Reklama

Reklama

​El Clasico kobiet, czyli awantura o mecze Barcelony z Realem

Powołanie do życia kobiecej drużyny Realu Madryt wywołało konflikt w lidze hiszpańskiej. Protestowało piłkarskie Atletico, którego pozbawiono udziału w klasyku.

Obie strony mają swoje racje. Atletico to jeden z najbardziej utytułowanych zespołów kobiecych w Hiszpanii. Drużyna zdobyła trzy z ostatnich czterech tytułów mistrza kraju.

Dziewczyny z Atletico idą na szczyt

Reklama

Zespół żeński Atletico powstał w końcu lat 80., ale z powodów finansowych upadł w 1992 roku. Dziewięć lat później go reaktywowano. Mozolnie wspinał się w hierarchii, aż w 2017 roku doszedł na szczyt. Zdobył tytuł mistrza kraju i obronił go w dwóch kolejnych sezonach. W marcu 2019 roku na mecz z Barceloną na Wanda Metropolitano przybyło 60 739 kibiców. To rekord w rozgrywkach kobiecej ligi hiszpańskiej.

Dlatego w ostatnich latach klasykiem ligi kobiecej nazywano starcia Barcelony i Atletico. One decydowały o tytułach w lidze i Pucharze Królowej.

Kobieca drużyna Realu Madryt nie istniała, za co na prezesa Florentino Pereza sypały się gromy. W końcu uległ na fali popularności kobiecej piłki spotęgowanej ostatnim mundialem we Francji. Wykupił zespół "CD Tacon" i zamienił go w żeńską drużynę Realu.

"Królewskie" przystąpiły do rozgrywek w sezonie 2019-2020. Władze ligi chciały otworzyć sezon hitowym starciem z Barceloną. Użyły przy tym słowa klasyk (el Clasico) zarezerwowanego nie tylko w męskiej piłce, ale i w koszykówce dla rywalizacji Barcy z Realem. Wokół  takiego starcia łatwiej wywołać wielkie zainteresowanie, co za tym idzie wpływy z praw telewizyjnych i od sponsorów są większe. W futbolu żeńskim w czasach pandemii jest to kluczowe.

Ekspert od marketingu w futbolu kobiecym Xavi Bové przypomina, że Barcelona znalazła się w głębokim kryzysie ekonomicznym i powinna chwytać się wszystkich sposobów zarabiania. A na rywalizacji z Realem zarobić można najwięcej, także w futbolu kobiecym. - Siła klasyku jest ogromna, stoją za nią dwie najbardziej rozpoznawalne marki w światowym futbolu. Dlaczego nie wykorzystać tego w żeńskiej piłce? - pyta.

Pomysł poparły dziewczyny z Barcelony. Sandra Paños bramkarka klubu opowiada, że ona i koleżanki z jej zespołu długo oczekiwały na powstanie kobiecej drużyny Realu Madryt. - I wreszcie się doczekałyśmy klasyku - powiedziała po zwycięstwie Barcelony 4-0. - Kiedyś nazywałyśmy klasykiem mecz z Atletico, ale to się zmieni wobec tradycji z futbolu męskiego i koszykówki. Klasyk to rywalizacja Barcy z Realem. W piłce kobiecej też tak być powinno - przekonywała.

Dziewczyny z Barcelony poza konkurencją

Trener kobiecej drużyny Realu David Aznar uważa to samo. - Słowo klasyk kojarzy się jednoznacznie. Kryje się za nim wieloletnia rywalizacja Realu z Barceloną. To jest tradycja, stoją za nią wielkie emocje. Trzeba to wykorzystać w futbolu kobiecym - mówi.

Madrycki dziennik "Marca" dał tytuł "Rodzi się nowy klasyk" przed meczem kobiecych drużyn Realu z Barceloną. Fani Atletico protestowali. Dla nich to oszustwo. "Futbol kobiecy ma własną historię, która wskazuje, że klasyk to rywalizacja Barcelony z Atletico" - przekonują działacze z Wanda Metropolitano. A kibice dodają: "Śmieszą nas ci z Santiago Bernabeu, którzy myślą, że powołali do życia drużynę, która zaraz będzie wielka przez fakt, że nosi nazwę Real". Są jednak bezradni. Przed ostatnim meczem Barcelony z Realem na stadionie Johana Cruyffa cała machina promocyjna opierała się na tradycji klasyku.

Zespół z Katalonii wygrał 4-1, ale dziwiłby się ten, kto by przypuszczał, że królewskie rywalki wciąż raczkują. Zajmują trzecie miejsce w tabeli wyprzedzając Atletico.

Tytuł w tym sezonie zarezerwowany jest dla Barcelony. 18 zwycięstw w 18 kolejkach pokazuje ich siłę. Piłkarki z katalońskiego klubu znakomicie spisują się też w Lidze Mistrzów - w 1/8 finału pokonały Fortunę Hjorring 4-0.

Dziewczyny z Barcelony grają świetnie, znacznie większe problemy ma męska drużyna z Leo Messim. Ona ogląda w tabeli plecy rywali z Atletico i jest bliska pożegnania z Champions League.

Ciekawe, że zawodniczki Atletico mierzą się z Chelsea - dokładnie tak jak w męskiej Lidze Mistrzów. Pierwszy mecz piłkarki z Londynu wygrały u siebie 2-0. Tak jak ich koledzy - 1-0 w Bukareszcie. Mecz trzeba było przenieść do stolicy Rumunii ze względu na wywołane pandemią ograniczenia w ruchu lotniczym między Anglią i Hiszpanią.

Wracając do klasyku w kobiecej lidze hiszpańskiej, piłkarki Atletico z niego wypadają. Derby Madrytu to też jest "produkt", który sprzeda się dobrze. Tak jest przecież w męskim futbolu.

Dariusz Wołowski

Dowiedz się więcej na temat: piłka nożna kobiet | Barcelona | Real Madryt

Reklama

Reklama

Reklama

Reklama