Reklama

Reklama

Rosyjski gigant na drodze ZAKS-y do upragnionego finału Ligi Mistrzów

- Siatkówka to taka gra, w której 12 zawodników skacze i odbija piłkę przez siatkę, a i tak na końcu wygrywa ZAKSA – pisze w felietonie dla Interii były znakomity siatkarz, a obecnie komentator Polsatu Sport Daniel Pliński.

Z ZAKS-ą w tym sezonie jest trochę tak, jak z reprezentacją Niemiec w piłce nożnej. Jak powiedział legendarny angielski napastnik Gary Lineker, futbol to taka gra, w której 22 mężczyzn biega za piłką, a na końcu i tak wygrywają Niemcy. Dziś o ekipie z Kędzierzyna-Koźla można mówić w podobny sposób. Siatkówka to taka gra, w której 12 zawodników skacze i odbija piłkę przez siatkę, a i tak na końcu wygrywa ZAKSA.

Kolejny puchar do kolekcji

ZAKSA po zdobyciu Superpucharu Mistrzów Polski i wygraniu fazy zasadniczej PlusLigi, tym razem do swoich sukcesów dorzuca triumf w Pucharze Polski. Mam wrażenie, że to zwycięstwo nie jest ostatnim trofeum kędzierzynian w tym roku. Już w czwartek podopieczni Nikoli Grbicia rozpoczynają rywalizację z Zenitem Kazań w półfinale Ligi Mistrzów. Wygranie w dwumeczu z rosyjskim gigantem pozwoli naszej drużynie zagrać w upragnionym finale tych prestiżowych rozgrywek.

Reklama

Oczywiście przed polską drużyną bardzo trudne zadanie. Kędzierzynianie na pewno są zmęczeni po turnieju finałowym Pucharu Polski. Jak do tego dodamy długą i męczącą podróż, to ewentualny sukces w Kazaniu będzie rodził się w bólach.

Siatkarska dziura

Trzeba też pamiętać, że ZAKSA ma argumenty sportowe, żeby w finale Ligi Mistrzów zagrać. Z całą pewnością siatkarze Grbicia nie mogą sobie pozwolić na taki przestój w grze, jaki widzieliśmy w półfinale PP z Aluronem CMC Wartą Zawiercie. W czwartym secie, prowadząc 16:12, wpadli w tzw. siatkarską dziurę. W tej partii zdobyli jeszcze tylko cztery punkty, przegrywając ten fragment seta 4:13! Na szczęście takie przestoje się ZAKS-ie nie zdarzają. To był pierwszy i, mam nadzieję, jedyny raz.

Wiara Grbicia

Ciekawe słowa padły z ust Pawła Zatorskiego po finale PP. - Na początku sezonu Nikola Grbić zaskoczył nas przemową, że nie interesuje go zwycięstwo na polskim podwórku. Jego interesuje walka z Lube, Perugią, Kazaniem. To pokazuje, jak wielką wiarę ma w swoją pracę i w swój zespół - mówił libero ZAKS-y. Wychodzi na to, że Grbić zna swoich chłopaków bardzo dobrze. Gdyby Serb nie widział w zespole potencjału na półfinał, finał, a nawet triumf w Lidze Mistrzów, to na pewno by takich słów nie użył. Myślę, że wiara szkoleniowca była zdecydowanie poparta argumentami sportowymi.

Tym bardziej z niecierpliwością czekam na pojedynki z Zenitem i trzymam kciuki za nasz zespół. Do boju ZAKS-o!

Daniel Pliński

Reklama

Reklama

Reklama

Reklama

Strona główna INTERIA.PL

Polecamy

Rekomendacje