Bundesliga zapowiedź kolejki

Powrót futbolu na najwyższym poziomie jest czymś, na co czekali kibice z całego świata. Brak meczów w najpopularniejszych ligach sprawił, że miłośnicy piłki bardzo zatęsknili za widokiem zawodników na zielonej murawie. Pierwsza seria spotkań rozgrywana po okresie izolacji cieszyła się dwukrotnie większym zainteresowaniem niż zazwyczaj. Mimo że trybuny świecą pustkami, piłkarscy fani postanowili zasiąść przed ekranami i uważnie śledzić poczynania wznowionego sezonu w Bundeslidze. Przed nami 27. kolejka ligi niemieckiej, która miejmy nadzieję wywoła co najmniej tyle samo emocji, co poprzednia.

Derby stolicy na inaugurację

Początek grania czeka nas już w piątkowy wieczór, bo o 20:30 na Stadion Olimpijski w Berlinie wybiegną gracze Herthy oraz Unionu. To oznacza rewanż za derbowy pojedynek z listopada ubiegłego roku, w którym to górą byli gracze beniaminka. Wtedy przez cały mecz utrzymywał się bezbramkowy remis, aż w 90. minucie Union wywalczył rzut karny, którego na gola zamienił rezerwowy - Sebastian Polter.

Teraz spotkają się jako zespoły środka stawki, sąsiadujące ze sobą w tabeli, choć lekkim faworytem wydaje się być tutaj ekipa Herthy BSC. W poprzednim meczu ograła 3:0 na wyjeździe Hoffenheim i spisała się zdecydowanie powyżej oczekiwań. Z kolei Union uległ po zaciętym boju Bayernowi 0:2 i trudno powiedzieć czego można po nich oczekiwać w starciu ze słabszym od Bawarczyków zespołem. Możecie zwiększyć emocje z Fortuną, która transmituje to spotkanie swojej stronie.

Chciałoby się powiedzieć, że naprzeciw siebie staną dwaj reprezentanci Polski, ale zapewne Krzysztof Piątek i tym razem rozpocznie ten mecz na ławce rezerwowych i nie wiadomo czy się z niej podniesie. Za to pewne jest, że między słupkami gości zobaczymy Rafała Gikiewicza, którego zadaniem będzie zachowanie dziewiątego czystego konta w tym sezonie.

Wyścig po Ligę Mistrzów

Tradycyjnym terminem do rozgrywania spotkań w Bundeslidze jest sobota o 15:30. W ten weekend najciekawiej o tej porze zapowiada się mecz dwóch kandydatów do gry w przyszłorocznej edycji Ligi Mistrzów. W bezpośrednim starciu zmierzą się Borussia Moenchengladbach z Bayerem Leverkusen. Obie drużyny zaliczyły bardzo udany powrót na ligowe boiska wygrywając odpowiednio z Eintrachtem (3:1) oraz Werderem (4:1).

Smaku dodaje fakt, że na Borussia-Park zagra zespół znakomicie spisujący się w roli gospodarzy z drużyną świetnie radzącą sobie na wyjazdach. Tylko Dortmund zgromadził więcej oczek przed własną publicznością niż Moenchengladbach i jedynie Bayern przywiózł większą liczbę punktów z delegacji od Bayeru. Szykuje się dobre widowisko i jeśli nie możecie się zdecydować, który mecz oglądać w sobotnie popołudnie, wybierzcie ten. Nie bez powodu to spotkanie zostało wybrane przez Fortunę jako “Hit Dnia", bo zapowiada się po prostu elektryzująco!

Stawką tego pojedynku może być zakwalifikowanie się do następnej edycji Champions League, a na tę chwilę wygląda na to, że Borussia zamieni się z Bayerem miejscami w europejskich pucharach. Źrebaki grały bez powodzenia w Lidze Europy, a Aptekarze po zajęciu 3. miejsca w grupie Ligi Mistrzów, pewnym krokiem pokonywali kolejne szczeble drabinki w LE. Obecnie to Moenchengladbach znajduje się na miejscu gwarantującym udział w LM, a Leverkusen ma tylko dwa punkty mniej i brakuje mu jednego oczka, by wskoczyć do upragnionej strefy. Jak widać, sobotni mecz ma ogromne znaczenie dla końcowego układu tabeli.

