Reklama

Reklama

Puchar Polski - czas na zmiany

- Marzy mi się, żeby w Pucharze Polski grał komplet drużyn z PlusLigi i kilka z niższych lig, tak jak w piłce nożnej. Te rozgrywki rządzą się swoimi prawami i siatkówka potrzebuje spotkań, w których nie brakuje niespodzianek - pisze w felietonie dla Interii były znakomity siatkarz, a obecnie komentator Polsatu Sport Daniel Pliński.

W miniony piątek rozlosowano pary ćwierćfinałowe Pucharu Polski. Cztery drużyny były rozstawione: Grupa Azoty ZAKSA Kędzierzyn-Koźle, Aluron CMC Warta Zawiercie, Jastrzębski Węgiel i PGE Skra Bełchatów. Do nich zostały dolosowane Asseco Resovia Rzeszów, Trefl Gdańsk, Visła Bydgoszcz i BBTS Bielsko-Biała. Jednak zanim o parach 1/4 finału i kto ma więcej szans na awans, chciałbym poruszyć kwestię systemu rozgrywek.

Czas na zmiany

Reklama

Do ćwierćfinału PP awansowało sześć najlepszych zespołów z PlusLigi oraz dwa z zaplecza ekstraklasy. Niestety, "plusligowcy" zaczynają rywalizację dopiero od 1/4 finału i na dodatek nie wszyscy. Marzy mi się, żeby w Pucharze Polski grał komplet drużyn z PlusLigi i kilka z niższych lig, tak jak w piłce nożnej. Ostatnio mieliśmy przyjemność oglądać pojedynek Puszczy Niepołomice z Lechią Gdańsk, w którym doszło do sensacji. Pierwszoligowiec wygrał 3-1 z ubiegłorocznym finalistą tych rozgrywek. Myślę, że PP rządzi się swoimi prawami i siatkówka również potrzebuje takich spotkań i takich niespodzianek. Być może warto dodać jeszcze jedną rundę, czyli zacząć rywalizację od 1/8 finału - 14 zespołów z PlusLigi i dwa z niższego poziomu rozgrywek. Dałoby to szansę tym słabszym na wygranie czegoś w sezonie. Pamiętam czasy, kiedy grałem w Jastrzębskim Węglu i pojechaliśmy na mecz PP do drugoligowca z Sycowa. Dla tego miasta i klubu było to wielkie wydarzenie, a dla zawodników możliwość rywalizacji z takim klubem jak Jastrzębski Węgiel i z reprezentantami różnych drużyn narodowych. To jest kolejny argument za tym, żeby rozszerzyć o kolejne rundy PP.

Faworyci murowani

Wracając do tegorocznych ćwierćfinalistów... Dwa zespoły plusligowe na pewno są zadowolone z wyników losowania. To Jastrzębski Węgiel, który trafił na Visłę Bydgoszcz i Aluron Zawiercie, który zmierzy się z BBTS-em. Wydaje się, że w tych dwóch parach faworyci są murowani. Są to oczywiście ekipy z ekstraklasy. Trzeba jednak pamiętać, że w PP zdarzały się sensacje i potęgi odpadały. W tym przypadku jednak wątpię, żeby do tego doszło, choć oba te spotkania zostaną rozegrane na parkietach pierwszoligowców. Stawiam 90 do 10 na korzyść Jastrzębskiego Węgla i 80 do 20 dla Aluronu, a to ze względu na to, że w hali w Bielsku-Białej gra się bardzo ciężko.


"Nic w życiu nie zdarza się dwa razy"

W dwóch pozostałych parach wskazanie faworyta jest zdecydowanie trudniejszym zadaniem. Postanowiłem się jednak pokusić się o wytypowanie zwycięzców. W parze Skra - Trefl Gdańsk daję więcej szans na triumf ekipie z Bełchatowa. W procentach 70 do 30 na korzyść Skry. Ktoś powiem, ale jak to, przecież niedawno Trefl wygrał w Bełchatowie w lidze za trzy punkty. Prawda, ale jak pisała Wisława Szymborska: "Nic w życiu nie zdarza się dwa razy". Podopieczni Michała Mieszko Gogola ostatnio odnieśli kilka zwycięstw i ich gra wygląda coraz lepiej. Trefl natomiast ma kłopoty zdrowotne i to przekłada się na dyspozycję. Jak dodam do tego, że od pewnego czasu pod formą jest lider gdańszczan Bartłomiej Lipiński, to wszystko wskazuje na to, że do półfinału awansuje Skra.

Ćwierćfinałowy hit

Najciekawszy ćwierćfinał, to bez wątpienia starcie ZAKS-y z Resovią. W tym pojedynku bardzo ciężko wskazać faworyta. Minimalnie więcej szans - 55 procent do 45 - daję kędzierzynianom. W ostatni wtorek mogliśmy zobaczyć wyśmienitą postawę Resovii, która w Zawierciu gładko ograła Aluron. Widać, że w ekipie ze stolicy Podkarpacia coś ruszyło, coś drgnęło i gra wygląda zdecydowanie lepiej.

Zobacz Sport Interia w nowej odsłonie!

Sprawdź

ZAKSA, co wiadomo już od pewnego czasu, ma zapewnione pierwsze miejsce po rundzie zasadniczej PlusLigi, ale trener Nikola Grbić zaczyna przestawiać trybiki w maszynce, która funkcjonowała bardzo dobrze. W ostatnim meczu ligowym Serb wystawił drugi skład i ZAKSA wyraźnie przegrała 0:3 z Aluronem. Oczywiście, trener Grbić ma pełne prawo, żeby dać odpocząć swoim podstawowym zawodnikom, ale też myślę, że kędzierzynianie w jakimś stopniu mogą stracić rytm grania. ZAKSA do tej pory prezentowała się bardzo dobrze, grała z meczu na meczu podobną "szóstką" bez odpoczynku i wygrywała wszystko. W końcówce sezonu pojawiają się w tej drużynie dziwne ruchy. Dlatego uważam, że rywalizacja ZAKS-y z Resovią może być bardzo wyrównana. Jak idzie, drużyna jest w rytmie, to ja osobiście niczego bym nie ruszał.

ZAKSA rozdaje karty

Podejrzewam, że każda drużyna, która będzie grała z zespołem z Kędzierzyna, liczy, że Grbić wystawi drugą "szóstkę". Wiemy o tym, że dla niektórych zespołów punkty są na wagę złota w walce o play-off. Aluron miał takie szczęście, że Grbić akurat przeciwko tej ekipie zdecydował się na to, żeby grali zmiennicy. Oczywiście można dokonać jednej czy dwóch zmian w podstawowym składzie. Ale wymienić całą "szóstkę"? Wydaje mi się, że to duże ryzyko. Czy porażka 0:3 u siebie coś da rezerwowym? Na pewno ich to nie podbuduje, a śmiem twierdzić, że wręcz przeciwnie. Mimo wszystko mam wrażenie, że Grbić kontroluje sytuację.

Wszystko wskazuje na to, że w turnieju finałowym zobaczymy Jastrzębski Węgiel, Aluron Zawiercie, PGE Skrę i ZAKS-ę. Pamiętajmy, że o awansie decyduje tylko jeden mecz.

W kolejnym felietonie odniosę się do tego, kto może zagrać w play-offach PlusLigi.

Daniel Pliński

Reklama

Reklama

Reklama

Reklama