Reklama

Reklama

​Zagrajmy tak, jak przemawia Sousa

Jasne jest, że nikt nie wyobraża sobie straty punktów w dzisiejszym meczu z Andorą. Pytanie jest; jak wysoko wygramy? Ale mnie bardziej od tego, ile strzelimy goli, interesuje wyjściowy skład. Oczekuję, że selekcjoner Paulo Sousa od pierwszej minuty pośle na boisko najsilniejszą jedenastkę - pisze specjalnie dla Interii Dariusz Dziekanowski w cyklu "Piłkarska Katedra Dziekana".

Nowy program zaraz po końcowym gwizdku spotkań Polaków. Interia Sport - Gramy Dalej!

Mam wrażenie, że po raz kolejny przed meczem z jednym z outsiderów naszej grupy wraca ten sam problem: trwają spekulacje na temat wyjściowego składu. I nie jest to dyskusja pod hasłem: "kto jest na której pozycji obecnie w najlepszej formie?", tylko "co znowu będzie chciał sprawdzić selekcjoner, jakie eksperymenty zamierza przeprowadzić?".

Reklama

Z wypowiedzi Portugalczyka wynika, że dzisiejszego przeciwnika traktuje poważnie, że jeszcze nie myśli o przyszłorocznych barażach. Z drugiej strony, z obozu kadry dochodzą słuchy, że wielu podstawowych zawodników może dziś głównie oglądać mecz z ławki rezerwowych. Bardzo bym się zdziwił, gdyby tak było, bo uważam, że reprezentacja ma tak niewiele okazji, by się zgrywać, że trzeba wykorzystywać każdą z nich - nawet rywalizację z Andorą. Bo potem gramy już tylko z Węgrami, następnie długo, długo nic i od razu baraże.

Dariusz Dziekanowski: Zdziwię się, jeśli w jedenastce będą głównie niespodzianki

Przemowy naszego selekcjonera wciąż stoją na bardzo wysokim poziomie - gdy tłumaczy co robi, dlaczego i po co, brzmi to bardzo przekonująco, ale gra naszej reprezentacji jest jeszcze daleka od tej pięknie brzmiącej teorii. Nie ma jednak na świecie żadnego trenera, który nauczył swoją drużynę pięknie grać tylko prezentując teorię. Płynność w grze, zrozumienie między zawodnikami - to wszystko wypracowuje się na boisku. A zwłaszcza podczas meczów. Nawet rywalizacja z takim przeciwnikiem jak Andora jest lepszą lekcją niż każdy trening. Nic nie pomaga drużynie tak, jak sprawdzenie się w boju o punkty. Dlatego bardzo się zdziwię, jeśli w wyjściowej jedenastce będą głównie niespodzianki, dziwne eksperymenty.

Na razie można (chyba) być spokojnym o to, że od początku wyjdzie Robert Lewandowski. I to wbrew temu co się stało w pierwszym meczu z Andorą (nabawił się kontuzji). Robert słusznie skomentował sprawę, że był to czysty przypadek i nie ma to żadnego przełożenia na plany na dzisiejsze spotkanie. "Lewy", ze względu na swój status, jest traktowany w tej kadrze inaczej, ale moim zdaniem przykład z niego powinni brać inni zawodnicy - każdemu powinno zależeć by grać w tej kadrze jak najwięcej. Dlaczego napastnik Bayernu ma siłę grać w obu spotkaniach, a inni nie? Przecież jest najbardziej eksploatowanym piłkarzem naszej ekipy. To na niego teoretycznie trzeba najbardziej chuchać i dmuchać, ale on nie myśli w tych kategoriach. Swój odpoczynek reguluje przede wszystkim w klubie. Z większością pozostałych zawodników jest odwrotnie - trzeba rozkładać im siły w dwóch meczach, uważać, żeby się za bardzo nie zmęczyli w piątek, bo w poniedziałek nogi odmówią posłuszeństwa.


Co do wyjściowej jedenastki, oczywiście jest wiele pozycji, co do obsady których można mieć wątpliwości, bo grający na nich zawodnicy nie przekonują. Wątpliwości nie powinno być co do bramkarza (Szczęsny), środkowego obrońcy (Glik; Bednarek niestety pauzuje), z przodu uważam, że obok Roberta powinien zagrać Świderski. A reszta? Jestem przekonany, że szansę od początku powinien dostać Matty Cash. To zawodnik, który jest w rytmie meczowym, przyjeżdża z dobrego klubu i zasługuje na to, by od razu wskoczyć do wyjściowej jedenastki. Im wcześniej zacznie się z tą drużyną zgrywać, tym lepiej. Zwłaszcza, że żaden z jego rywali na pozycji wahadłowego ostatnio nie przekonywał.

Dariusz Dziekanowski

Reklama

Reklama

Reklama

Reklama

Strona główna INTERIA.PL

Polecamy

Rekomendacje