Reklama

Reklama

Klub prowadzi Białka jak BVB Lewandowskiego

Bartosz Białek zdobył swą pierwszą bramkę w Bundeslidzę, a jego klub Wolfsburg ma na niego podobny pomysł jak swego czasu Borussia Dortmund na Roberta Lewandowskiego. Oczywiście są też różnice, "Lewy" był na innym etapie - porównuje w swym najnowszym komentarzu dla Interii Artur Wichniarek.

W piątek pierwszą bramkę w Bundeslidze zdobył Bartosz Białek. Dla tego młodego chłopaka to okazja do świętowania, bo wielu minut nie dostaje, ale regularnie zalicza epizody. Cieszy to, że się rozwija.

Reklama

Mam wrażenie, że Wolfsburg ma na niego podobny pomysł, jak kiedyś Borussia Dortmund miała na Roberta Lewandowskiego. Jednak "Lewy" był wtedy na innym etapie. Zdobywał mistrzostwo Polski i tytuł króla strzelców Ekstraklasy. Białek nie miał takich sukcesów, ale model prowadzenia zawodnika jest podobny. Bartosz trafił do zespołu, który ma piłkarzy strzelających bramki jak Weghorst, a młody Polak ma się uczyć i być gotowym na moment, w którym przyjdzie czas na niego, a on prędzej czy później się zdarzy. Wtedy będzie już na tyle mocny fizycznie, piłkarsko, taktycznie i mentalnie, żeby na stałe wejść do zespołu. 

Trening i obcowanie z takimi zawodnikami, jak w Wolfsburgu, spowoduje, że będzie się rozwijał. Mam nadzieję, że dyrektor Joerg Schmadtke i trener Oliver Glasner mają podobny sposób na Białka, jak kiedyś mieli na "Lewego" Michael Zorc i Juergen Klopp, którzy pozwolili Polakowi dojrzewać do roli pierwszego napastnika.

Beniaminek sprawił sporo kłopotów "Lewemu" i Bayernowi

Stuttgart zawiesił wysoko poprzeczkę Bayernowi w pierwszej połowie. Na początku "Lewy" trafił co prawda w słupek, ale później beniaminek sprawiał dużo kłopotów. Wyszedł na prowadzenie i dalej atakował, ale indywidualna jakość zawodników Bayernu, Roberta czy Comana pozwoliła wyrównać i wyjść na prowadzenie. Przeprowadzili oni indywidualną akcję. Coman zszedł do środka i uderzył między nogami zawodnika interweniującego, zdobywając bramkę na 1-1, a Lewy pięknym strzałem zza pola karnego nie dał szans bramkarzowi. 

Przed bramką Roberta widzieliśmy też kuriozalną sytuację, w której Manuel Neuer, bez układu nerwowego, jak to ma w zwyczaju, przyjął piłkę, mijając napastnika, który - moim zdaniem lekko pociągnął go za rękę i spowodował upadek bramkarza, przez co gol nie został uznany. Sędzia miał prawo nie uznać tego gola.

Bayern wygrywa, ale nie robi tego z taką łatwością, jak jeszcze w poprzednim sezonie. Ma problemy w drugiej linii. Nie ma balansu między defensywą i ofensywą. W drugiej linii brakuje Thiago i Kimmicha, bo kontuzja wyeliminowała go do końca roku. W środku boiska Bayern jest bardzo wrażliwy. To próbował wykorzystać Salzburg w Lidze Mistrzów i stworzył sobie mnóstwo sytuacji. Neuer od kilku kolejek jest wybierany jednym z najlepszych zawodników Bayernu, bo ratuje zespół. Hansi Flick ma duży orzech do zgryzienia, żeby znaleźć balans. Czy tym zawodnikiem dyktującym tempo ma być Tolisso, Roca, czy lekko cofnięty Goretzka, czy może Javi Martinez. Rozwiązań trochę jest, ale nie ma tej jakości, którą dawał Thiago i daje zdrowy Kimmich.

Borussia ma problem od dwóch sezonów

Od dwóch sezonów problemem Borussii jest to, że tracą szansę na wyrwanie tytułu Bayernowi w meczach z zespołami teoretycznie słabszymi. Strata punktów ze słabszymi rywalami, z Augsburgiem czy w sobotę z Kolonią na pewno skomplikowała sytuację. Pretendent do mistrzostwa nie może też przegrywać u siebie w tak słabym stylu. Bayern może zagrać słabszy mecz, a jest w stanie wygrać. Borussia miewa słabsze spotkanie i nie zwycięża. Wcześniej doszła Bayern na punkt, a teraz straciła cenne "oczka".

