Reklama

Reklama

Rząd brytyjski oburzony na fanów Liverpoolu. Klopp staje w ich obronie

Buczenie na księcia Williama i gwizdy fanów Liverpoolu podczas brytyjskiego hymnu odegranego na Wembley przed sobotnim finałem Pucharu Anglii z Chelsea oburzyły premiera Borisa Johnsona. Trener "The Reds" Juergen Klopp stanął w obronie kibiców.

"To jest wielki wstyd. Potępiamy każdego kibica, który gwizdał i buczał na księcia Williama. Obchodziliśmy 150. rocznicę Pucharu Anglii i wielka szkoda, że jakaś mniejszość zachowała się w tak głupi sposób. Finał to okazja do zjednoczenia kraju, a nie żenujących wystąpień" - powiedział "Daily Mail" Lindsay Hoyle, rzecznik premiera Wielkiej Brytanii Borisa Johnsona.

Dlaczego Klopp broni fanów Liverpoolu?

- Jasne, że mam własną opinię - odpowiedział trener Liverpoolu Juergen Klopp. - W tego typu sytuacjach najlepiej jednak zapytać: dlaczego coś takiego się dzieje? Nie robiliby tego, gdyby nie mieli powodu.

Reklama

Niemiec dodał, że nie mieszka w Anglii wystarczająco długo, by rozumieć racje fanów Liverpoolu, szczególnie te dotyczące historii. - Nasi kibice to jednak w większości wspaniali i inteligentni ludzie, którzy nie robią nic ot tak sobie. Musi być jakieś uzasadnienie - powiedział Klopp.

Zwyczaj fanów Liverpoolu gwizdania podczas brytyjskiego hymnu datuje się od tragedii na Hillsborough. 15 kwietnia 1989 roku w półfinale Pucharu Anglii między Liverpoolem i Nottingham Forest życie straciło 97 osób. Większość została przygnieciona do żelaznych krat okalających boisko. Wszyscy byli kibicami "The Reds", w większości młodymi ludźmi.

Co działo się w ostatniej kolejce naszej Ekstraklasy - sprawdź w naszym programie wideo!

Wieloletnie śledztwa w sprawie tragedii na Hillsborough

Rząd Margaret Thatcher prowadził śledztwo w tej sprawie. Raport ministra sprawiedliwości Petera Taylora wskazał na zaniedbania, ale nikomu nie postawiono zarzutów karnych. Organizacje "sprawiedliwości dla ofiar" uznały to za skandal.

W 1998 roku rodziny zmarłych podały do sądu oficerów policji zabezpieczających mecz. Proces zaczął się w 2000 roku. W latach 2009-2012 sprawę analizowała specjalna komisja, która anulowała poprzedni wyrok, że był to nieszczęśliwy wypadek. Obciążono organizatorów meczu i policję. Ustalono, że 41 osób można było uratować, gdyby odpowiednio zareagowano na sytuację kryzysową. Ówczesny premier David Cameron przeprosił rodziny zmarłych.

Relacje fanów Liverpoolu z Partią Konserwatywną Thatcher były fatalne od czasów raportu Taylora. Pogłębiły się, gdy w 2004 roku nowy lider partii Boris Johnson powiedział: "Liverpool to piękne miasto z plemiennym poczuciem wspólnoty. Kiedy tylko mogą, widzą siebie jako ofiary. Nienawidzą tego, ale jednocześnie to pielęgnują".

ZOBACZ TEŻ:

Liverpool wygrał Puchar Anglii po dramatycznym finale z Chelsea

Klopp krytykuje rozgrywki organizowane przez UEFA. "Niedorzeczne"

Guardiola wbija szpilkę Liverpoolowi i Kloppowi

Reklama

Reklama

Reklama