Reklama

Reklama

Carlos Soria ma 82 lata. Po raz 12. atakował Dhaulagiri

"Wrócę tu tyle razy, ile będę mógł" - powiedział po nieudanej próbie wejścia na "Białą Górę" Carlos Soria. Hiszpański zdobywca ośmiotysięczników wycofał się z planu ataku na szczyt. Umiejętność podjęcia takiej decyzji z pewnością nie jest porażką. 82-latek wie o tym doskonale, choć tym razem w oczach pojawiły się łzy.

W górach krążą niewidzialne siły, które jednych do nich przyciągają, a drugim sieją obrzydzenie na samą myśl o wędrówce w ich otoczeniu. Nierzadko niezarażeni ich urokiem nie potrafią zrozumieć, jak można męczyć się cały dzień, aby następnie po kilku chwilach ponownie ruszyć w drogę powrotną. Jaki jest sens w pokonywaniu tak wielu trudności, często na granicy ryzyka życia i śmierci, dla kilku minut wspomnień?

Na to pytanie nie da się odpowiedzieć. Przywiązanie do gór zwyczajnie trzeba czuć jak każdą inną miłość, która przecież nigdy nie jest tylko piękna i pozbawiona trudów.

Reklama

O wielkim przywiązaniu do bycia zdobywcą z pewnością wiele wie Carlos Soria. Hiszpan pomimo 82 lat na karku wciąż jest aktywnym himalaistą i chce od życia więcej, choć tak dużo świata widział już z najwyższych wierzchołków na ziemi.

Młody Soria - zachłyśnięcie się miłością do najwyższych szczytów

Ta piękna i długa przygoda zaczęła się w latach młodzieńczych. Soria miał wtedy 14 lat, a celem jego wędrówki była Sierra de Guadarrama - pasmo górskie w centralnej części Hiszpanii. Później przyszła pora na pierwsze zetknięcie się z Alpami, aż wreszcie w wieku 29 lat na pierwszą hiszpańską ekspedycję na Elbrus (5 642 m n.p.m.).

Później historia pisała się coraz odważniej i z większym apetytem do kolekcjonowania kolejnych szczytów i osiągnięć.

Carlos Soria zamarzył o wyjściu na najwyższe szczyty świata. Chciał stąpać po wierzchołkach, których zdobycie nie jest możliwe z marszu dla przeciętnego człowieka. Pragnął być tak wysoko, jak tylko to możliwe.

Pierwszy raz swoją stopę na wierzchołku o wysokości przekraczającej osiem tysięcy metrów postawił w 1990 roku. Była to słynna góra Nanga Parbat (8 125 m n.p.m.). Czy wtedy zdawał sobie sprawę z tego, że jeszcze 31 lat później nadal będzie podejmował kolejne próby wdrapywania się na kolejne szczyty?

12 szczytów powyżej ośmiu tysięcy metrów

Dziś 82-letni Hiszpan na swoim koncie ma całe pasmo górskich sukcesów. Po Nandze Parbat wspiął się kolejno na: Gasherbrum II, Cho Oyu, Everest, K2, Broad Peak, Makalu, Gasherbrum I, Manaslu, Lhotse, Kanczendzongę i Annapurnę.

Według dostępnych statystyk jest najstarszym zdobywcą siedmiu z powyższych szczytów. W swoim dorobku ma też prawo uważania się za jedynego himalaistę na świecie, który wspiął się na dziesięć z ośmiotysięczników, mając na karku powyżej 60 lat.

W 2010 roku Hiszpan zakończył wyzwanie zdobycia siedmiu najwyższych szczytów na siedmiu kontynentach. Finisz nastąpił na Kilimandżaro w wieku 71 lat.

Niedawno obserwatorzy tego niezwykłego zdobywcy przekonali się na nowo, że to jeszcze nie koniec.

Dhaulagiri po raz dwunasty

Koniec września 2021 roku. Carlos Soria ma 82 lata i podejmuje się kolejnej, dwunastej już próby wejścia na brakującą w jego kolekcji "Białą Górę". Dokładnie tak należy tłumaczyć Dhaulagiri (8 167 m n.p.m.) - szczyt w Himalajach

To była druga próba wspinacza w tym roku. Wiosną plany pokrzyżowała między innymi pogoda. Soria wyruszył z bazy do obozu I wraz z Luisem Miguelem Lópezem Soriano. Prognozy nie były optymistyczne, ale plan zakładał stanięcie na wierzchołku 1 października.

Deszcz nie ułatwiał podjęcia się wyzwania, ale od czasu do czasu zza chmur wyglądało słońce. To dawało nadzieję, że tym razem się uda.

Himalaiście oprócz Dhaulagiri do pełnej kolekcji najwyższych gór świata brakuje jeszcze Shishapangmy (8 013 m n.p.m.). Ostatniego dnia września przekonał się, że kolejny raz zwyciężyła góra.

Odwrót spod szczytu

Trzeba mieć odwagę niemniejszą niż w przypadku parcia do celu, aby w obliczu głowy pełnej marzeń i kotłującej się w żyłach adrenaliny, podjąć decyzję o odwrocie.

Doświadczony Carlos Soria najwyraźniej nie ma z tym problemu. Pozwala go to skategoryzować w poczcie roztropnych zdobywców gór, którzy potrafią ocenić ryzyko i na czas wycofać się z próby zdobywania szczytu.

Tym razem ryzyko było zbyt duże, ale nie oznacza to, że marzenia zostały porzucone. Ich realizacja została jedynie odłożona w czasie na bardziej sprzyjający moment. Soria ma nadzieję, że próba wejścia na trzynasty ośmiotysięcznik powiedzie się na wiosnę.

"Dzisiaj, w tym pięknym dniu, mam bardzo smutną wiadomość. Ja i mój partner Luis postanowiliśmy zejść do bazy, ponieważ sytuacja i mój stan kolan uniemożliwiły zdobycie szczytu. Jest jesień z dużą ilością śniegu, który jest bardzo mokry" - powiedział na zamieszczonym w sieci nagraniu 82-latek.

Wypowiadając te słowa, wyraźnie w jego oczach pojawiły się łzy. Hiszpan dodał, że sztuka zdobycia szczytu nie powiodła się nawet silnym i doświadczonym Szerpom.

"Przyniosłem tutaj kilka szydełkowych kwiatków, które zrobiła moja żona Cristina, aby zostawić je na szczycie. Tym razem nie mogłem tego zrobić. [...] Podczas pandemii wiele osób w moim wieku przeżyło bardzo zły czas. Wielu zniknęło ze świata. To na ich cześć przybyłem tu, aby wspiąć się na Dhaulagiri. Zostawiam te kwiaty i może wiosną podejmę kolejną próbę" - dodał jeszcze Carlos Soria.

Czy wiosną kolejna próba będzie już tą udaną? Sądząc po determinacji himalaisty w przypadku niepowodzenia, prób będzie tyle, na ile będzie pozwalało mu zdrowie. Te trzeba przyznać, że wygrał na loterii.

Aleksandra Bazułka

 

 

Reklama

Reklama

Reklama

Reklama

Strona główna INTERIA.PL

Polecamy

Rekomendacje