Reklama

Reklama

Serie A. Marcin Lepa: Ich wysokość snajperzy

Są wyjątkowymi piłkarzami, napastnikami z wymierającego gatunku najlepszych w ostatnich 20 latach: Zlatan Ibrahimović i Edin Dżeko. W poniedziałkowy wieczór ich starcie, a raczej mecz Milan - Roma był ozdobą tej kolejki na boiskach Serie A. Szkoda, że także przez kompletnie niezrozumiałe decyzje arbitra głównego - pisze dla Interii Marcin Lepa z Polsatu Sport.

Ibra przed tym meczem w 2020 roku zanotował 14 goli i to on rozpoczął strzelanie na San Siro, wpisując się po raz kolejny na listę strzelców. Dżeko do poniedziałku miał na koncie 11 trafień, ale i on szybko dołożył kolejnego gola w poniedziałkowy wieczór. Ibracadabra pod koniec meczu jeszcze raz zameldował się na tablicy strzelców - wet za wet.

Reklama

Mieli odejść

Obaj w krótkiej przerwie między sezonami mieli pożegnać się ze swoimi ekipami - o reprezentanta Bośni i Hercegowiny bił się Juventus, a Szwed sam nie był przekonany, czy chce pozostać w Mediolanie. Ostatecznie obaj zostali w drużynach giallorossich oraz rossonerich i teraz pozostają także ich liderami.

Odkąd Ibrahimović przybył do stolicy Lombardii w tym roku Milan zaczął grać coraz lepiej, piąć się w tabeli, aż wreszcie dobił do pierwszego miejsca w Serie A. Kiedy Juventus notuje kolejny remis w tym sezonie, Inter na razie rozczarowuje, Milan zachwyca zabójczą skutecznością i prowadzi w tabeli ligi włoskiej.

Dżeko tymczasem to niedoszły piłkarz Milanu. W 2009 roku wizytę w jego domu złożył Adriano Galliani, który wówczas był dyrektorem zarządzającym w klubie Silvio Berlusconiego. Piłkarz z Sarajewa wybrał jednak ofertę Manchester City i powędrował do Anglii. Po latach trafił do Italii, ale już do Romy, w której barwach właśnie zanotował 109. trafienie (w 227. meczu) i ma tylko dwa straty do Amadeo Amadeiego, trzeciego najlepszego strzelca w historii rzymskiego klubu.

Dziadek mediolańskich dzieci

W poniedziałkowy wieczór obaj zgotowali na San Siro spektakl. Gdy w drugiej połowie co chwilę mylił się arbiter, defensywy obu zespołów pływały, obaj napastnicy pokazali, co znaczy być w centrum gry swoich zespołów.

Edin w marcu przyszłego roku skończy 35 lat, Zlatan niedawno skończył 39 lat, a mimo to zachwyca równie, a może i nawet jeszcze bardziej. Jak widać wiek nie ma znaczenia, metryka nie liczy się, kiedy mamy do czynienia z klasą, mistrzostwem, geniuszem piłkarskim. I w Milanie działa to w obie strony, bowiem jest to najmłodsza drużyna w Europie w pięciu czołowych ligach (średnia 24,5 roku) i jedna z najmłodszych w ogóle na Starym Kontynencie. W drugiej połowie na dowód tego drugą asystę zanotował 21-letni Rafael Leao, a na 2-1 podwyższył także 21-letni Alexis Saelemaekers.

Ale strzelanie Milanu zakończyć musiał Ibrahimović. To już jego trzeci mecz w tym sezonie, kiedy notuje dwa trafienia, dzięki temu z sześcioma golami prowadzi w tabeli strzelców Serie A. Dokąd może zaprowadzić Dziadek Ibra ten "Baby Milan"?

Marcin Lepa, Polsat Sport

Dowiedz się więcej na temat: Zlatan Ibrahimović | Edin Dżeko | Serie A | Marcin Lepa

Reklama

Reklama

Reklama

Reklama

Strona główna INTERIA.PL

Polecamy

Dziś w Interii

Raporty specjalne

Rekomendacje