Reklama

Reklama

Liga angielska - 26. kolejka Championship: Millwall FC - Luton Town FC 3-1 (0-1)

Na The Den w Londynie odbyło się starcie 26. kolejki angielskiej Championship pomiędzy drużynami Milwall FC i Lutonu Town. Pojedynek zakończył się zwycięstwem Milwall FC 3-1. Na stadionie zasiadło 12 134 widzów. Bramki gospodarzy strzegł Bartosz Białkowski.

Na The Den w Londynie odbyło się starcie 26. kolejki angielskiej Championship pomiędzy drużynami Milwall FC i Lutonu Town. Pojedynek zakończył się zwycięstwem Milwall FC 3-1. Na stadionie zasiadło 12 134 widzów. Bramki gospodarzy strzegł Bartosz Białkowski.

Jedenastka Luton Town od początku meczu skupiła się na obronie własnej bramki. Przeciwnicy długo próbowali sforsować linię obrony. Pod koniec pierwszej połowy goście nie dali szansy bramkarzowi drużyny przeciwnej. Na cztery minuty przed zakończeniem pierwszej połowy bramkę zdobył Sonny Bradley.

W drugiej połowie zawodnicy gospodarzy otrząsnęli się z chwilowego letargu. Ruszyli do ataku, żeby jak najszybciej odrobić stratę. Ich wysiłki przyniosły efekt. Na 21 minut przed zakończeniem drugiej połowy na listę strzelców wpisał się Tom Bradshaw. To już ósme trafienie tego piłkarza w sezonie.

Reklama

Kibice ”Lwów” nie mogli już doczekać się wprowadzenia Connora Mahoneya. W bieżącym sezonie ten pomocnik wchodził już jako rezerwowy dziewięć razy. W 71. minucie zastąpił Aidena O'Briena. Posunięcie trenera było słuszne. Mahoneya strzelił gola dającego prowadzenie w 78. minucie spotkania. W następstwie utraty gola trener Luton Town postanowił zagrać agresywniej. W 75. minucie zmienił pomocnika Kazengę LuaLuę i na pole gry wprowadził napastnika Harry'ego Cornicka, który w bieżącym sezonie ma na koncie sześć bramek. Jak widać, trener sądził, że jego zespół szybko wyjdzie na prowadzenie. Jednak pomylił się - pomimo zmiany taktyki jego zespół wciąż miał problemy ze skutecznością.

Szczęście uśmiechnęło się do zawodników Milwall FC w 78. minucie spotkania, gdy Connor Mahoney zdobył drugą bramkę.

Gospodarze ruszyli do ataku, żeby jak najszybciej odrobić stratę. Sytuację szybko wykorzystała jedenastka gospodarzy, strzelając kolejnego gola. W 81. minucie wynik na 3-1 podwyższył Matt Smith. Piłkarz ten strzela jak na zawołanie. To już jego szóste trafienie w sezonie. Tym razem Mahoney zaliczył asystę.

Reklama

Reklama

Reklama

Strona główna INTERIA.PL