Reklama

Reklama

Niekończąca się nauka na błędach

To była solidna dawka meczów. Po czterech czerwcowych występach naszej piłkarskiej reprezentacji w Lidze Narodów jesteśmy już mądrzejsi o to czym tak naprawdę dysponujemy. Niestety, w dużej części ta wiedza to wiedza negatywna - wiemy więcej co w tej drużynie nie funkcjonuje dobrze, niż co się w tych czterech meczach sprawdziło. To prawda, że człowiek uczy się na błędach, ale zazwyczaj po ich popełnieniu wyciąga się konstruktywne wnioski, żeby tych samych błędów nie powielać. A ja mam wrażenie, że przez ostatnie trzy lata widzimy te same lub podobne błędy, które nie są korygowane. Do rozpoczęcia Mistrzostw Świata pozostało pięć miesięcy, ale naszą reprezentację czekają w tym okresie tylko trzy spotkania - dwa w Lidze Narodów i prawdopodobnie jeden towarzyski, więc okazji na zgranie tej drużyny jest już niewiele. Podsumujmy zatem czego mogliśmy dowiedzieć się po tych dotychczasowych meczach:

Szczęsny i Skorupski muszą być w najwyższej formie

Trener Czesław Michniewicz przetestował czterech powołanych do kadry golkiperów i poza błędem Kamila Grabary w starciu z Walią, trudno im cokolwiek zarzucić. Nawet sześciokrotnie wyciągający piłkę z bramki w wyjazdowym meczu z Belgami Bartłomiej Drągowski był jedną z najjaśniejszych postaci tego spotkania. Wydaje się jednak, że pozycja Wojciecha Szczęsnego, jako numeru 1 nie podlega dyskusji. Pierwszym rezerwowym powinien być Łukasz Skorupski. Zapowiada się, że obaj będą musieli wspiąć się na maksimum swoich możliwości, żeby pomóc naszej drużynie zdobyć jakiś punkt, albo - odpukać - ratować zespół przed wysokimi porażkami

Reklama

Zieliński to nie de Bruyne

Aż trudno uwierzyć, że Piotr Zieliński ma już na koncie 72 występy w drużynie narodowej. Może dlatego trudno przyjąć to do wiadomości, gdyż w co najmniej pięćdziesięciu nie zagrał na miarę swoim możliwości. Niby talentem i wyszkoleniem technicznym nie odbiega aż tak bardzo od Kevina de Bruyne, ale to co prezentują obaj na boisku, to niebo i ziemia. Reprezentant Belgii w meczu w Brukseli pokazał na czym polega efektywność - on nie kręci się z piłką wokół własnej osi sześćdziesiąt metrów od bramki rywala, tylko jednym czy dwoma kontaktami napędza grę zespołu. Jeśli już dłużej przetrzymuje futbolówkę, to wiąże się z tym błyskawiczne zdobywanie przestrzeni. Piotr Zieliński - mimo tylu występów w kadrze - wciąż miewa jedynie przebłyski dobrej gry. Chyba musimy pogodzić się z tym, że nie ma sensu oczekiwać od niego więcej.

Grasz dobrze, więc w następnym meczu nie zagrasz

W zremisowanym 2:2 meczu z Holandią na wyróżnienie w defensywie zasłużyli: debiutant Jakub Kiwior i Bartosz Bereszyński. Bartosz bardzo dobrze poradził sobie na lewej obronie, czyli na pozycji, z którą od lat mamy problem. Zamiast więc dopracowywać warianty, które się sprawdzają, dawać zawodnikom okazję do zgrywania się, to w kolejnym spotkaniu Czesław Michniewicz postanowił dalej eksperymentować. Moim zdaniem niepotrzebnie.

Lewandowskiemu przydałby się drugi Lewandowski

Jeden gol w trzech meczach - na pewno nasz najlepszy napastnik odczuwa niedosyt po tych spotkaniach. Nie były to wybitne jego występy, ale nie zapominajmy ile sytuacji Lewy stworzył kolegom (choćby niewykorzystane "setki" Nicoli Zalewskiego i Karola Świderskiego). Niestety, problemem Roberta było to, że poza ładną akcją (Zieliński - Szymański), koledzy nie potrafili mu stworzyć dobrych okazji. Dlatego też sfrustrowany wracał po piłkę, szarpał, próbował kreować. Niestety, środek pola, jeśli chodzi o kreowanie akcji, to był jeden z najsłabszych elementów we wszystkich czterech spotkaniach.

Padł mit sztandarowej taktyki Michniewicza

Selekcjoner uchodził za trenera, który potrafi dobrze ustawić drużynę w defensywie i grać z kontry. Miał to być sposób na Belgów w rewanżu z Belgami w Warszawie lecz nie widziałem tego w żadnym ze spotkań. Rywale tak nas zdominowali, że gasili wszelkie nasze próby szybkich akcji już w zalążku. Jeśli ktoś ma nadzieję, że podczas mundialu w Katarze jesteśmy w stanie sprawić jakąś miłą niespodziankę i osiągnąć coś więcej, niż cudem wyjść z grupy, to radzę ostudzić zapędy.

Reklama

Reklama

Reklama

Strona główna INTERIA.PL