Zacięta walka o tytuł mistrza Niemiec

Zanim Bayern Monachium i Borussia Dortmund spotkają się we wtorek w bezpośrednim starciu rozegrają swoje mecze w sobotę. O 15:30 Borussia rozpocznie grę w Wolfsburgu, a trzy godziny później Bayern podejmie u siebie Eintracht Frankfurt. Przed znacznie trudniejszym zadaniem stoją gracze BVB, bo po pierwsze grają na wyjeździe, a po drugie ich rywalem jest ekipa Wilków, która aspiruje do gry w europejskich pucharach. Bawarczycy mają o wiele łatwiej, bo Eintracht to najgorsza drużyna ligi, jeśli chodzi o mecze wyjazdowe.

Do tego Dortmund musi sobie radzić bez kilku podstawowych zawodników m.in swojego kapitana Marco Reusa, który w tym sezonie raczej już sobie nie pogra. Mając na uwadze, że każde potknięcie na tym etapie oznaczać będzie dla nich koniec marzeń o mistrzostwie, presja urosła do olbrzymich rozmiarów. Bayern jest w o tyle lepszej sytuacji, że jakakolwiek utrata punktów w nadchodzącej kolejce nie zaprzepaszcza ich szans na obronę tytułu. Co prawda utrudni im to nieco zadanie, ale wciąż pozostaną w fotelu lidera, więc mogą czuć się dużo swobodniej od swoich rywali. Mecze najlepszych niemieckich drużyn można obstawiać razem z Fortuną.

Niektórzy eksperci twierdzą, że dobrym rozwiązaniem dla obu ekip przed wtorkowym meczem byłoby wygranie swoich gier najmniejszym nakładem sił. Ciekawe tylko czy Bayern się na to zdecyduje. Podopieczni Hansiego Flicka zapewne jeżeli będą mieli taką okazję, rozjadą rywali niczym walec, żeby zademonstrować z czym Borussia będzie się musiała zmierzyć w przyszłym tygodniu. Tak czy inaczej czeka nas przedsmak najważniejszego meczu w sezonie, więc warto śledzić poczynania obydwu pretendentów do wygrania Bundesligi.

Przyparci do muru

Oprócz drużyn bijących się o mistrzostwo Niemiec i tych grających o awans do Ligi Mistrzów w sobotę będą grać także te, których celem jest utrzymanie się w Bundeslidze. Na przeciwległym biegunie tabeli o przetrwanie walczą SC Padeborn i Werder Brema. Zarówno jedni i drudzy są na tym etapie rozgrywek jedynymi, którzy nie przekroczyli jeszcze bariery 20 punktów. Strata do bezpiecznego miejsca zwiększyła się do niebezpiecznych rozmiarów i teraz celem stało się podskoczenie w tabeli przynajmniej na miejsce zmuszające do gry w barażach o utrzymanie z trzecim zespołem 2. Bundesligi.

Werder wygrał tylko jeden mecz w tym roku kalendarzowym i notuje najsłabszy sezon od lat. Ich przeciwnikiem będzie Freiburg, który gra nadspodziewanie dobrze i wciąż liczy na historyczny awans do Ligi Europy. W poprzednich sezonach zapewne sytuacja w tabeli byłaby odwrotna, ale kampania 2019/2020 jest wyjątkowo pokręcona. Niespodzianka goni niespodziankę, ale spadek klubu z Bremy do drugiej ligi określany będzie raczej mianem sensacji. Do końca rozgrywek coraz mniej czasu, a na Weserstadion zrozpaczeni kibice czekają na komplet punktów od 1 września. Na swoje szczęście w sobotę czeka ich mecz wyjazdowy, a te wychodzą Werderowi nieco lepiej, więc tli się jeszcze jakaś nadzieja. Na stronie efortuna.pl można założyć się czy w tym przypadku za nadzieją pójdą również wyniki.

