Reklama

Reklama

MŚ w Oberstdorfie. Każdy start jest szansą, czyli o tym, czego możemy spodziewać się po Polakach

Przedstawiciele biegów narciarskich, skoków i kombinacji norweskiej rozpoczęli najważniejszy punkt sezonu – mistrzostwa świata w narciarstwie klasycznym. Eksperci o różnym poziomie wykwalifikowania zabierają głos, ile, i czy w ogóle Polacy zdobędą medali w Oberstdorfie. W sporcie każdy start jest szansą na sprawienie niespodzianki.

Sportowcy na mistrzostwa świata czekali dwa lata i choć w tym czasie nie brakowało u nich celów pośrednich, nietrudno się domyślać, że każdy, kto otrzymał szansę startu na światowym czempionacie, chce ją wykorzystać jak najlepiej. To wielka sprawa móc reprezentować kraj na tak ważnej imprezie.

Reklama

Do niemieckiego Oberstdorfu Polski Związek Narciarski wysłał przedstawicieli trzech dyscyplin - biegów narciarskich, kombinacji norweskiej oraz skoków narciarskich.

Oczekiwania jak zawsze są spore. Kibice liczą na medale, często obserwując sport jedynie z perspektywy szklanego ekranu. Realia wyglądają jednak znacznie inaczej. Na takiej imprezie niemal każdy daje z siebie tyle, ile ma niezależnie od tego, czy zajmuje ostatnie, czy pierwsze miejsce.

Jak zwykle cała uwaga polskich kibiców kręci się wokół skoczków narciarskich. Wśród podopiecznych Michała Doleżala jest najwięcej pewników do wskoczenia na mistrzowskie podium.

Przed dwoma laty w Seefeld wielu "ekspertów" spisało na straty skoczków po występie na dużej skoczni oraz zawodach drużynowych. Po pierwszym konkursie oglądaliśmy niemiecko-szwajcarskie podium, a "drużynówkę" reprezentanci Polski zamknęli na czwartym miejscu.

Głosy, że występ skoczków w Seefeld to kompletna porażka utrzymywały się jeszcze do pierwszej serii konkursu na obiekcie normalnym. W drugiej rundzie Dawid Kubacki "odpalił", awansując z 27. na 1. miejsce i zostając mistrzem świata. Kamil Stoch również zaliczył spektakularny awans z 18. pozycji do tytułu wicemistrza świata. Tamten przykład każe przypomnieć zdanie, że w sporcie trzeba wierzyć do samego końca, bo zdarzyć może się absolutnie wszystko.

Naturalnie do medalowej kolejki w Oberstdorfie ustawiają się nasi skoczkowie. Medalowych pozycji będą bronić Kubacki i Stoch. W bardzo dobrej dyspozycji jest też Andrzej Stękała. Czarnym koniem może natomiast okazać się Piotr Żyła. Ta czwórka wydaje się spełniać wszystkie normy, żeby sprawić radość sobie i kibicom.

W żeńskiej części reprezentacji najsilniejsza wydaje się obecnie Anna Twardosz. 19-latka zajmuje aktualnie najwyższe miejsce w klasyfikacji generalnej Pucharu Świata spośród Polek.

Doświadczenie zdobyte na seniorskich mistrzostwach mają już Kinga Rajda i Kamila Karpiel. Ich wyniki z Seefeld to kolejno 34. i 23. miejsce. Dla podopiecznych Łukasza Kruczka znów zapewne najważniejsza będzie sama możliwość wystąpienia w zawodach tej rangi obok najlepszych zawodniczek świata. W tym miejscu kolejny raz trzeba przypomnieć przykład z Seefeld, że w skokach może się zdarzyć absolutnie wszystko.

Reklama

Reklama

Reklama

Reklama