Reklama

Reklama

Objawienie sezonu w PlusLidze

- Coraz głośniej zaczyna się mówić o transferach i pogłoski, które przewijają się w mediach są bardzo ciekawe, ale ja postanowiłem wybrać swoją „siódemkę” pierwszej części sezonu – pisze w felietonie dla Interii były znakomity siatkarz, a obecnie komentator Polsatu Sport Daniel Pliński.

Rozgrywający - Marcin Janusz (Trefl Gdańsk)

Numerem jeden na tej pozycji jest dla mnie bezapelacyjnie Marcin Janusz, który kapitalnie prowadzi grę Trefla Gdańsk. Z wielką przyjemnością patrzy się na jego rozwój, wybory boiskowe, dystrybucję, która w ogromnym stopniu przyczyniła się do tego, że Trefl jest tak skuteczny. Dzięki świetnemu rozgrywaniu Janusza wielu zawodników drużyny z Gdańska gra na wysokim poziomie w ataku.  Mocno bym się zdziwił, gdyby Janusz w przyszłym sezonie nie wrócił do PGE Skry Bełchatów. Myślę, że to jest jego kolejny bardzo dobry sezon i chyba już czas, żeby ten zawodnik, który ma aspiracje do tego, aby grać w reprezentacji, trafił do tak wielkiego klubu jak Skra i poprowadził jej grę w przyszłym sezonie.

Reklama

Trzeba sobie powiedzieć, że numerem jeden w kadrze na dziś jest Fabian Drzyzga i to zapewne nie ulegnie zmianie, ale uważam, że Marcin Janusz ma duże szanse, żeby pojechać na igrzyska olimpijskie w Tokio. Zrobił gigantyczny postęp i myślę, że on będzie brany pod uwagę na wyjazd do stolicy Japonii.

Atakujący - Mateusz Malinowski (Aluron CMC Warta Zawiercie)

W tym przypadku miałem sporo wątpliwości, ale postawiłem na Mateusza Malinowskiego, chociaż w ostatnich meczach on i jego zespół nie są tak skuteczni i widowiskowi. Zanotowali kilka porażek, przede wszystkim u siebie. Mateusz Malinowski spuścił z tonu i wydaje się, że przyczyną słabszej postawy były mikrourazy. Wybrałem go dlatego, że bardzo często atakował z piłek sytuacyjnych na podwójnym, potrójnym bloku i radził sobie wyśmienicie. Wiemy o tym, że Maximiliano Cavanna lubi wystawiać do tyłu i Malinowski radzi sobie z presją. Do tego należy "dorzucić" regularną zagrywkę. Mam tylko nadzieję, że wkrótce wróci do pełni zdrowia i potwierdzi, że mój wybór nie jest na wyrost oraz że zasługuje na to, aby być w ścisłej czołówce atakujących naszej ligi.

Środkowy - Jakub Kochanowski (Grupa Azoty ZAKSA Kędzierzyn-Koźle)

Po dwóch latach spędzonych w Bełchatowie postanowił zmienić klub i trafił do ZAKS-y. Moim zdaniem Kochanowski kilka miesięcy temu miał mały kryzys formy, ale to już od dawna ma za sobą. Współpraca Kuby z Benjaminem Toniuttim wygląda super. Francuz często korzysta z usług Kochanowskiego. To jest środkowy do którego można "rzucać" piłki z różnych miejsc na boisku, nie tylko z perfekcyjnego przyjęcia i dlatego jest on tak pożytecznym środkowym.  Szybkość i technika na bloku pozwala mu odpowiednio reagować nawet wtedy, kiedy przeciwnik ma bardzo dobre przyjęcie, a to nie jest łatwe. Kibice zwracają uwagę na bloki punktowe, ale ja również patrzę na tzw. wybloki, których Kochanowski ma wiele. Piłka po kontakcie z jego rękami nie ląduje poza boiskiem, ale często pozwala drużynie wyprowadzać kontratak.

Z każdym rokiem jego doświadczenie jest coraz większe i to też przyniesie efekty w bloku. Cieszy mnie również jego forma w polu zagrywki. Wrócił do mocnego serwisu, a miał w pewnym momencie z tym problem. Teraz wszystko wróciło do normy i Kuba, jak dla mnie, jest numerem jeden na środku.

Atutem Kochanowskiego jest szybkość, ale ma też świetną technikę przemieszczania się do bloku. Do tego bardzo mocne, twarde ręce, ale najważniejszy jest intelekt Kuby, który pozwala mu na to, żeby być często lepszym od przeciwnika. Bardzo dobrze analizuje grę rozgrywających i dzięki temu gra w reprezentacji i w takim klubie jak ZAKSA. Pamiętajmy, że jeszcze niedawno bronił barw Skry, więc widać, że biją się o niego potentaci naszej ligi.

Więcej aktualności sportowych znajdziesz tutaj! Kliknij!

