Reklama

Reklama

Żużlowa GP Wielkiej Brytanii: Triumf Rickardssona, trzecie miejsce Golloba

Na walijskim stadionie w Cardiff, gdzie nie tak dawno polscy piłkarze ograli Walijczyków w eliminacjach mistrzostw świata, rozegrano drugą tegoroczną żużlową Grand Prix. Na sztucznie przygotowanym torze najlepszy okazał się Szwed Tony Rickardsson. Tomasz Gollob zajął trzecie miejsce i po dwóch turniejach Grand Prix prowadzi w klasyfikacji generalnej indywidualnych mistrzostw świata. Dla polskich kibiców istotne było także to, że w turnieju głównym pojechało aż trzech Polaków. Obok Golloba pojechali także Piotr Protasiewicz i Grzegorz Walasek, który zajął czwarte miejsce w finale B

W inauguracyjnym wyścigu na stadionie w Cardiff Scott Nicholls potwierdził, że słusznie organizatorzy pozwolili mu na start na walijskim torze. Nicholls ograł m. in. rodaka, Chrisa Louisa, a także Briana Andersena i Niklasa Klingberga.

Reklama

Zaraz po tym biegu na torze pojawił się Piotr Protasiewicz, który w ostatnim momencie zmieniał motocykl. Jego rywalami byli: Andy Smith, Martin Dugard i Carl Stonehewer. Polak startował z drugiego toru i już w pierwszym wirażu bliski był, jak to zwykle on, wywrotki, ale ostatecznie utrzymał się na motocyklu. Stonehewer i Dugard ograli rywali. Protasiewicz przyjechał na metę trzeci i za moment miał jechać w biegu ostatniej szansy.

Kolejny bieg rozstrzygnęli na swoją korzyść Jason Crump i Henka Gustafsson wyrzucony także z klubu ligi brytyjskiej (zrezygnowano z niego w Bydgoszczy). Jednak Szwed, przynajmniej w Grand Prix, radzi sobie całkiem nieźle.

Mark Loram i Billy Hamill - mistrz i wicemistrz świata musieli zmierzyć się w czwartym biegu kwalifikacyjnym, bo fatalnie zaprezentowali się w GP Niemiec w Berlinie. Obaj wściekle walczyli o prowadzenie, ale zaskoczył ich Szwed Jimmy Nilsen, który objechał na wirażu obu faworytów. Zdesperowany Hamill wszedł w kontakt z Loram i upadł. Bieg przerwano, a Amerykanin został wykluczony z powtórki. W tej Nilsen jeszcze raz potwierdził wyższość nad rywalami. Za nim przyjechał Loram...

We wszystkich biegach brakowało zdecydowanie walki na dystansie. Kto wygrywał start, przyjeżdżał do mety pierwszy.

Po kolejnym starcie z turniejem pożegnali się już Andy Smith (1 pkt) i Mikael Karlsson (2 pkt).

Za moment miało się wyjaśnić, czy Protasiewicza stać na coś więcej niż tylko na asystowanie w GP. Rune Holta, Chris Louis i Matej Ferjan - byli rywalami Polaka. Wygrał Ferjan, ale Protasiewicz, zajmując drugą pozycję, jechał dalej! Odpadli Rune Holta (2 pkt) i Chris Louis (1 pkt).

W następnym biegu kapitalnie walczył na dystansie Loram z Nichollsem, ale wyprzedził ich Jason Crump. On i Loram awansowali do turnieju głównego, chociaż Anglik bezpardonowo atakował Nichollsa. Po nich awans wywalczyli także Brian Andersen i Jimmy Nilsen.

I znowu startował Protasiewicz. Za rywali miał: Nichollsa, Stonehewera i Hamilla, który po raz kolejny wywrócił się i bieg przerwano, gdy Protasiewicz jechał na trzeciej pozycji. W powtórce Protasiewicz wystartował dobrze, ale później jechał pasywnie. Mimo to miał sporo szczęścia, bo prowadzący Nicholls miał defekt i Polak ze Stonehewerem awansowali do turnieju głównego. Jednak "Protaś" awansował "kuchennymi drzwiami". Najważniejsze, że tym razem mu się udało! Odpadł Nicholls, a następnie Dugard, kończący żużlowa karierę i Gustafsson. Awansowali Ferjan i Klingberg.

Tomasz Gollob, Klingberg, Crump i Hancock - to skład 11. biegu, pierwszego biegu turnieju głównego. Pierwszy występ zwycięzcy z Berlina i od razu sukces. Polak doskonale wystartował i ograł zarówno Crumpa jak i Hancocka, którego Australijczyk wyprzedził na dystansie. Klingberg zupełnie się nie liczył.

