Polak wraca na Mount Everest. Po raz trzeci wyrusza, by dokonać niemożliwego
Andrzej Bargiel jest jednym z najbardziej utytułowanych skialpinistów w historii. Zakopiańczyk jako pierwszy człowiek w historii zjechał ze szczytów Broad Peak oraz K2. Niespełnioną ambicją przez lata pozostawał Mount Everest, spod którego Polak dwukrotnie musiał się wycofywać. Bargiel we wtorek ogłosił start kolejnej wyprawy, której celem będzie zjechanie na nartach z "Dachu Świata" jako pierwszy człowiek w historii.

Andrzej Bargiel do historii przeszedł jako himalaista, który wyspecjalizował się w zdobywaniu najwyższych szczytów, a następnie zjechaniu z nich na nartach. Pochodzący z Zakopanego skialpinista pierwszy wielki sukces odniósł w 2013 roku, gdy udało mu się zdobyć szczyt Sziszapangmy, a następnie z jego zjechać. W kolejnym roku w taki sam sposób zdobył Manaslu.
W 2015 roku jako pierwszy człowiek na świecie zjechał ze szczytu Broad Peak. Trzy lata później również jako pierwszy dokonał tej samej sztuki, w tym przypadku chodziło o K2. Jego ostatnim osiągnięciem było zdobycie w lipcu 2023 roku szczytu Gaszerbrum I, a następnie zjechanie z niego na wysokość base camp.
Sporego pecha Bargiel miał w przypadku prób zdobycia najwyższego szczytu świata - Mount Everest (8849 m.n.p.m.). Dwa wcześniejsze podejścia Polaka kończyły się niepowodzeniami. W 2019 roku zdecydował się wycofać z realizacji celu z powodu ogromnego seraka, który realnie zagrażał bezpieczeństwu.
Niepowodzeniem zakończyła się również wyprawa z 2022 roku. W tym przypadku problemem były bardzo surowe warunki atmosferyczne. Pomimo oczekiwania Bargiel wraz z towarzyszącym mu Januszem Gołębiem musiał wycofać się do bazy, a w obliczu niekorzystnych prognoz zdecydowano się zawiesić całą wyprawę.
Czas na kolejne podejście do Mount Everest. Andrzej Bargiel ogłasza swój najnowszy projekt
Wtorek 19 sierpnia okazał się dniem, w którym Andrzej Bargiel ogłosił trzecie podejście do zdobycia Mount Everest i zjechania z jego szczytu na wysokość 5364 m.n.p.m jako pierwszy człowiek na świecie. I to wszystko bez korzystania z dodatkowego tlenu z butli. Zakopiańczyk sam ogłosił to za pośrednictwem mediów społecznościowych, ujawniając również skład ekipy, która wraz z nim wyruszy w Himalaje.
- Lubię te przestrzenie i lubię działać w górach. Ciągnie mnie na Everest. Chcę sprawdzić, jak mój organizm sobie radzi na takiej wysokości. Jesień w Himalajach to jednak wyzwanie wymagające maksymalnego przygotowania, elastyczności i skupienia. Nie bez powodu w tym czasie nie odbywają się już wyprawy komercyjne. Dla mnie możliwość działania zgodnie z filozofią wspinaczki stawiającej na niezależność, autentyczność i pełne przeżycie gór, sprawi, że sukces będzie miał jeszcze większą wartość - tak na temat swojej najnowszej wyprawy wypowiedział się Bargiel cytowany przez portal "sport.tvp.pl".
O swojej decyzji dotyczącej wylotu w Himalaje jesienią Bargiel szerzej odniósł się również w rozmowie z portalem "redbull.com". Jak zdradził, były takie plany, by u zbocza Mount Everest pojawić się już wczesną wiosną.
- Były pomysły, żeby próbować pojawić się tam jeszcze przed szczytem sezonu komercyjnego, ale wtedy warunki śniegowe są marne i uznałem, że to ryzykowne. Na koniec uznaliśmy, że chyba będzie bardziej rozsądnie wyruszyć na wyprawę w sezonie jesiennym, kiedy warunki są trudniejsze, ale śniegu jest po prostu dużo więcej - wyjaśnił powody swojej decyzji Bargiel.
W dalszej części rozmowy Bargiel odniósł się do wcześniejszych wypraw zakończonych niepowodzeniem. Wskazał przede wszystkim na strategię oraz konieczność wykorzystywania każdego dnia w maksymalnym stopniu. - Myślę, że podczas takiej wyprawy, w konfrontacji z pogodą kluczowa jest efektywność. Musisz łapać te momenty i wykorzystywać je do maksa, bo jeżeli stracisz 1-2 dni to na koniec brakuje czasu. Myślę, że to jest kluczowe podczas działalności tam jesienią - podsumował specyfikę nadchodzącego wyzwania Andrzej Bargiel.