Środkowy - Jurij Gladyr (Jastrzębski Węgiel)

Miałem dylemat, kogo wybrać jako drugiego środkowego, ale postanowiłem, że wyróżnię Jurija Gladyra. Ten 36-letni zawodnik pokazuje, że w tym wieku dalej można być szybkim i skutecznym na swojej pozycji. Jest to zawodnik, który prezentuje się wyśmienicie we wszystkich elementach siatkarskich. Skuteczny w ataku, mnóstwo bloków, wiele razy ratował swój zespół z opresji, kiedy był na zagrywce. Myślę, że o jego tak wysokiej formie decyduje przygotowanie fizyczne i bardzo dobry stan zdrowia. To jest u tego zawodnika kluczowe i dlatego gra w tym sezonie na rewelacyjnym poziomie.

Przyjmujący - Kamil Semeniuk (Grupa Azoty ZAKSA Kędzierzyn-Koźle)

Wybrałem tego zawodnika ponieważ z każdym tygodniem, miesiącem jest coraz lepszy. Semeniuk jest skoncentrowany na siatkówce, wielki profesjonalista, wie czego chce. Potrafi zrobić z piłką wszystko. Pożyteczny przy piłkach wysokich, potrafi bardzo dobrze zmieniać tempo w ataku, "kropnąć" mocno po rękach. Kapitalnie przyjmuje mocną zagrywkę z wyskoku, ciężko go "ustrzelić". Zagrywkę typu flot często przyjmuje na palce, które ma bardzo mocne i niewątpliwie jest to jego atut.

Semeniuk mocno puka do kadry Vitala Heynena i myślę, że selekcjoner "Biało-Czerwonych" go obserwuje. Nie imponuje warunkami fizycznymi, ale przez to blok nie jest "dziurawy". Ma dobrą technikę w tym elemencie i pomaga swoim środkowym. Moim zdaniem forma sportowa Semeniuka pójdzie jeszcze w górę. Zdziwiłbym się, gdyby Vital Heynen nie powołał go do szerokiej kadry. Nie przypuszczam, żeby pojechał na igrzyska, bo walka na tej pozycji w kadrze będzie zacięta, ale na pewno zasługuje na to, żeby dostać szansę.

Przyjmujący - Bartłomiej Lipiński (Trefl Gdańsk)

Jak dla mnie objawienie sezonu. Chyba nikt się nie spodziewał, że ten zawodnik będzie w tak wybornej dyspozycji. Lipiński jest bardzo często najlepiej punktującym zawodnikiem w swoim zespole. Siatkarz ultraofensywny, ale potrafi grać mądrze przy piłkach sytuacyjnych. Na boisku dokonuje dobrych wyborów i jest skuteczny w polu zagrywki, co zresztą potwierdził w ostatnim meczu ligowym z Cerradem Eneą Czarnymi Radom, kiedy zaserwował pięć asów. Lipiński w wielu przypadkach decyduje o losach wyniku.

Żeby nie było tak słodko, to Lipiński musi cały czas pracować nad przyjęciem zagrywki, przede wszystkim nad techniką. Moim zdaniem jego ręce w przyjęciu nie są jeszcze tak dobre, jak mogłyby być. Myślę, że on też zdaje sobie z tego sprawę.  Nie zmienia to jednak faktu, że ten zawodnik u mnie absolutnie zasłużył, żeby znaleźć się w pierwszej "szóstce".

Libero - Paweł Zatorski (Grupa Azoty ZAKSA Kędzierzyn-Koźle)

Tu miałem najmniejszy problem z wyborem. Numerem jeden jest bezapelacyjnie Paweł Zatorski. Aż strach pomyśleć, co zrobi prezes ZAKS-y Sebastian Świderski, kiedy okaże się, że plotki o przenosinach Pawła do Asseco Resovii się potwierdzą. Moim zdaniem będzie bardzo trudne, jak nie niemożliwe, żeby zastąpić tego zawodnika. Klasa sama w sobie. Siatkarz światowego formatu, co potwierdza w każdym meczu. Myślę, że Paweł Zatorski i Jenia Grebennikov, to są obecnie najlepsi libero na świecie. Paweł w każdym meczu, na każdym treningu chce się rozwijać. Znam go bardzo dobrze i wiem, że codziennie przychodzi na trening, że ulepszać swoją dyspozycję. Profesjonalista w każdym calu, z przyjemnością ogląda się jego spokój na boisku, co też przekłada się na spokój ZAKS-y w przyjęciu.

Trener - Nikola Grbić (Grupa Azoty ZAKSA Kędzierzyn-Koźle)

Dla mnie numerem jeden jest trener ZAKS-y, który zachowuje spokój, podczas przerw jest dużo merytoryki, a paniki brak. Moim zdaniem Grbić jaki był na boisku, taki jest na ławce trenerskiej, czyli dużo charyzmy. Wielu zawodników w Kędzierzynie poczyniło u niego postępy. Dzięki temu też ZAKSA rządzi i dzieli w PlusLidze, przynajmniej na razie.

Daniel Pliński

Więcej aktualności sportowych znajdziesz tutaj! Kliknij!

Reklama

Reklama

Reklama

Reklama