Z kolei drugą najsłabszą ekipą na własnym obiekcie w Bundeslidze jest nie kto inny jak Paderborn. Fani na Benteler Arena ostatni raz widzieli swoich ulubieńców schodzących z płyty jako zwycięzcy w październiku, więc stosunkowo dawno temu. Do Paderbornu przyjedzie zespół Hoffenheim, który zaliczył nieudany powrót do ligi i nie może się pochwalić ostatnio dobrymi wynikami. Mimo to goście będą faworytem i trudno spodziewać się innego rezultatu niż ich wygrana. SCP będzie szukało okazji do przełamania, ale nawet remis byłby przyjęty pewnie bez wybrzydzania, bo akurat tej drużynie punkty potrzebne są niczym tlen.

Niedziela pod znakiem próby uniknięcia baraży

Po sobotnich wojażach na niemieckich boiskach w drugi dzień weekendu możemy obejrzeć jeszcze trzy ligowe batalie. To słowo użyte jest tutaj nieprzypadkowo, bowiem wszystkie te spotkania odbędą się z udziałem ekip z dolnej części tabeli. Fortuna Dusseldorf z pewnością nie może czuć się bezpiecznie, bo znajduje się na 16. miejscu z dorobkiem 23 punktów. To znaczy, że jeżeli nic się nie zmieni, ekipa Dawida Kownackiego będzie musiała rozegrać baraż o pozostanie w najwyższej klasie rozgrywkowej. Bezbramkowy remis z Paderborn w poprzedni weekend zupełnie nie przybliżył ich do pozostania w elicie. Teraz czeka ich wyjazd do Kolonii, gdzie zagrają z 1. FC Koeln, które osiąga bardzo przyzwoite wyniki w tym sezonie.

Fortuna przystąpi do swojego spotkania jako ostatnia, więc niejako zamknie nam 27. serię spotkań. Wcześniej piłkarze z Dusseldorfu będą musieli trzymać kciuki za potknięcia rywali, bo swoje mecze rozgrywać będą dwie drużyny znajdujące się bezpośrednio nad nimi, czyli Augsburg i Mainz. Ci pierwsi wybiorą się na Veltins Arena, gdzie zmierzą się z Schalke 04, natomiast do Moguncji przyjedzie groźny RB Lipsk. W Gelserkirchen możemy spodziewać się wyrównanego boju, bo w pierwszej części sezonu Schalke zwyciężyło 3:2, a obecnie tak samo jak Augsburg ma niemałe kłopoty z odnalezieniem formy. Obie ekipy nie wygrały od bardzo dawna i obie liczą, że uda im się zakończyć niechlubną serię meczów bez zwycięstwa. Bukmacher Fortuna daje możliwość wytypowania według własnego uznania, komu uda się przerwać złą passę.

FSV Mainz zdecydowanie czeka najtrudniejsze wyzwanie, mimo że Fortuna oraz Augsburg grają na wyjeździe, Die Nullfunfer na własnym obiekcie. Na Opel Arena zagoszczą Byki z Lipska, które od listopada przegrały tylko jedno ligowe spotkanie, więc faworytem bezapelacyjnie będą przyjezdni. Chociaż piłkarze Juliana Nagelsmanna nie popisali się przed tygodniem i zanotowali trzeci remis z rzędu, to Mainz wzięłoby podział punktów w ciemno i z pocałowaniem ręki. RB Lipsk zamierza wrócić czym prędzej na zwycięską ścieżkę, bo po tym jak odjechał im pociąg w kierunku mistrzostwa Niemiec, teraz mogą również nie wsiąść do tego jadącego do Ligi Mistrzów. Coraz mocniej naciska ich od spodu Leverkusen, więc Mainz musi być przygotowane na arcytrudną przeprawę w niedzielne popołudnie.

Weekend z Bundesligą

Szykuje się drugi i ostatni weekend wyłącznie z ligą niemiecką na tapecie. Od kolejnego tygodnia wróci polska Ekstraklasa, więc zainteresowanie kibiców pewnie rozłoży się nieco inaczej. Dopóki jednak w telewizji jedyne rozgrywki na wysokim poziomie, które możemy oglądać to Bundesliga, wielu kibiców na bieżąco śledzi losy drużyn zza naszej zachodniej granicy. Pozostaje tylko rozsiąść się wygodnie i oglądać futbol w najlepszym wydaniu.

Zakaz uczestnictwa w grze hazardowej dla osób poniżej 18 roku życia. Hazard stwarza wysokie ryzyko straty finansowej. Nadmierna gra niesie ze sobą potencjalne zagrożenie dla zdrowia.