Reklama

Reklama

Żurawski - "dyplomata"

- Ja to jestem zawsze taki dyplomatyczny - powiedział Maciej Żurawski po meczu w Baku. - Dopóki nie będzie kropki nad "i", to nie powiem, że jest ten awans. Na pewno jednak zrobiliśmy duży krok.

"Biało-czerwoni" wygrali z Azerbejdżanem 3:0 i awansowali na pozycję lidera w grupie 6. eliminacji mistrzostw świata 2006. Napastnik krakowskiej Wisły zdobył trzeciego gola.

Reklama

- Strzeliłem gola, który dobił rywala, ale to zwycięstwo jest też ważne z punktu widzenia psychologicznego. Jesteśmy teraz w grupie na pierwszym miejscu i to jest bardzo dobra wiadomość. Teraz to rywale muszą się zastanawiać co dalej robić.

Popularny "Żuraw" pochwalił Mirosława Szymkowiaka za akcję, po której padł trzeci gol (79. minuta meczu - przyp. red.). - Muszę powiedzieć, że świetnie zagrał do boku do Andrzeja Niedzielana, który obsłużył mnie ładnym podaniem i mogłem strzelić do pustej bramki - wyjaśnił piłkarz, który tłumaczył się także za niewykorzystaną kilka minut wcześniej świetną okazję. - Emocje wzięły górą, ale powiem szczerze - nie wiedziałem, że mam aż tyle czasu. Nie byłem pewny co się dzieje za mną - stwierdził. - Zatem chciałem strzelić, że tak powiem, "z orkiestrą" i może niepotrzebnie. Mogłem przyjąć piłkę do ziemi i spokojnie uderzyć. Jednak tak bywa, że nie zawsze wychodzi.

Żurawski, dla którego był to już piąty gol w tych eliminacjach, ogóle był jednak zadowolony. - Powiem szczerze, iż cieszy mnie to zwycięstwo oraz to, że wpisałem się na listę strzelców - wyjaśnił wiślak. - Jeszcze raz to podkreślam, że ten gol padł dzięki przytomnemu i bardzo dokładnemu podaniu Andrzeja. Cieszy mnie ta dobra passa reprezentacji i no i moja oczywiście też.

Andrzej Łukaszewicz, Baku

Dowiedz się więcej na temat: Baku | Żurawski

Reklama

Reklama

Reklama

Reklama

Strona główna INTERIA.PL

Polecamy

Rekomendacje