Reklama

Reklama

Jak się "odbudowują" polskie drużyny

Dziwnie układają się losy drużyn, które sięgają po tytuł mistrza Polski. Szefowie Lecha Poznań, po katastrofalnym sezonie 2020/21, doszli do wniosku, że trzeba zrobić wszystko, by wrócić na tron. Nastąpiła więc mobilizacja sił i środków i w maju tego roku Kolejorz świętował triumf w Ekstraklasie. Legia, która w 2021 roku została mistrzem, w sezonie następnym zaliczyła totalny zjazd. Z ciekawością przyglądam się co się stanie z tymi dwoma drużynami w tym roku. Niestety w obu przypadkach mamy do czynienia z symptomami kryzysu.

Przyjrzyjmy się dziś nieco bliżej ekipie z Warszawy. Na podstawie dotychczasowych dokonanych transferów powiedziałbym, że celem władz klubu jest przede wszystkim uratowanie klubowego budżetu, a nie zbudowanie drużyny, która widowiskowo zechce odzyskać tytuł. Pierwszej mecze tego sezonu wskazują na to, że na razie Legia może mieć podobne problemy, do tych z sezonu ubiegłego, czyli drżeć o utrzymanie.

Zrozumiałbym szukanie oszczędności, gdybyśmy mogli powiedzieć o jakimś sensownym planie oszczędnościowym. Na przykład - przez następny sezon czy dwa odmładzamy skład i promujemy własnych zawodników, najlepiej wychowanków akademii. Ale niestety - Legia sprzedaje Mateusza Wieteskę pierwszej lepszej drużynie, która wyraziła nim zainteresowanie. Ponadto, cena nieco ponad milion euro za zawodnika, który ociera się o reprezentację Polski nie rzuca na kolana. Co dziwne, transakcja finalizowana była w momencie, kiedy już było wiadomo, że na jakiś czas wypadł inny kluczowy piłkarz defensywy, Maik Nawrocki. 

Reklama

Przez Łazienkowską przetacza się grupa testowanych środkowych obrońców, ale ostatecznie do Warszawy przenosi się defensywny pomocnik Rafał Augustyniak, lat 28. Trudno powiedzieć, żeby był to hit transferowy, że Legia za dwa lata będzie mogła go sprzedać za niezłe pieniądze. Wcześniej zakontraktowano też ekstraklasowego weterana, 33-letniego Roberta Picha. Słowak zapewne w Warszawie zakończy karierę. Legię opuścił tymczasem 19-letni Szymon Włodarczyk, który w trzeciej ligowej kolejce strzelił dwa gole dla swojej nowej drużyny, czyli Górnika Zabrze. 

Nie wiem jak potoczą się losy jednego i drugiego, ale jest dla mnie niezrozumiałe, że klub szczycący się nowoczesną akademią wykonuje takie ruchy. Legia nie chce znaleźć pieniędzy na kontrakt dla 19-latka, własnego wychowanka, ale stać ją na 33-letniego Picha, który szczyt kariery ma raczej dawno za sobą. Czyżby aż tak wysoko cenił się Włodarczyk?

Spójrzmy też na ostatnie doniesienia transferowe klubu z Łazienkowskiej. Jak informuje portal legia.net do Warszawy przeniosą się najprawdopodobniej Igor Korczakowski (24 lata) i Julien Tadrowski (29 lat). Pewnie te nazwiska są anonimowe dla większości fanów w Polsce. Chodzi bowiem o transfery do drużyny rezerw Legii! Dlaczego o tym wspominam? Bo nie rozumiem jaki sens ma sprowadzanie do tegoż zespołu piłkarza, który dobiegają trzydziestki, a i nawet 24-letni Korczakowski nie jest żadną inwestycją, bo trudno spodziewać się, że z rezerw trafi kiedyś do pierwszej drużyny. 

Czy naprawdę w legijnej akademii nie ma młodszych zawodników prezentujących podobny poziom? Gdzie jeśli nie w drugiej drużynie mają ogrywać się perspektywiczni młodzieżowcy, którzy muszą przeskoczyć z piłki juniorskiej, do dorosłej. Owszem, naturalną rzeczą są wypożyczenia do klubów grających na wyższym niż czwarty poziom rozgrywkowy, ale czy do rezerw niezbędne są takie transfery. A nie są to jedyni gracze, których tego lata ściągnięto do "dwójki", bo wcześniej doszli też obrońca Michał Gładysz (22 lata) oraz bramkarz Paweł Szajewski (20 lat). W przypadku tych dwóch ostatnich przynajmniej właściwa jest metryka....

Reklama

Reklama

Reklama

Strona główna INTERIA.PL