Reklama

Reklama

​Zbigniew Boniek w trzech osobach na 65. urodziny

Wielki piłkarz, słaby trener, niezły prezes - mam nadzieję, że nie pojawią się fakty, które zaprzeczą tej trzeciej tezie.

"Co to za plebiscyt ta Złota Piłka. Wygrał go Ihor Biełanow, a pan Boniek nigdy" - powiedział kiedyś. W głosowaniu na gracza roku 1982 organizowanym przez "France Football" zajął trzecie miejsce, jako drugi Polak po Kazimierzu Deynie (1974).

Boniek - wielki piłkarz

Reklama

Zbigniew Boniek ma wysokie poczucie własnej wartości. Był pierwszym z polskich piłkarzy, któremu dane było zrobić wielką karierę za granicą. Wyjechał wcześniej, w wieku 26 lat. Kwota transferowa 1,8 mln dolarów, którą zapłacił za niego Juventus Turyn 39 lat temu to były wtedy najwyższe standardy. Choć w tym samym czasie Barcelona wydała na Diego Maradonę pięć razy tyle. Maradona to jednak kandydat na gracza wszech czasów.

Wiara w siebie - była kluczem do kariery Bońka. Jego charakter przewyższał nieprzeciętny talent. Kiedyś po pucharowym meczu Widzewa z jedną z angielskich drużyn, powiedział: "Anglicy przekonali się, że w piłkę gramy od nich lepiej, a jeśli trzeba, potrafimy być na boisku co najmniej takimi samymi łobuzami".

Mundial 1982 roku był turniejem Bońka. Zdobył hat-tricka przeciw Belgii i poprowadził drużynę po brązowy medal. Do meczu o złoto poprowadzić nie mógł, w półfinale z Włochami był zawieszony za kartki. Do dziś uważa, że sędzia meczu z ZSRR Szkot Robert Valentine ukarał go w 88. min świadomie, by osłabić Polskę przed grą o finał.

Złote medale z Hiszpanii przywieźli koledzy z Juventusu, który z Bońkiem i Michelem Platinim poczuł się najmocniejszą drużyną Europy. Udowodnił to w 1985 roku po dramatycznym finale na Heysel w Brukseli, gdzie awantury wywołane przez chuliganów z Liverpoolu kosztowały życie 39 Włochów. Mimo wszystko meczu nie przełożono. Juve wygrało 1-0. Boniek wywalczył karnego, którego wykorzystał Platini.

Boniek przeznaczył premię dla rodzin ofiar. Po czym wsiadł w samolot, by następnego dnia wystąpić w Tiranie w meczu z Albanią w eliminacjach mundialu w Meksyku. Strzelił tam zwycięską bramkę.

Boniek - słaby trener

W reprezentacji zagrał 80 meczów, zdobył 24 gole. Karierę skończył w wieku 32 lat. Przygoda trenerska zupełnie mu się nie udała. Z włoskimi klubami Lecce i Bari spadł do II ligi. Dostał jeszcze potem szansę w III lidze włoskiej, ale został zwolniony przed końcem sezonu. Cały czas utrzymywał, że za jego porażki trenerskie winę ponosi kto inny.

W lipcu 2002 roku po nieudanym mundialu w Korei i Japonii zastąpił Jerzego Engela na stanowisku selekcjonera reprezentacji. Pytany czy sobie poradzi, odpowiedział dość aroganckim pytaniem: "Czy Polska sobie poradzi, bo Boniek poradzi sobie na pewno".

Wytrwał pięć meczów, po dwóch kolejnych porażkach z Łotwą (eliminacje Euro 2004) i Danią (towarzyski) powiedział "pas". I postawił na karierę działacza. Najpierw jako opozycjonista wobec władz PZPN, a potem jako prezes przez dwie kadencje.

Boniek - jaki prezes?

Tu sukcesy odniósł znacznie większe. Jako drugi Polak trafił do komitetu wykonawczego UEFA. Reprezentacja zaczęła grać lepiej, gdy Boniek postawił na jej czele Adama Nawałkę. Obelżywe dla PZPN przyśpiewki zastąpił na stadionach normalny doping. Nawałka odniósł sukces na Euro 2016 i porażkę na mundialu w Rosji dwa lata później. Wtedy Boniek postawił na Jerzego Brzęczka, którego zdymisjonował niespodziewanie 18 stycznia tego roku. Tuż przed startem eliminacji mundialu w Katarze i finałami Euro 2021 oddał kadrę Paulo Sousie. Wynik pracy Portugalczyka zweryfikuje Bońka jako prezesa. Weźmie za to odpowiedzialność, czy trzeba się martwić o Polskę, bo Boniek zawsze sobie poradzi?

Jak mawia kolega z boiska Jan Tomaszewski - Boniek ma swoje zdanie i najczęściej się z nim zgadza. Jest ciekawym rozmówcą, często jednak chaotycznym i niechętnie trzymającym się faktów. Mniemanie o sobie ma bardzo wysokie: jednych to drażni, inni uważają, że na tym polega jego siła. Bezdyskusyjnie w polskiej piłce jest jednak postacią wyjątkową. Ale też kontrowersyjną. Jako biznesmen sprzedał kiedyś dwa razy te same prawa telewizyjne do meczów Legii i wzruszył ramionami mówiąc, że on tylko wykorzystuje złe prawo.

Boniek to z pewnością wytrawny gracz. O wysokich umiejętnościach i jak trzeba charakterze łobuza.

Dariusz Wołowski

Reklama

Reklama

Reklama

Reklama

Strona główna INTERIA.PL

Polecamy

Rekomendacje