Reklama

Reklama

Daniel Pliński dla Interii: Objawienia PlusLigi, Wlazłemu podskoczyło ciśnienie

- Gdybym miał kogoś wyróżnić po dotychczas rozegranych meczach w PlusLidze, to byłyby to Bartłomiej Lipiński z Trefla Gdańsk – pisze w felietonie dla Interii były znakomity siatkarz, a obecnie komentator Polsatu Sport Daniel Pliński.

PlusLiga robi wszystko, żeby zespoły grały. Co chwilę, z powodu koronawirusa, wypadają kolejne drużyny. Wiemy o tym, że na kwarantannie jest Asseco Resovia, PGE Skra Bełchatów. Wymuszoną przerwę mają poszczególni zawodnicy, tak jak w Cuprum Lubin Miguel Tavares czy Wojciech Ferens, nie widzimy na boisku Piotra Nowakowskiego i Artura Szalpuka w Vervie Warszawa, w Enea Czarnych Radom wypadł atakujący Dawid Konarski. Każdy zespół ma problemy, ale wychodzą na boisko i walczą.

Reklama

Liga "skleja" terminarz jak może. Weźmy na przykład konfrontację Ślepska Suwałki z Czarnymi. Pierwsze spotkanie rozegrali 20 października. W Radomiu Ślepsk wygrał 3:0. Po ośmiu dniach rozgrywają już... rundę rewanżową. Tym razem Czarni, mimo że grają bez swojego lidera, postawili zacięty opór, przegrywając 2:3. To pokazuje, że każdy musi sobie radzić z Covidem-19, kontuzjami, a trenerzy muszą kombinować.

ZAKSA wraca po 17 dniach do ligowej rywalizacji i demonstruje, że siatkarze z Kędzierzyna-Koźla przepracowali okres kwarantanny bardzo dobrze, bo drużyna wyglądała solidnie fizycznie, zawodnicy dbali o siebie w domach. Cuprum Lubin, bez swojego pierwszego rozgrywającego Tavaresa, nie położyło się przed ZAKS-ą. Drugiego seta "urwali" faworytowi, choć koniec końców przegrali spotkanie 1:3. 

Niestety, "Miedziowi" to jest drużyna, która gra na wysokim poziomie z mocnymi naszej ligi, a jak przychodzą mecze o tzw. sześć punktów, z sąsiadami w tabeli, to nie dają rady. Myślę, że w tej kwestii mają nad czym myśleć w Lubinie.

Objawienie PlusLigi

24 października Trefl Gdańsk przegrał z Jastrzębskim Węglem 0:3. W tym spotkaniu błysnął formą Marokańczyk Mohamed Al Hachdadi, który zdobył 19 punktów i miał 67-procentową skuteczność w ataku. Trener Michał Winiarski zdecydował się na to, żeby wypuścić rezerwowy skład. Nie wyszedł w tym meczu Mariusz Wlazły czy podstawowy rozgrywający Marcin Janusz. Okazało się po czterech dniach, że było to bardzo dobre posunięcie. W pojedynku w stolicy z Vervą Winiarski wystawia swoje najcięższe działa i wygrywa 3:1. Ktoś powie, że podopieczni Andrei Anastasiego mają problemy zdrowotne, ale wygrać w Warszawie to zawsze jest sukces.

Znów z wyśmienitej strony pokazał się Bartłomiej Lipiński, który rozegrał kolejny znakomity mecz. Gdybym miał kogoś wyróżnić po dotychczas rozegranych meczach w PlusLidze, to byłby to właśnie Lipiński. Zawsze gra na wysokim poziomie, bardzo dobrze w ataku, na zagrywce, znakomicie punktuje. Uważam, że przenosiny z Lubina do Gdańska przynoszą efekty i ten chłopak się rozwija. Na pewno na tym transferze mocno skorzysta. Natomiast Trefl trochę zaryzykował ściągając tego zawodnika, ale on odpłaca się dobrą grą.

Poirytowany Wlazły

Niedawno Mariusz Wlazły mówił, że po zakażeniu koronawirusem nie czuł się zbyt dobrze. Spotkaniem w Warszawie pokazał, że chyba wszystko wróciło do normy. Na boisku stara się swoim zachowaniem "pociągnąć" kolegów do jeszcze lepszej gry. Dużo energii, radości po zdobywanych punktach. Myślę, że daje dużo tej drużynie, tym bardziej, że ma 37 lat, a jednak widać, że siatkówka cały czas sprawia mu przyjemność. Jeśli Mariusz wytrzyma zdrowotnie, to Trefl będzie niebezpieczny. 


Dla niego to też nie jest łatwy czas. Po 17 latach w Bełchatowie przeniósł się do Gdańska i każdy się zastanawiał, jak pokaże się w nowym otoczeniu. Początek sezonu w jego wykonaniu wygląda dobrze, ale czekam na wybitny mecz Mariusza, kiedy zafunkcjonują mu dwa elementy - atak i zagrywka. Często jest tak, że jak idzie mu w ataku, to na zagrywce jest słabiej i na odwrót. W Warszawie grał wyśmienicie w ataku, ale zepsuł sześć zagrywek.

Kilka razy Mariuszowi podskoczyło ciśnienie po decyzjach sędziów. Są challenge, zawsze można z tego skorzystać i wyjaśnić sporną sytuację. Jeśli chodzi o podwójne odbicie, to jest to kwestia interpretacji arbitra. Najważniejsze, żeby w danym meczu sędzia sprawiedliwie traktował obie drużyny i tego się trzeba trzymać.

Klęska rosyjskiej potęgi

Na koniec chciałbym się odnieść do meczu, który miał miejsce w czwartek w drugiej rundzie eliminacji Ligi Mistrzów Dynamo Moskwa - Trentino. Dynamo w lidze rosyjskiej jest bardzo mocne. Zajmuje drugie miejsce, pięć meczów i 15 punktów, jeden stracony set na trudnym terenie z Kuzbassem Kemerowo. A z Trentino dostaje baty 0:3 do 18, 13 i 16. Z Trentino, które w lidze włoskiej plasuje się dopiero na 9. miejscu mimo solidnych wzmocnień. Wystarczy wymienić takie nazwiska jak Nimir Abdel-Aziz, Lucarelli czy Dick Kooy. Jestem przekonany, że ten zespół wkrótce ruszy do przodu. Kwestia czasu, kiedy ta ekipa się "poskłada" i wróci do czołówki w Italii. Rozgromienie Dynamo pokazuje, jak mocna jest Serie A. Tam prawie każdy z każdym może wygrać, grają tam najlepsi siatkarze na świecie. Dlatego liga włoska dzieli i rządzi w Lidze Mistrzów, ale o tym już w kolejnym felietonie.

Daniel Pliński

Reklama

Reklama

Reklama

Reklama

Strona główna INTERIA.PL

Polecamy

Rekomendacje