Reklama

Reklama

Bartosz Zmarzlik - jak sprzedać sukces

Od wywalczenia przez Bartosza Zmarzlika srebra indywidualnych mistrzostw świata na żużlu minął już niemal tydzień, a ja ciągle nie mogę wyjść z podziwu. Celowo napisałam "wywalczenia" bo postawa samego mistrza, jego komentarze i radość z medalu jasno dają odpowiedź na pytanie: "Wygrał srebro, czy przegrał złoto?" - pisze Paulina Chylewska w swoim najnowszym felietonie z cyklu "Chylę czoła".

Wiadomo, zarówno kibice jak i sam zainteresowany byliby w siódmym niebie, gdyby powtórzył wyczyn Ivana Maugera i wygrał trzeci raz z rzędu. Ale podziw, o którym wspominam, dotyczy nie tylko osiągnięć sportowych. To kwestia przede wszystkim medialnej metamorfozy i drogi, którą przeszedł najlepszy polski żużlowiec.

Pierwszy raz poza torem spotkaliśmy się w styczniu 2017 roku, gdy Bartosz był nominowany w Plebiscycie na Najlepszego Sportowca Roku. Brązowy medalista mistrzostw świata na naszą prośbę do Teatru Polskiego, gdzie odbywała się gala, przyjechał kilka godzin wcześniej, by nagrać rozmowę promującą transmisję i jego kandydaturę. Zaskoczyło mnie to, że o ile na torze zawsze był waleczny, nieustępliwy, wręcz sportowo bezczelny, o tyle w konfrontacji z galową rzeczywistością - raczej nieśmiały, wycofany, powiedziałabym nawet oszołomiony wszystkim co go spotyka. Rozmowa wypadła dobrze, choć przyznam, że wtedy spodziewałam się trochę więcej (w samym plebiscycie zajął ósme miejsce).

Reklama

Bartosz Zmarzlik show

Dziś patrzę na dwukrotnego mistrza świata, który jest otwarty, uśmiechnięty, pewny siebie, dowcipny i znakomicie przygotowany medialnie. Minęły zaledwie, albo aż, cztery lata. Bartek wykonał niewyobrażalną pracę, by sukces sportowy "sprzedać" także w mediach. Wielkie brawa! Co ciekawe - nie boi się medialnych wyzwań. Sesja do "Kalendarza Dżentelmeni", wywiad w niekoniecznie sportowym piśmie, czy telewizyjna rozmowa właściwie na każdy temat - bardzo proszę! Ta przemiana nastąpiła zresztą bardzo szybko. Już w styczniu 2020 roku, po wygraniu mistrzostwa świata, triumfował w Plebiscycie! Na scenie wypadł znakomicie, a szyty na miarę smoking z podszewką sygnowaną jego numerem startowym był hitem!

Adam Małysz miał problem

Zresztą w polskim sporcie takich przykładów jest więcej. Kto pamięta Adama Małysza z początków jego kariery wie, że rozmowa z "Orłem z Wisły" nie była przyjemnością ani dla dziennikarza, ani dla kibiców, ani - co przyznał po latach - dla samego zainteresowanego. Chyba przede wszystkim dla niego. Sukces, który zrodził się szybko, wymagał także szybkiego przystosowania się medialnej rzeczywistości. Adam, choć początkowo niechętny temu szumowi, dostosował się, nauczył, a w ostatecznie polubił - z wzajemnością - wystąpienia publiczne. Doniesienia nieśmiało wspominające o kandydaturze Adama Małysza na stanowisko prezesa PZNu, napawają optymizmem nie tylko ze względu na wartość sportową i doświadczenie, ale także owo medialne obycie, które przy pełnieniu takiej funkcji, nie jest bez znaczenia.

Innym przykładem "przeproszenia" się z mediami i zmiany stosunku do nich jest Tomasz Łapiński. Były reprezentant Polski podczas piłkarskiej kariery wręcz uciekał przed kamerami. Nienawidził wywiadów, rozmów i unikał ich z całych sił. Dziś jest znakomitym telewizyjnym ekspertem, którego w wyrażaniu opinii trudno zatrzymać. Z taktycznej analizy spotkań uczynił wręcz sztukę. Jest znawcą kina, autorem książek. I po latach przyznaje, że sam nie umie odpowiedzieć na pytanie skąd taka przemiana...

Hołowczyc i Kusznierewicz

Na szczęście w polskim sporcie coraz częściej mamy do czynienia z zawodnikami, którzy już na początku swojej kariery mają świadomość jak ważny jest nie tylko sportowy, ale też medialny wizerunek. Jeszcze kilkanaście lat temu samorodnymi talentami w tej dziedzinie byli Krzysztof Hołowczyc czy Mateusz Kusznierewicz. Ostatnie lata pokazują, że wejście w świat wielkiego sportu wiąże się nierozerwalnie z wejściem do świata środków masowego przekazu i sportowcy są na to przygotowani. Na pewno pomagają w tym media społecznościowe, ale i zmiana postrzegania siebie! Tak trzymać! To wielka przyjemność nie tylko oglądać nieziemskie, nadludzkie czasem wyczyny, ale także słuchać sportowców, którzy chcą i przede wszystkim potrafią o nich opowiadać.

Paulina Chylewska, Polsat Sport

Reklama

Reklama

Reklama

Reklama

Strona główna INTERIA.PL

Polecamy

Dziś w Interii

Raporty specjalne

Rekomendacje