Reklama

Reklama

Zawody ważniejsze od żałoby?

Jedynym powodem, dla którego zdecydowano się na przeprowadzenie niedzielnych zawodów Pucharu Świata w skokach w Zakopanem były pieniądze.

Niech nikt nie mydli nam oczu, że konkurs miał uczcić pamięć ofiar. Sport jest rozrywką i w obliczu tragedii w Katowicach powinien ustąpić miejsca sprawom ważniejszym.

Niestety narciarscy działacze, pazerni na setki tysięcy złotych, decyzją o przeprowadzeniu zawodów tylko potwierdzili tezę, że najważniejsza w sporcie jest kasa.

Z ogromnym zdziwieniem słuchałem wypowiedzi organizatorów zawodów, że nikt z komitetu organizacyjnego na przedpołudniowej naradzie nie opowiedział się za odwołaniem konkursu. Podejrzewam, że za tą jednomyślnością stała głównie obawa przed utratą pieniędzy, które trzeba byłoby oddać kibicom za niewykorzystane bilety.

Reklama

O swoje pieniądze obawiali się również działacze Międzynarodowej Federacji Narciarskiej (FIS), która ma podpisane umowy ze sponsorami, a liczna polska widownia, ta na skoczni jak i przed telewizorami była głównym celem reklamodawców.

Również zawodnicy mogli obawiać się o swoje "srebrniki" (w końcu to jest ich praca), ale nawet nie podejrzewam, że ktokolwiek z decydentów zapytał ich o zdanie.

Podobnie jak nasz felietonista Paweł Zarzeczny, również chcę wierzyć, że popołudniowa decyzja o wprowadzeniu żałoby narodowej podjęta przez Prezydenta RP Lecha Kaczyńskiego nie miała nic wspólnego z zawodami pod Wielką Krokwią. Dlaczego żałoby nie ogłoszono rano? Dlaczego godzina rozpoczęcia narodowej zadumy (16:00 - przyp. red.) zbiegła się z czasem zakończenia konkursu? Nie wierzę natomiast, że kiedykolwiek otrzymamy odpowiedź na te pytania...

W niedzielę w Zakopanem wygrała chciwość i pazerność. Przegrała szczera chęć uczczenia ofiar i zdrowy rozsądek, ale o braku tego ostatniego już nie raz przekonywaliśmy się podczas zimowych skoków w stolicy Tatr.

Na koniec przytoczę komentarz jednego z internautów, który w portalu INTERIA.PL wspaniale podsumował niedzielne zawody: Uważam, że świat zobaczyłby więcej, gdyby NIC nie zobaczył, bo wtedy wyszłoby,że w d... mamy jakieś skoki, a pamięć ofiar jest dla nas najważniejsza. A tak wyszło jak wyszło, bo oglądałem część skoków i mimo wcześniejszych zapowiedzi o ciszy i smutku widziałem jak to nasi rodacy (co niektórzy) dobrze się bawili.

PS. Zbyt mocny wiatr na skoczni lub wielka śnieżyca są wystarczającym powodem do odwołania konkursów PŚ, ale śmierć 67 osób w Katowicach takim powodem dla polskich działaczy nie była. Wielka szkoda.

Andrzej Łukaszewicz

Zobacz nasz serwis specjalny "Katastrofa w Katowicach"

Reklama

Reklama

Reklama

Reklama

Strona główna INTERIA.PL

Polecamy

Rekomendacje