Reklama

Reklama

Ekstraklasa widziana przez palce

Dziś zaczyna się druga kolejka wiosennej rundy Ekstraklasy. Po pierwszych meczach nowego roku naszła mnie taka refleksja: czasem trzeba na tę naszą ligę spojrzeć przez palce, zachować pewien emocjonalny dystans, bo jeśli podejdziemy do niej śmiertelnie poważnie, to spotka nas rozczarowanie, czasem wręcz frustracja.

Równocześnie z meczami oglądałem ostatnio ciekawy brytyjski serial "Angielska gra". Opowiada on o początkach futbolu. Bardzo przyjemna, wymagająca niezbyt wielkiego wysiłku intelektualnego, aczkolwiek pouczająca produkcja. I tak w trakcie oglądania przyszło mi do głowy jak wyglądałby serial o naszej rodzimej lidze? I mam wrażenie, że nawet pierwsze tygodnie roku dostarczyły tematów co najmniej na kilka odcinków. Na pewno musiałby to być serial komediowy, z elementami czarnego humoru.

Już w pierwszy ligowy dzień 2021 roku mieliśmy gotowy scenariusz, który napisał Michał Probierz. Nie będę ukrywał, że kiedy usłyszałem, jak rezygnuje z pracy, to zrobiło mi się szkoda. Bez Probierza ekstraklasa traci sporo ze swojego swojskiego kolorytu - dziś tupnę nogą, odejdę w złości, jutro, gdy ciśnienie zejdzie, to przeproszę. Ot, taki jego urok. Komuś się to może podobać, komuś nie, ale trudno być wobec niego obojętnym. Rozumiem, że wkrótce - po powrocie Michała Probierza z urlopu - Cracovia przygotuje nam drugi sezon. Nie wiem jaka jest umowa trenera z właścicielem co do dalszej współpracy, ale czuję, że ciąg dalszy też będzie wciągający.

Reklama

Potem popisał dał wypożyczony do Zagłębia Lubin obrońca Lecha Djordje Crnomarković. Tu niestety śmiać się można tylko przez łzy. Zawodnik był jednym z najsłabszych punktów Kolejorza rywalizującego w fazie grupowej Ligi Europy. Mówiąc brutalnie - w swoich występach kopał się głównie w czoło (na szczęście nie w przeciwników). I wygląda na to, że jest to jego główna umiejętność - tyle doświadczenia zdobył w europejskich pucharach. W meczu z Wisłą Płock Serb dostał z ławki sygnał, żeby złapał żółtą kartkę - czwartą w sezonie. Pauza w kolejnym meczu z Lechem - w którym i tak nie mógł zagrać, bo taka jest umowa wypożyczenia - oznaczałaby, że skasowałby swoje kartkowe konto. Ale, jak się okazuje, Crnomarković wziął radę trenerów zbyt mocno do serca i chciał udowodnić, że przynajmniej tyle potrafi na boisku. No i tak sfaulował, że złamał nogę zawodnikowi Wisły Piotrowi Pyrdołowi. Przykra to historia. Mam nadzieję, że zleceniodawca tego występku zostanie ukarany równie surowo, co serbski brutal.

Zobacz Interia Sport w nowej odsłonie!

Sprawdź!

Jeśli chodzi o wynik, to największy szok przeżyli kibice Legii Warszawa. Ich idole, czyli aktualni mistrzowie Polski, przegrali z zamykającym tabelę Podbeskidziem. I nie można napisać, że była to niezasłużona porażka. Owszem, gol dla Podbeskidzia trochę przypadkowy, ale widać było wyraźnie, że na stadionie w Bielsko Białej to gospodarze lepiej panowali nad piłką na tej niezbyt równej murawie. Kusi mnie, żeby napisać: a nie mówiłem, że obóz przygotowawczy w Dubaju zda się Legii psu na budę! Rozpieszczeni piękną słoneczną pogodą, komfortowymi warunkami legioniści nie potrafili sobie poradzić z surową zimą. Komizm tej sytuacji dopełnia informacja, że w Dubaju mistrzowie Polski mierzyli się między innymi z zespołem: złożonym z pracowników obsługi hotelu, w którym zatrzymali się w Emiratach Arabskich...

Przez chwilę wyobraźmy sobie, że patrzymy na naszą ligową piłkę oczami nowego selekcjonera Paulo Sousy. Na miejscu Portugalczyka czułbym frustrację, że muszę jeździć po stadionach i patrzeć na to z bliska. W telewizji wygląda to mniej realnie. Trochę jak taki serial komediowy. 

Tego jeszcze nie widziałeś! Sprawdź nowy Serwis Sportowy Interii! Wejdź na sport.interia.pl!

Dariusz Dziekanowski

Reklama

Reklama

Reklama

Reklama