Reklama

Reklama

Za góry oddały życie. Tak rodziło się kobiece taternictwo

"Nie pomieszczę twojej śmierci w granitowej trumnie Tatr" - pisał Julian Przyboś po tragedii na Zamarłej Turni ponad 90 lat temu. Siostry Marzena i Lida Skotnicówny za miłość do gór zapłaciły najwyższą cenę. Ich uzależnienie od uczucia skały pod dłonią i pęd do dorównania mężczyznom, wygrały z rozsądkiem. Pionierki kobiecego taternictwa zginęły.

Bycie pionierem to coś więcej niż zostać okrzykniętym zdobywcą. Stawianie pierwszych kroków w skale wtedy, gdy jeszcze nikt nie zna twojego świata, sprawia, że wszystko wydaje się nie tylko nowe, ale i trudniejsze. Każdy ruch jest niepewny, stanowi tajemnicę i budzi niechęć z zewnątrz. Mało kto potrafi zrozumieć ideę bycia pierwszym. Dotknięcia czegoś, czego jeszcze nikt nie dotknął. Dokonania czegoś, czego jeszcze nikt wcześniej nie zrobił.

Reklama

"Stało się to 6 października 1929 roku. Następnego dnia ekspedycja Pogotowia maszerowała do Pustej Dolinki". Okrutne początki kobiecego taternictwa to mimo wszystko piękna historia walki o marzenia w niezwykle trudnych okolicznościach natury.

W dwudziestoleciu międzywojennym widok kobiety przywiązanej do ściany nie był obrazem powszechnym. Jeśli dodać do tego fakt, że te dwie odważne istoty były w nastoletnim wieku, podziw miesza się z opinią o braku odpowiedzialności.

Siostry Marzena i Lida Skotnicówny otworzyły kobietom drogę w Tatrach. Marzena miała 18 lat, Lida o dwa lata mniej, kiedy wyruszyły na swoją ostatnią drogę. Obie już w tak młodym wieku odwagą i doświadczeniem mogły obdzielić niejednego mężczyznę. W tamtym czasie należały do absolutnej polskiej czołówki taterniczek.

Siostry jeszcze jako dziewczynki zaczęły chodzić po Tatrach. Nic dziwnego, skoro na świat przyszły pod samym Giewontem - w Zakopanem.

Młodsza Lida na swoim koncie miała między przejście południowej ściany Niebieskiej Turni, północnej ściany Żabiego Konia oraz przejście zachodniej ściany Kościelca. Marzenie zależało z kolei na tym, aby kobiece taternictwo zaczęło się liczyć na równi z górską działalnością panów. 18-latka pomimo młodego wieku również miała czym pochwalić się w bliskim sobie środowisku. Starsza siostra Skotnicówna przeszła choćby północno-zachodnią ścianę Kozich Czub, wdrapując się również jako pierwsza północną ścianą Małego Ostrego Szczytu.

Tym razem siostry chciały porwać się na coś większego. Zamarła Turnia budziła postrach, zabierając życie kolejnym śmiałkom. Południowa ściana to była trudność sama w sobie. Najpierw w 1910 roku pokonało ją czterech odważnych - Henryk Bednarski, Leon Loria, Józef Lesiecki i Stanisław Zdyb. Siostry chciały powtórzyć ten wyczyn, zapisując się w historii jako pierwsze kobiety, które same pokonały trudną ścianę. Wcześniej młodsza Lida dokonała tego wyczynu w zespole męskim. Kobieca misja w skale miała być przełomem. Dziewczyny chciały udowodnić, że Tatry Wysokie nie stanowią dla nich bariery.

Dowiedz się więcej na temat: Tatry | taternictwo

Reklama

Reklama

Reklama

Reklama

Strona główna INTERIA.PL

Polecamy

Rekomendacje