobył najważniejszego - medalu igrzysk olimpijskich w Tokio. Kolejny ćwierćfinał imprezy czterolecia nie zadowalał nikogo.  Nawet sukces podczas trwającego właśnie turnieju o mistrzostwo Starego Kontynentu będzie tylko namiastką. Prezes PZPS Jacek Kasprzyk zapowiedział, że nie dojdzie do automatycznego przedłużenia kontraktu. Jeśli Heynen chce dalej pracować z kadrą, musi wziąć udział w konkursie. Może sformułowanie "jeśli chce" jest tutaj kluczowe? Może pewna formuła już się wyczerpała i ekscentryczny Belg będzie chciał szukać nowych wyzwań, pozostawiając swojemu następcy doświadczoną, ale wzmocnioną młodymi zawodnikami i ciągle głodną sukcesów kadrę? Czas pokaże.

Zwycięstwa, odebrane trofea, łzy szczęścia i wybuchy radości. To sportowa rzeczywistość, gdy jest naprawdę dobrze. Ale stara prawda mówi, że na trenerskiej karuzeli po prostu trzeba mieć szczęście. W ostatnim czasie tego, a może także tego, siatkarskim selekcjonerom zabrakło. Bo gdyby wyniki meczów z Francją na igrzyskach, czy Turczynkami na mistrzostwach Europy były inne... kto wie o czym dziś byśmy rozmawiali... a że "jedyną stałą rzeczą w życiu jest zmiana", pozostaje nam cierpliwie poczekać. 

Paulina Chylewska, Polsat Sport

Najnowsze informacje z ME w siatkówce mężczyzn - Sprawdź!

***

Transmisja meczu Polska - Słowenia 18 września (sobota) w Polsacie Sport i Polsat Box Go. Początek studia o godzinie 16:30. Spotkanie rozpocznie się o 17:30.

Reklama

Reklama

Reklama

Reklama

Strona główna INTERIA.PL

Polecamy

Rekomendacje