Reklama

Reklama

A Plebiscyt będzie!

Drugi dzień Świąt Bożego Narodzenia to w naszej kulturze dzień na złapanie oddechu, refleksję i dystans do spraw przeszłych, ale i wolne spoglądanie w nadchodzący Nowy Rok. Pewnie przy wielu wigilijnych stołach - i to nie tylko tych, gdzie domownicy są na co dzień związani ze sportem - celebrowano tegoroczne sukcesy Roberta Lewandowskiego, Igi Świątek, Bartosza Zmarzlika czy Jana Błachowicza - specjalnie dla Interii pisze szef Polsatu Sport Marian Kmita.

Rozmawiano właśnie o nich, bo ten trudny covidowy rok ograniczył do minimum liczbę wydarzeń ze świata kultury, sztuki i sportu. Więc o czym tu gadać? No o tych, którzy mieli szczęście i w ich zawodowych dziedzinach cokolwiek się działo. A jak jeszcze czegoś niezwykłego dokonali, jak wspomniana wyżej czwórka, no to już jest prawdziwe święto.

Odbiciem tego nędznego stanu rzeczy jest tegoroczny Plebiscyt "Przeglądu Sportowego" i Polsatu na Najlepszego Sportowca 2020 roku. A właściwie nie sam prestiżowy Plebiscyt, bo on ma się świetnie, tylko liczba zgłoszonych do wyścigu o zaszczytny tytuł sportowców. Otóż w tym roku kapituła Plebiscytu desygnowała do wyboru kibiców nie tradycyjną dwudziestkę, lecz ledwie piętnastkę, i to kierując się kryteriami bardzo, ale to bardzo liberalnymi w stosunku do przeszłości Plebiscytu. 

Reklama

To już nie jest lista samych medalistów mistrzostw świata i Europy, czy niedoszłych Igrzysk Olimpijskich, ale wszystkich tych, którzy wystartowali w poważnych międzynarodowych zawodach i o takie podium choćby się otarli. I nie ma się co dziwić, jakiś kompromis na czas covidowej wojny trzeba było przyjąć i dobrze, że organizatorzy Plebiscytu wybrali takie rozwiązanie, a nie jak choćby redakcja francuskiego "France Football", która swoją "Złota Piłkę" po prostu odwołała, irytując nie tylko kibiców Roberta Lewandowskiego. 

Zobacz Interia Sport w nowej odsłonie

Sprawdź!

A więc Plebiscyt "PS" będzie, choć skromniejszy w finałowej oprawie, bez balu i tradycyjnej porannej jajecznicy. Ale będzie - i to jest najważniejsze, bo czymże zawinili nasi wybitni sportowcy, aby nie mieć w kolekcji kolejnego tytułu (są tacy na liście) albo pierwszego, lub choćby plebiscytowego podium? Niczym.

Dobrze się więc stało, że Plebiscyt w tym roku jest. Cieszą się kibice, cieszą dziennikarze, no i oczywiście sami sportowcy, co zupełnie zrozumiałe. Szczególnie budujące jest zaś to, że ci, którzy znaleźli się w nominowanej piętnastce, wykazują mnóstwo pokory wobec czasu i okoliczności tegorocznego Plebiscytu. Nawet ci, którzy osiągnęli w tym roku bardzo dużo. Ba, nawet ci, którzy pobili krajowe rekordy, jak Iga Świątek czy Bartosz Zmarzlik. 

Iga, jako pierwsza Polka wygrała w tenisie turniej wielkoszlemowy, ale w przedplebiscytowych wywiadach podkreśla swój szacunek dla dokonań Agnieszki Radwańskiej i kiedy ktoś nazywa ją najlepszą polską tenisistką w historii, to stanowczo protestuje. Tak samo Bartosz Zmarzlik, który jako pierwszy polski żużlowiec zdobył tytuł mistrza świata dwa razy z rzędu, utrzymuje, że do klasy Tomasza Golloba jeszcze mu daleko. Podobnie wypowiadają się inni, z wielkim szacunkiem do swoich poprzedników czy aktualnych konkurentów.

Generalnie cała piętnastka nominowanych to jeden w jeden ludzie pogodni i prawi, pewni swojej sportowej klasy, ale też pełni zdrowego dystansu do całego tego zwariowanego świata, który nas otacza i siłą swojego niezdrowego rozpędu deprawuje. Oni zdają się być inni. Lepsi. I kiedy o tym piszę w drugi dzień Świąt Bożego Narodzenia, to cieszę się, że mamy w Polsce wybitnych sportowców, którzy przy totalnym upadku wszelkich autorytetów, swoją postawą, zachowaniem i tym co mówią, propagują wartości, o których współczesny świat często zapomina. 

A paradoks współczesności polega na tym, że często nie mama, nie tata, nie dziadek z babcią czy starszy brat, ale ów, umowny, Robert Lewandowski jest autorytetem dla młodego człowieka i to nie tylko w Polsce. On jest wzorem i mimo woli przyczynia się do rozwoju czegoś, co można nazwać uniwersalnym, Najwyższym Dobrem. Takim Dobrem bez religijnego, państwowego czy rasowego zabarwienia, czymś co powinno być najważniejsze w życiu każdego z nas. Warto się zastanowić, jak wykorzystać to zjawisko nie tylko do plebiscytowego święta.

Marian Kmita

Tego jeszcze nie widziałeś! Sprawdź nowy Serwis Sportowy Interii! Wejdź na sport.interia.pl! 

-----------------------------------------------

Samochód 20-lecia na 20-lecie Interii!

ZAGŁOSUJ i wygraj ponad 20 000 złotych - kliknij

Zapraszamy do udziału w 5. edycji plebiscytu MotoAs. Wyjątkowej, bo związanej z 20-leciem Interii. Z tej okazji przedstawiamy 20 modeli samochodów, które budzą emocje, zachwycają swoim wyglądem oraz osiągami. Imponujący rozwój technologii nierzadko wprawia w zdumienie, a legendarne modele wzbudzają sentyment. Bądź z nami! Oddaj głos i zdecyduj, który model jest prawdziwym MotoAsem!

Reklama

Reklama

Reklama

Reklama