Reklama

Reklama

Kwarantanna nie jest do końca stuprocentowym alibi

Jerzy Mielewski jak co tydzień skomentował dla Interii wszystko to, co w ostatnich dniach działo się w polskiej siatkówce. Tym razem ekspert skupił się między innymi nad odwołaniem prezesa PLS Pawła Zagumnego, a także próbował odpowiedzieć na pytanie, czy zespoły, które wracają po kwarantannie, zasługują na usprawiedliwienie.

W cotygodniowym siatkarskim podsumowaniu Jerzego Mielewskiego znalazło się jak zawsze wiele wątków z polskich boisk. Ekspert nie zapomniał o najważniejszych wydarzeniach, które w ostatnich dniach rozgrzewały kibiców siatkówki.

Reklama

Pierwszym z poruszonych wątków było zwolnienie Pawła Zagumnego z funkcji prezesa PLS. Zdaniem Mielewskiego, wielu zadaje sobie pytanie, co tak naprawdę się stało i skąd taka zmiana. Dokładna odpowiedź na postawione pytanie przyjdzie z pewnością dopiero po pewnym czasie.

- Z punktu widzenia kibica, czy zobaczył działania Pawła Zagumnego. Ja jako dziennikarz w rzeczach ogólnodostępnych tych zmian nie zaobserwowałem. Zabrakło mi komunikacji w trakcie prezesury Zagumnego, a także większej transparentności i wskazania swoich działań. Nawet jeśli coś było nie tak, także dyskutowania o problemach. Przez te dwa lata takiej dyskusji nie było. Pawel też był trudno dostępny medialnie. Nie zbudował wokół siebie i na zewnątrz pozycji, która dawałby mu teraz jakąś obronę. Nie wstawią się za nim kibice, bo go nie widzieli. Myślę, że nie zrobią też tego dziennikarze, bo kontakt był utrudniony. Ciężko było wydobyć od Zagumnego jego pomysły i mechanizmy działania - skomentował sytuację dziennikarz Polsatu Sport.

Jednym z tematów, które zaciekawiły siatkarskiego eksperta była również sytuacja drużyn, które powracają z przymusowej izolacji. Kwarantanny wśród zespołów do niemal codzienny krajobraz siatkarskiej jesieni 2020 roku.

- Po drugiej stronie była bezradna Skra Bełchatów, która ma małe alibi w postaci kwarantanny, odizolowania i rytmie treningowym. Często rozmawiamy, czy dawać zespołom stuprocentowe alibi za sprawą kwarantann i chyba nie do końca. Chyba jednak oczekujemy nieco więcej - powiedział Mielewski, odnosząc się do meczu Skry Bełchatów z drużyną Cuprum Lubin, która wygrała spotkanie 3:0.

Uwagę dziennikarza przykuł również mecz Trefl Gdańsk - Asseco Resovia.  

- Prezerwa Asseco Resovii, która przegrywa po przerwie swoje drugie spotkanie. Tutaj dochodzimy do meczu Resovia - Trefl. Trefl był świetnie zmobilizowany, agresywny i znakomity fizycznie, a po drugiej stronie apatyczna, asekuracyjna Asseco Resovia Rzeszów, która zagrała katastrofalnie. Lider Klemen Čebulj w moim przekonaniu powinien opuścić boisko już po pierwszym secie. On po dwóch setach miał 11-procentową skuteczność ataku - dodał jeszcze Jerzy Mielewski.

Dowiedz się więcej na temat: siatkówka | Jerzy Mielewski

Reklama

Reklama

Reklama

Reklama