Reklama

Reklama

Pociąg "scudetto" stanął na stacji

Milan mógł odjechać rywalom i powiększyć przewagę nad Interem oraz Juventusem, ale przegrał po raz pierwszy od 10 miesięcy w Serie A i podał rękę obrońcy tytułu. Stara Dama wygrała z ekipą Stefano Piolego 3-1 i zatrzymała rozpędzonych rywali. Poległ też niespodziewanie Inter.

Każdy kiedyś musi przegrać i po 27 meczach bez porażki w lidze Milan także czekał ten los, ale lider tabeli poległ w najważniejszym meczu początku roku, osłabiony brakiem kilku fundamentalnych piłkarzy (Gabbia, Bennacer, Tonali, Krunić, Saelemaekers, Rebić i Ibrahimović). "Rossoneri" nie dali rady obrońcy tytułu. Tym samym ich przewaga w tabeli zmalała do 7 punktów, a Juventus ma jeszcze do odrobienia mecz z Napoli.

Budująca rozmowa

Reklama

Z drugiej strony Juve szukało odrodzenia po fatalnej porażce z Fiorentiną 0-3 w ostatnim występie 2020 roku. Tamtego dnia ich los w walce o kolejne "scudetto" mocno się skomplikował - najpierw cofnięto im przyznanego walkowera z ekipą Gennaro Gattuso, a później polegli z drużyną Cesare Prandellego. Gdyby teraz nie dali rady Milanowi, przewaga 13 punktów byłaby już nie do odrobienia. Po porażce z "Violą" Andrea Pirlo miał ponoć zebrać drużynę i przeprowadzić mocną rozmowę: - Nie chcę nigdy więcej widzieć takiego Juventusu - miał powiedzieć podopiecznym. Wówczas "pasiaki" zagrały bez charakteru, bez pomysłu, beznadziejnie.

Andrea Pirlo teraz zatrzymał pociąg z napisem "mistrzostwo" i wydaje się, że jest ponownie głównym faworytem do przejęcia nad nim sterów. Tym bardziej, że po raz kolejny wpadkę zaliczył Inter, który przegrał z Sampdorią. Ale pociąg ten stał tylko przez chwilę i już ruszył dalej - w sobotę Milan gra z Torino, Inter w Rzymie z Romą, która jest trzecia, a Juventus podejmuje Sassuolo. Znów będzie ciekawie.

Co za duet!

Warto podkreślić też fantastyczną współpracę pary Federico Chiesa - Paulo Dybala. Pierwszy zaliczył dwa trafienia, drugi dwie asysty. Na taki wybuch Włocha i Argentyńczyka na pewno czekalibkibice Juventusu. Ten pierwszy trafił latem do Turynu za (w opcji maxi) 60 milionów euro. Drugi w poprzednim sezonie był najlepszym piłkarzem całej ligi, ale 2020 rok pożegnał bez żalu, bowiem od wznowienia rozgrywek po pandemii był cieniem samego siebie. Nie tylko z powodu zakażenia. Teraz Cristiano Ronaldo zyskał dwóch kolejnych partnerów do straszenia rywali z przodu. A jest jeszcze Alvaro Morata.

Zobacz Interia Sport w nowej odsłonie

Sprawdź!

Myślę, że taki kwartet, z ewentualnym zmiennikiem w postaci na przykład młodego Dejana Kulusevskiego, to piłkarze idealni także na Ligę Mistrzów. Gdyby Juventus ściągnął jeszcze jednego klasycznego napastnika - jak jest to zapowiadane - miałby odpowiednią paczkę do marzeń o Champions League. A to przecież jest dla wielu w Turynie cel numer jeden. Wydaje mi się, że styl gry drużyny Pirlo jest bardziej nawet odpowiedni do europejskich pucharów niż do rozgrywek krajowych.

Lider? Całkiem nieźle

Czy ten Juventus więc wróci na mistrzowskie tory, po których przejechał już dziewięć stacji z mistrzostwami z rzędu? Czy Andrea Pirlo znalazł już wszystkie odpowiedzi na dręczące go pytania? Wątpię - myślę, że potrzeba jeszcze trochę czasu na definitywne twierdzenia, ale styczeń może dać sporo jasności.

A Milan Stefano Piolego? Mimo porażki nadal jest liderem. To chyba nieźle, jak na niemal połowę sezonu. I na pewno nie może załamywać się po porażce z najmocniejszą kadrowo drużyną na Półwyspie Apenińskim. Serie A na pewno zyskała na wpadce "rossonerich" - walka o mistrzostwo będzie znacznie bardziej ciekawa i wyrównana. Niemniej w Mediolanie muszą zdawać sobie sprawę, że ta drużyna jest już gotowa do wywalczenia miejsca gwarantującego Ligę Mistrzów na San Siro w 2021 roku, a o mistrzostwie nadal nikt nie zabroni jej śnić.

Marcin Lepa, Polsat Sport

Dowiedz się więcej na temat: Marcin Lepa | AC Milan | Juventus

Reklama

Reklama

Reklama

Reklama