Reklama

Reklama

"Zbawca? Panowie, bez jaj!"

Wszyscy powołani kadrowicze stawili się we Wronkach na zgrupowanie przed meczami eliminacji mistrzostw świata z Czechami i Słowacją. Jako jeden z pierwszych przyjechał napastnik Anorthosis Famagusta, Łukasz Sosin.

"O, przyjechał zbawca polskiej reprezentacji!" - zawołali dziennikarze na widok Sosina. "Zbawca? Nie, panowie, bez jaj! Ja tu zamierzam być czarnym koniem - odparł 31-letni napastnik cytowany w "Super Expressie".

"Już się bałem, że mi wykręcą numer i zawieszą Polskę. A ja przecież 2 lata czekałem na to powołanie do reprezentacji Polski. Zaraz idę do pokoju założyć ten upragniony biało-czerwony dresik" - nie krył zadowolenia Sosin.

"Strzelałem gole na Cyprze, ale nikt nie traktował mnie poważnie, wszyscy tylko mówili, że w tej lidze to każdy by tyle goli potrafił nastrzelać. Przełomem był awans Anorthosisu do Ligi Mistrzów. Jestem przekonany, że to zadecydowało o moim powołaniu" - podkreślił.

Reklama

"Moim atutem są warunki fizyczne. Problem polega jednak na tym, że trzeba je wykorzystać, a czescy obrońcy przecież też ułomkami nie są" - dodał Sosin, który liczy, że Leo Beenhakker da mu szansę zaprezentowania umiejętności.

"Gdybym w to nie wierzył, to nie przyjeżdżałbym tutaj. Przecież mięciutki fotel w domu to wygodniejsze miejsce do oglądania meczu niż twarda ławka rezerwowych. A pogoda też na Cyprze lepsza niż ten ziąb i deszcz tutaj" - zakończył Sosin.

Reklama

Reklama

Reklama

Reklama

Strona główna INTERIA.PL