Reklama

Reklama

Żużlowa egzotyka. Nie mają zawodników, a taksówkarze nie wiedzą, gdzie jest stadion. Kazachstan ma jednak nowoczesną arenę i marzy o GP

Runda mistrzostw świata rozegrana w tak mało żużlowym kraju byłaby ewenementem. Póki co jednak daleko od marzeń do realizacji. Kazachstan posiada bardzo nowoczesną arenę, która sprawdza się w rozgrywkach ice speedwaya, ale na razie nie można mówić, że wkrótce zobaczymy tam także klasyczny żużel. Problem Kazachów polega też na tym, że nawet gdyby taki turniej dostali, nie mieliby kogo wystawić z dziką kartą. Ludzi uprawiających tę dyscyplinę praktycznie w Kazachstanie nie ma.

Mają kogo podglądać

Reklama

Od czasów likwidacji ZSRR nie oglądamy na żużlowych arenach żadnych zawodników oficjalnie reprezentujących Kazachstan. Wcześniej pod egidą właśnie ZSRR startowali czasem tacy, którzy z tym krajem mieli większy lub mniejszy związek. Nikt jednak nie zwracał uwagi na to skąd kto pochodzi, a jedynie pod jaką flagą startuje. Odkąd związek podzielił się na kilka oddzielnych państw, Rosja na przykład sukcesywnie buduje swoją pozycję w światowym speedwayu. Jeszcze kilkanaście lat temu reprezentanci tego kraju byli tak naprawdę traktowani nieco z przymrużeniem oka, po macoszemu. Teraz jednak są jedną z potęg, co udowadniają chociażby wyniki Speedway of Nations.

Zarówno dwa lata temu, jak i w sezonie 2020 nasi wschodni sąsiedzi okazywali się najlepsi na świecie. Mają bowiem niezawodną parę bardzo mocnych uczestników GP: Artioma Łagutę oraz Emila Sajfutdinowa. Dołączając do tego bardzo zdolną młodzież w postaci Gleba Czugunowa (choć on przyjął polską licencję), Marka Kariona, Pawła Łagutę czy Jewgienija Sajdullina oraz zawsze solidnych Wadima Tarasienkę, Ilję Czałowa czy Władimira Borodullina dostajemy obraz kadry, która w ciągu nie aż tak długiego czasu z kopciuszka zmieniła się w potęgę.

Podobny los w najbliższym czasie raczej nie spotka Kazachów, którzy nie mają - w przeciwieństwie do Rosjan - nawet na kim budować ewentualnej mocnej drużyny albo drużyny w ogóle. Nikt tam na żużlu nie jeździ, choć (co brzmi nieco kuriozalnie) zainteresowanie tym sportem jest całkiem spore, ale raczej tylko wśród działaczy, którzy rokrocznie starają się o organizację dużych imprez, już nie tylko w lodowej odmianie speedwaya. Jakiś czas temu pojawiły się plany organizacji rundy Speedway Grand Prix właśnie w Kazachstanie.

Sen o elicie

Są osoby zainteresowane takim przedsięwzięciem w Kazachstanie. Dlaczego akurat tam? A dlaczego mamy nie otwierać się w speedwayu na nowe lokalizacje, gdzie ta dyscyplina nie jest jeszcze znana. Rozmowy o nowej lokalizacji nie są łatwe. Trzeba dograć wiele szczegółów. Kwestia toru, obiektu, przygotowania zawodów od strony organizacyjnej i marketingowej. To wymaga długich negocjacji, ale wierzę w ich szczęśliwy finał - mówił jakiś czas temu portalowi WP SportoweFakty.pl Torben Olsen, który odpowiadał w cyklu za nowe lokalizacje.

Ostatecznie plan organizacji rundy dla najlepszych na świecie nieco się oddalił, ale być może wróci w przyszłości. Kazachowie chcieliby pokazać światu swoje przygotowanie do tego typu imprez, ale mogą mieć problem w postaci braku kandydata do ewentualnej dzikiej karty. Niemal pewne jest, że z takim zaproszeniem w zawodach wystartowałby któryś z Rosjan, bowiem gospodarze zwyczajnie nie mieliby kogo wystawić. To zawsze minus od strony marketingowej, bo nawet słaby żużlowiec, ale miejscowy, mógłby napędzić większe zainteresowanie zawodami mediów i kibiców.

Dla samych żużlowców z Grand Prix, turniej w Nur-Sułtan (tak teraz nazywa się Astana, gdzie zawody miałyby się odbyć) mógłby być sporą ciekawostką i możliwością wyrwania się poza szereg oklepanych, wiecznie tych samych i zwyczajnie nudnych aren, które co roku w zasadzie są nawet w tej samej kolejności. Zawodnicy niejeden raz wspominali, że cyklowi przydałaby się odrobina świeżości i być może właśnie Kazachstan to dobry pomysł. Tym bardziej, że pod względem infrastruktury obiekt kandydujący do przeprowadzenia zawodów może zachwycać.

Taksówkarze nie wiedzą, gdzie to jest

Gdy pytamy polskich kibiców, którzy mieli okazję wybrać się na zawody organizowane właśnie tam, słyszymy bardzo ciekawe historie. Okazuje się, że nawet kapitalnie zorientowani zazwyczaj w topografii miasta taksówkarze, jadąc na obiekt... wyciągają papierową mapę i proszą o pomoc w odnalezieniu lokalizacji areny. Sama nazwa niewiele im mówi, więc nie wiedzą jak jechać. To kolejny aspekt świadczący o tym, że w przypadku ewentualnego zagoszczenia cyklu w Nur-Sułtanie, należy mocno postawić na promocję imprezy. Póki co, żużel dla wielu mieszkańców jest tam anonimowy.

Sama arena robi jednak kapitalne wrażenie. Jest bardzo nowoczesna i funcjonalna, w ogóle nie kojarzy się z miejscem, w którym tak naprawdę nie ma żużlowców. Spokojnie mogłaby służyć jako obiekt regularnie gromadzący najlepszych na świecie i wydaje się, że grzechem byłoby takiego miejsca nie wykorzystać. Tym bardziej, że mogłoby to wypromować dyscyplinę w kraju, a przecież włodarze cyklu GP tyle mówią o chęci pokazania żużla także w innych niż te znane zakątkach świata. Nur-Sułtan jest zdecydowanie mocnym kandydatem do pójścia na pierwszy ogień.

Szkoda tylko, że odkąd wysnuto plany o organizacji turnieju w Kazachstanie, temat niejako zaczął wygasać. Być może oczywiście jest to spowodowane pandemią COVID-19, bowiem mało kto chciały robić premierowe dla danej lokalizacji zawody przy pustych trybunach. Dość luźne podejście do obostrzeń, jakie mają na wschodzie, mogłoby jednak spowodować, że w przeciwieństwie do innych aren, w Nur-Sułtan zasiedliby kibice. W kraju bowiem odbywają się mecze piłki nożnej czy hokeja na lodzie i nikt nie ma problemów z wpuszczaniem ograniczonej ilości fanów na trybuny. 

Zobacz Sport Interia w nowej odsłonie!

Sprawdź

Dowiedz się więcej na temat: żużel | egzotyka | Kazachstan | ice speedway

Reklama

Reklama

Reklama

Reklama

Strona główna INTERIA.PL

Polecamy

Rekomendacje