Reklama

Reklama

Daria Kurzawa: Jesteśmy rozdrażnione. Liczyłyśmy na mistrzostwo

Drużyna Czarnych Sosnowiec po raz piąty z rzędu zagra w finale kobiecego Pucharu Polski. Nie udało się obronić mistrzowskiego tytułu i dla tej drużyny to ostatnia szansa, by zakończyć sezon z jakimś trofeum. Jak mówi w rozmowie z Interią Daria Kurzawa, w zespole jest lekki stresik, ale ona i jej koleżanki się pozytywnie nastawione przed tym spotkaniem i zamierzają przywieźć trofeum do Sosnowca.

Jakub Kędzior, Interia: Jakie nastroje panują w drużynie Czarnych?

Daria Kurzawa, Czarni Sosnowiec: - Przyjechałyśmy do Lublina dwa wcześniej, żeby się tutaj zaaklimatyzować. Nie mogę powiedzieć, że atmosfera jest napięta, ale jest stresik przed finałem. Jesteśmy pozytywnie nastawione, liczy się dla nas tylko korzystny wynik.

Fakt, że nie udało Wam się obronić mistrzostwa, sprawia, że jesteście rozdrażnione?

- Jesteśmy rozdrażnione, tak trzeba powiedzieć. Liczyłyśmy na mistrzostwo. Coś straciłyśmy, ale możemy też coś zyskać. Chcemy zdobyć Puchar Polski i chociaż tym się nacieszyć. To dla nas wciąż sukces, choć oczywiście nie ten najważniejszy. Wszystko teraz zależy od nas i mamy nadzieję, że to trofeum przywieziemy do Sosnowca.

Reklama

Joanna Wróblewska przed finałem mówiła, że ona mogą, a Wy musicie. Też tak uważasz?

- Nie! Wiadomo, Czarni grają w finale piąty raz z rzędu, więc podejście jest trochę inne. Dla nas to właściwie coś normalnego, dla Śląska to pierwsze tak prestiżowe spotkanie, dlatego może je zjeść stres. Podchodzimy do tego starcia oczywiście na 100% i mamy nadzieję, że zakończy się dla nas korzystnie.

Zobacz TOP 5 bramek i interwencji z Ligi Mistrzów - obejrzyj już teraz!

 

Mimo wszystko od roli faworytek nie uciekniecie...

- No tak, na pewno będziemy w roli faworytek, ale my lubimy takie spotkania. Nasze ostatnie spotkanie w lidze zakończyło się bezbramkowym remisem, więc mamy jakieś rachunki do wyrównania, ale też podchodzimy do tego na chłodno. Jesteśmy bardziej obyte i powinnyśmy to wykorzystać.

Jakiego meczu się spodziewasz?

- Na pewno wyciągniemy wnioski z naszego ligowego starcia. Pewnie zagrają podobny futbol, będą się bronić, nie wyjdą na nas wysoko. Mimo wszystko nasze zespoły sporo różni. My jesteśmy w czołówce, one raczej w dolnej części tabeli. Będziemy musiały przez 90 minut kreować atak pozycyjny, a one, dopóki będą się bronić, będą zadowolone, ale na pewno spróbują nam utrzeć nosa.

Miałyście już okazję podsumować jakoś ten sezon? Szykują się jakieś poważne zmiany?

- Czekają nas jeszcze dwa spotkania, bardzo dla nas ważne, bo finał Pucharu Polski i mecz z Katowicami, czyli takie małe derby. A potem zobaczymy, jak to wszystko się zakończy. 

Reklama

Reklama

Reklama

Strona główna INTERIA.PL