Ewa Pajor z trzecim miejscem w plebiscycie "As Sportu Interii i Polsatu Sport 2025". Tak osiągała swe wielkie sukcesy
Ewa Pajor od wielu lat pozostaje czołową piłkarką globu - po tym, jak błyszczała na polskich boiskach, w młodym wieku przeniosła się do ligi niemieckiej, gdzie zdobyła szereg trofeów, a następnie zaczęła też grać pierwsze skrzypce w szeregach FC Barcelona. Rok 2025 był dla niej naprawdę fantastyczny, ale napastniczka ma wciąż przed sobą jeszcze co najmniej jedną, niespełnioną ambicję.

Ewa Pajor przyszła na świat w Uniejowie 3 grudnia 1996 roku, wychowywała się zaś w pobliskim Pęgowie - niewielkiej wsi, w której jej rodzice mają gospodarstwo. W dzieciństwie przyszła gwiazda piłki stale pomagała im przy jego prowadzeniu, dzieląc czas między tego typu obowiązkami, szkołą i swoją największą sportową pasją.
Pierwsze kroki w futbolu stawiała w Orlętach Wielenin i to w... drużynach chłopięcych, ponieważ w tamtych stronach nie działały jeszcze wówczas żadne sekcje dziewczęce, co zmieniło się dopiero po pewnym czasie.
Ewa Pajor od dzieciństwa błyszczała na boisku. Zachwycała w Medyku, nie miała sobie równych w Wolfsburgu
Szybko stało się jasne, że Pajor ma nie tylko wielki talent, ale i silną determinację, by powalczyć o swoje - efektem tego były późniejsze przenosiny do Medyka Konin. Tutaj po raz pierwszy o sportsmence zrobiło się naprawdę głośno, bo zadebiutowała ona w Ekstralidze w 2012 roku mając jedynie 15 lat i 133 dni - był to absolutny rekord, a jego pobicie futbolistka okrasiła jeszcze strzeleniem dubletu przeciwko AZS PSW Biała Podlaska.
Licząc występy w ekipach juniorskich, napastniczka spędziła w Koninie łącznie sześć lat, a w 2015 roku po raz pierwszy trafiła do za granicę - konkretnie o VfL Wolfsburg. To było już wypłynięcie na naprawdę szerokie wody - z "Wilczycami" sięgnęła ona łącznie po cztery mistrzostwa Niemiec, a także po aż dziewięć krajowych pucharów z rzędu. Do tego czterokrotnie dochodziła ze swymi koleżankami do finału Ligi Mistrzyń.
W końcu, w 2024 roku, po blisko dekadzie grania w Dolnej Saksonii, przyszedł czas na zupełnie nowe wyzwania - Ewa Pajor dołączyła do FC Barcelona i od razu, z marszu, stała się czołową postacią żeńskiej "Blaugrany".
Kapitalny pierwszy sezon Pajor w FC Barcelona Femeni. Polka zdobyła uznanie również w plebiscycie "As Sportu"
Przede wszystkim, patrząc pod względem indywidualnym, Pajor pobiła rekord FCB w liczbie goli zdobytych w jednej kampanii - a było ich dokładnie 43. Polka szturmem przedarła się do wyjściowej jedenastki i stała się nieodzownym elementem układanki trenera Pere Romeu.
Za tym poszło zdobywanie licznych trofeów. Podczas sezonu 24/25 do klubowej gabloty trafił Puchar Królowej oraz Superpuchar Hiszpanii i w obu przypadkach "Barca" triumfowała tu w finałach nad rywalkami z Madrytu - kolejno z Atletico oraz Realu. Jeśli mowa o rozgrywkach Supercopa, to Pajor strzeliła dwie z aż pięciu bramek zdobytych w finałowym starciu przeciwko "Królewskim".
Do tego doszło też mistrzostwo kraju - "Duma Katalonii" w Lidze F uzbierała 84 punkty, wyprzedzając o osiem "oczek" drugi Real. W 30 meczach podopieczne Romeu zatriumfowały... 28 razy i jedynie dwukrotnie musiały uznawać wyższość oponentek. Nasza reprezentantka zaś zdobyła tytuł królowej strzelczyń z 25 golami na koncie.
Jedynym frontem, z którego FC Barcelona Femeni powróciła bez trofeum, była Liga Mistrzyń - w tym przypadku w finale lepszy okazał się Arsenal, który wygrał mecz o puchar skromnie, bo zaledwie 1:0.
Dla Ewy Pajor sięgnięcie po trofeum Champions League pozostaje wciąż bez dwóch zdań wielką niespełnioną ambicją, ale przed piłkarką jeszcze lata kariery, które można wykorzystać na osiągnięcie takiego kamienia milowego. Napastniczce marzą się też zapewne sukcesy z polską kadrą, w której z dumą dzierży opaskę kapitańską. W 2025 roku, wraz z resztą "Biało-Czerwonych", wzięła udział w mistrzostwach Europy, co było historycznym debiutem dla naszej drużyny narodowej na tego typu imprezie.
Pajor osiągnęła już wiele - i celuje w jeszcze więcej laurów. Nic dziwnego, że zdobyła wielkie uznanie Czytelników naszego portalu i sięgnęła po trzecie miejsce w plebiscycie "As Sportu Interii i Polsatu Sport 2025", pokonując w starciu o najniższy stopień podium inną wielką postać rodzimego sportu - Wilfredo Leona.