Stracił punkty też Bayer Leverkusen. Był bezzębny w meczu z Herthą. Krzysztof Piątek nie oddał strzału na bramkę. W Bundeslidze się dzieje, ale w taki sposób, że wszyscy chcą, a Bayern wygrywa. Po porażce 2-5 z Borussią Dortmund, punkt zdobyty na wyjeździe z Bayerem Leverkusen, to nie jest zły wynik dla Herthy. Nikt nie płacze w drodze powrotnej do Berlina, ale na pewno jest sporo do poprawy. Defensywa jest niestabilna. To był duży problem tydzień temu i w całym obecnym sezonie.

Piątek bez bramki, bez sytuacji

Cunha wyglądał źle. Jak on nie funkcjonuje, to cała ofensywna jest jeszcze bardziej bezzębna, niż normalnie. Krzysiek się starał. Widać, że jest zaangażowany, ale ten mecz był ciężki dla napastnika. Sama walka z obrońcami i próba utrzymania się przy piłce, to nie jest najbardziej wdzięczna rola dla napastnika. Chciałby być w polu karnym i strzelać. W niedzielę nie oddał żadnego strzału, tak samo, jak w meczu z Dortmundem.

Nie jest to dobra sytuacja, ale też nie do końca zależna od niego. Jeśli nie ma dośrodkowań, prostopadłych podań, to ciężko coś zrobić. Gdybyśmy mówili o Krzyśku, że miał 10 sytuacji i żadnej nie wykorzystał, to moglibyśmy mieć do niego pretensje. On jednak w ogóle nie dochodzi do sytuacji, nie ma go w okolicach pola karnego.

Robert Gumny musi podjąć ryzyko

Rafał Gikiewicz zagrał na swoim poziomie. Robert Gumny niestety w przerwie meczu Augsburga został zmieniony, ze względu na słabą dyspozycję. Było 0-0, jednak dziś bocznego obrońcy nie rozlicza się tylko z czystego konta. W fazie ataku musi być też skrzydłowym. Gumny na dziś ani nie jest obrońcą, ani skrzydłowym. Ma braki w przygotowaniu fizycznym i w technice. Widać też problemy z kierunkowym przyjęciem piłki. Jest pierwszym piłkarzem, na którym rywale wywierają pressing. W przerwie zastąpił go Daniel Caligiuri. To pokazuje, że Gumny tak nie powinien grać.

Rozumiem go, bo też byłem młodym zawodnikiem i dopiero po dłuższym czasie zaistniałem w Bundeslidze. Gumny powinien na spokojnie przeanalizować mecz. Wiem, że ten chłopak umie grać lepiej. Pokazywał to w Lechu. Stać go na to, żeby zostawić strach w szatni i postawić wszystko na jedną kartę.

Jeżeli bardziej odważnie podejdzie do sprawy i mniej zacznie się zastanawiać, że może popełnić błąd, to głowa będzie swobodniejsza. Uważam, że ten zawodnik ma potencjał, żeby grać na poziomie Bundesligi, ale musi w to uwierzyć.

Arminii brakuje jakości

Kolejna porażka Schalke po wielkich przetasowaniach w samym zespole, jak i na poziomie zarządzania. Odchodzi dyrektor techniczny Michael Reschke, wyrzucony został Vedad Ibiszević za bójkę z drugim trenerem. Na wynik to się nie przełożyło. Schalke pzegrało 1-4 z Borussią Moenchengladbach. W pierwszej połowie było równorzędnym przeciwnikiem, ale w drugiej części popełniało stare błędy.

"Moja" Arminia też niestety sobie nie radzi. Przed sezonem mówiłem, że bez znaczących wzmocnień i transferów zawodników, którzy mają doświadczenie w Bundeslidze, ciężko będzie przetrwać. Brakuje jakości czysto piłkarskiej. Nie można odmówić im zaangażowania, ale samą walką nie jesteś w stanie przetrwać w lidze niemieckiej.

Artur Wichniarek

Dowiedz się więcej na temat: Artur Wichniarek | Bartosz Białek | Robert Lewandowski

Reklama

Reklama

Reklama

Reklama

Strona główna INTERIA.PL

Polecamy

Rekomendacje