Reklama

Reklama

Tokio coraz bliżej

- Polska reprezentacja jest wielkim zespołem i kwestia dwóch, może trzech meczów, kiedy wszystkie trybiki w naszej grze będą chodziły perfekcyjnie – pisze w felietonie dla Interii były znakomity siatkarzy, a obecnie komentator Polsatu Sport Daniel Pliński.

Nasza reprezentacja siatkarzy jest już na ostatniej prostej przed igrzyskami olimpijskimi. W najbliższy weekend podopieczni Vitala Heynena zagrają w Krakowie w Memoriale Huberta Jerzego Wagnera i będzie to ostatni sprawdzian mistrzów świata przed najważniejszym turniejem ostatnich lat. Pod Wawelem "Biało-Czerwoni" będą mieli jeszcze okazję na udoskonalenie niektórych elementów w swojej grze. Oczywiście przeciwnicy nie są najmocniejsi, bo Azerbejdżan, który zastąpił Tunezję, Egipt czy Norwegia do takich drużyn nie należą.

Ostatnie szlify przed Tokio

Po turnieju w Rimini, gdzie nasza duma narodowa odniosła duży sukces, zajmując drugie miejsce i rozgrywając w Lidze Narodów 17 meczów, z czego bardzo często toczyła twarde i zacięte pojedynki. Teraz, moim zdaniem, jest dobry czas na trochę lżejsze granie i poprawę swojej gry. Mam tu na myśli na przykład atak z lewego skrzydła. W Lidze Narodów w finale z Brazylią nasze lewe skrzydło nie funkcjonowało tak, jak powinno. W tym meczu Kamil Semeniuk miał skuteczność w ataku na poziomie 17 procent, a Wilfredo Leon 22. Oczywiście as Orłów często atakował na podwójnym czy potrójnym bloku. Przez to miał sporo problemów, żeby skończyć akcję. Trzeba też zaznaczyć, że nie zawsze Fabian Drzyzga rozpieszczał lidera "Biało-Czerwonych" swoim rozegraniem. Dlatego uważam, że najbliższy turniej może pomóc naszym siatkarzom w dopracowaniu tempa i wysokości "wystawy" na lewą stronę. Mam też nieodparte wrażenie, że Wilfredo Leon na tak niskich procentach skuteczności, jak w finale Ligi Narodów, już nie zagra. Polska reprezentacja jest wielkim zespołem i kwestia dwóch, może trzech meczów, kiedy wszystkie trybiki w naszej grze będą chodziły perfekcyjnie.

Reklama

Koniec eksperymentów Heynena?

Czy w Memoriale Wagnera Heynen będzie wystawiał podstawowy skład, jaki zobaczymy w Tokio? Uważam, że selekcjoner Orłów potraktuje turniej w Krakowie może nie eksperymentalnie, ale będzie to dla naszych siatkarzy czas próby i wszyscy dostaną szansę pokazania swoich umiejętności. Myślę jednak, że uwaga skupi się na tym, o czym wspomniałem wyżej, czyli na lewym skrzydle, żeby zawodnicy występujący na tej pozycji "złapali" pewność siebie. Przypuszczam, że właśnie z tej strony będziemy oglądali najwięcej ataków.

Na dziś moja "szóstka" na igrzyska wygląda następująco: Fabian Drzyzga, Bartosz Kurek, Wilfredo Leon, Michał Kubiak, Jakub Kochanowski, jak będzie zdrowy, i Mateusz Bieniek. Zagrywka tego ostatniego może się nam bardzo przydać. Mamy też komfortową sytuację, bo w pierwszej fazie turnieju olimpijskiego Heynen będzie mógł skorzystać z wszystkich zawodników. Mecze nie zawsze będą dla nas trudne, bo jednak druga grupa jest zdecydowanie mocniejsza. Sądzę, to nie jest dla nas atut, bo pamiętajmy, że w ćwierćfinale obie grupy się łączą.

Daniel Pliński

PS Wielkie gratulacje dla Huberta Hurkacza za to, czego dokonał w 1/8 i ¼ finału Wimbledonu. W ćwierćfinale rozegrał znakomity mecz przeciwko wielkiemu mistrzowi Rogerowi Federerowi. Polak pokonał najlepszego gracza w historii tenisa 3:0. Z taką grą Hubert Hurkacz ma ogromną szansę, żeby awansować do finału. Najpierw czeka go jednak starcie z Włochem Matteo Berrettinim. Pokorą, szacunkiem dla mistrza, wzruszeniem, Hubert Hurkacz już dawno mnie "kupił". Podejrzewam, że teraz mnóstwo kibiców, nie tylko tenisa, będzie trzymało za niego mocno kciuki. Powiem szczerze, że już nie mogę się doczekać kolejnego meczu naszego rodaka. Aż chciałoby się powiedzieć: Chwilo trwaj!

Strefa Euro - zaprasza Paulina Czarnota-Bojarska i goście - Oglądaj!

Relacja audio z każdego meczu Euro tylko u nas - Słuchaj na żywo!



Reklama

Reklama

Reklama

Reklama

Strona główna INTERIA.PL

Polecamy

Rekomendacje