Reklama

Reklama

Marcin Lepa: Dziwna selekcja Manciniego

Roberto Mancini powołał na rozpoczynające się zgrupowanie reprezentacji Italii aż 41 piłkarzy. To nie tyle chęć przyjrzenia się zapleczu kadry, ile wynik olbrzymiego zamieszania wokół testów na koronawirusa. Aktualnie zawodnicy dziesięciu drużyn przebywają na przymusowej kwarantannie i część z nich nie może wyjechać na zgrupowanie. Zresztą także selekcjoner Włochów przebywa na przymusowym odosobnieniu. A 15 listopada Italia ma zagrać z Polską.

I tak Gianluigi Donnarumma, Lorenzo Insigne, Alex Meret, Leonardo Bonucci, Alessandro Florenzi, Jorginho, Federico Chiesa, Moise Kean dotrą na zgrupowanie reprezentacji dopiero wieczorem 10 listopada. To oznacza, że na pewno dzień później nie zagrają w meczu towarzyskim przeciwko Estonii. Ale to nie koniec - część piłkarzy w ogóle nie otrzymała jeszcze zgody na opuszczenie kwarantanny.

Stop włoskiego Sanepidu

Reklama

Nie wiadomo więc, czy Mancini będzie mógł normalnie poprowadzić zgrupowanie, ani czy będzie mógł skorzystać z Francesco Acerbiego, Cristiano Biraghiego, Domenico Criscito, Danilo D'Ambrosio, Gianluki Manciniego, Leonardo Spinazzoli, Nicolo Barelli, Gaetano Castrovillego, Bryana Cristante, Roberto Gagliardiniego, Manuele Locatellego, Lorenzo Pellegriniego, Domenico Berardiego, Francesco Caputo i Ciro Immobile. Wszystko zależy od decyzji lokalnych oddziałów włoskiego Sanepidu we Florencji, Rzymie i Modenie.

O zamieszaniu w całej tej sytuacji niech świadczy przypadek tego ostatniego piłkarza - Immobile, który 26 października przeszedł test, a dzień później otrzymał wynik pozytywny i nie mógł zagrać w Lidze Mistrzów przeciwko Club Brugge. 30 października przeszedł kolejny test i wynik był już negatywny. Dzień później wykonano ponowną próbę i także dała ona wynik negatywny, a więc napastnik Lazio zagrał w starciu z Torino. Ponieważ zbliżał się kolejny mecz w Lidze Mistrzów Immobile musiał jednak przejść następny test i ten dał... ponownie wynik pozytywny. Lazio przeciw Zenitowi Sankt Petersburg musiało radzić sobie bez najlepszego snajpera. Oba mecze zremisowało 1-1.

Dwa wyniki tego samego dnia

I tu dochodzimy do kulminacji - 6 listopada Immobile, Lucas Leiva oraz Thomas Strakosha zostali poddani dwóm testom w dwóch laboratoriach. To z Avellino wykazało wynik negatywny piłkarzy, natomiast to z Rzymu dało wynik pozytywny i wszyscy trzej nie mogli zagrać przeciwko Juventusowi w ostatniej kolejce Serie A. Różnica wynika z metodologii testów, ale piekło zostało otwarte.

Do laboratorium w Avellino wkroczyły odpowiednie służby kontrolne oraz prokuratura, a prezes rzymian Claudio Lotito powiedział o "fałszowaniu rozgrywek o mistrzostw Włoch". Nie wiem, czy nie jest to za daleko posunięta teza, niemniej zamieszanie ma wpływ na formę piłkarzy, a co za tym idzie pośrednio na wyniki meczów. W dodatku działacze Bologni chcą ewentualnej weryfikacji wyniku spotkania z 24 października przeciwko Lazio właśnie.

Teraz w dodatku chaos dotknął także reprezentację Włoch. Mancini przeciwko Estonii pośle do boju pewnie kilku młodszych i mniej ogranych w reprezentacji piłkarzy, ale jak planować kolejne dwa mecze Italii? W tym ten z Polską 15 listopada. Jak będą wyglądały losy następnych kolejek Serie A? A co z Ligą Mistrzów? Takie Lazio bez Immobile to zespół o kompletnie innym potencjale. Jak widać koronawirus niszczy nie tylko nasze zdrowie, ale także przywraca stare waśnie na Półwyspie Apenińskim.

Marcin Lepa, Polsat Sport

Dowiedz się więcej na temat: Marcin Lepa | Roberto Mancini

Reklama

Reklama

Reklama

Reklama

Strona główna INTERIA.PL

Polecamy

Rekomendacje