Za moment jechał Protasiewicz. Z Nilsenem, Sullivanem i Pedersenem. Polak z zewnętrznego toru. I znowu Protasiewicz nie wykorzystał wielkiej szansy. Na dystansie wyprzedził Pedersena, ale później uciekło mu tylne koło i Pedersen odzyskał drugą lokatę kosztem Polaka, który dojechał do mety jako trzeci. Wygrał Nilsen. W kolejnym biegu wielką formę i piorunujący start pokazał Tony Rickardsson, który spokojnie ograł rywali, mimo źle zrośniętej kości kciuka (Rickardsson nie zdecydował się na operację i długą rehabilitację). W nagrodę miał za kilka chwil jechać w jednym biegu z Tomaszem Gollobem.

Doczekaliśmy się wreszcie pierwszego występu Grzegorza Walaska, zastępującego kontuzjowanego Petera Karlssona, piątego w Berlinie. Walasek jechał z Wiltshirem, Stonehewerem i Andersenem. Polak wspaniale wystartował, ale dał się wyprzedzić Wiltshire'owi. Tylko Australijczykowi...

Świetnie więc debiutował Walasek na torze w Cardiff.

Z turniejem żegnali się kolejno: Greg Hancock (6 pkt) i Brian Andersen (5 pkt) - w 15. biegu oraz Stonehewer (5 pkt) i Protasiewicz (6 pkt). Polak przegrał dosłownie na "kresce" z Klingbergiem. Tyle tylko, że przegrał na własne życzenie, żałośnie rozgrywając ostatnie okrążenie 16. biegu.

W kolejnym wyścigu znowu świetnie wystartował Gollob, ale Walasek miał wywrotkę. Szybko jednak zebrał się z toru, by nie przerwano biegu. I chociaż Rickardsson atakował do końca Golloba, Polak okazał się lepszy, wyprzedzając Szweda i Pedersena. Polak awansował tym samym do półfinału w Cardiff.

Po wywrotce i wykluczeniu w 18. biegu los zetknął mistrza świata, Marka Lorama w wyścigu 20. z Grzegorzem Walaskiem. Z 18. biegu do półfinałów awansowali Nilsen i Wiltshire. Z 19. - Klingberg i Crump.

I znowu na torze pojawił się Grzegorz Walasek. W towarzystwie Ferjana, Sullivana i Lorama. Walasek startował z zewnętrznego toru. Sullivan był poza zasiegiem już na starcie, ale Walasek stoczył kapitalna walkę z Loramem i utrzymał drugą lokatę. Wspaniale! Nie dość, że Polak wyrzucił z turnieju Lorama, mistrza świata (tylko 8 pkt w Cardiff!), to na dodatek sam awansował do półfinału.

W pierwszym półfinale, niestety, jechało dwóch Polaków. Gollob z pierwszego toru, Walasek z zewnętrznego. Między nimi ustawili się Wiltshire i Klingberg. Na prostą pierwszy wyjechał Wiltshire, ale jego motocykl "stanął dęba" i Australijczyk upadł. Za nim położył się Walasek. Bieg przerwano, a z powtórki wykluczono Wiltshire'a. Rosły więc szanse Walaska. Niestety, Walasek znowu źle wystartował, chociaż Tomasz Gollob zamknął na starcie Klingberga. Jego młodszy partner nie wykorzystał tej szansy. Gollob pomknął pierwszy do mety, awansując tym samym do wielkiego finału razem z Klingbergiem. Walasek znalazł się w finale pocieszenia razem z Wiltshirem.

Gollob jechać miał także z Crumpem i Rickardssonem, bo to oni wygrali 22. bieg. Do Walaska dołączyli z tego biegu Nilsen i Sullivan. Tyle tylko, że wszyscy oni byli lepsi od Polaka w finale B. Odnosiło się wrażenie, że Walasek pojechał w tym biegu zupełnie bez wiary. Nie walczył. Finał B wygrał Sullivan (15 pkt), który wyprzedził Wiltshire'a (14 pkt) i Nilsena (12 pkt). Walasek zainkasował 10 pkt.

Do rozstrzygnięcia pozostał tylko wielki finał. Gollob, Rickardsson, Crump i Klingberg walczyli o zwycięstwo i 25 punktów w klasyfikacji generalnej.

Gollob niespodziewanie wybrał drugie pole startowe. Crump wybrał start z zewnętrznego toru. Rickardsson szybko wskazał na pole wewnętrzne. Dla Klingberga pozostał tor trzeci.

Polak tuż przed startem zmieniał motocykl. Niestety, Polak (18 pkt) przegrał start z Rickardssonem (25 pkt), a później na dystansie dał się wyprzedzić Crumpowi (20 pkt), który zaatakował po zewnętrznej. Klingberg nie liczył się w tej stawce.

Po starcie w Cardiff Tomasz Gollob miał na koncie w klasyfikacji generalnej 43 punkty i prowadził, wyprzedzając Rickardssona już tylko o 2 "oczka".

Reklama

Reklama

Reklama

Reklama

Strona główna INTERIA.PL

Polecamy

Dziś w Interii

Raporty specjalne

Rekomendacje