Reklama

Reklama

Zawodniczki kontra władze polskiej koszykówki

Koszykarki reprezentacji uważają, że nowy przepis o minimum jednej Polce na parkiecie w meczach ligowych, który będzie obowiązywał od sezonu 2011/2012, jest krzywdzący dla krajowych zawodniczek. Innego zdania jest prezes PZKosz. Grzegorz Bachański.

Reprezentantki przygotowujące się na zgrupowaniu w Spale do czerwcowych ME w Katowicach, Bydgoszczy i Łodzi (18 czerwca - 2 lipca) wystosowały otwarty list w sprawie regulaminu zatwierdzonego podczas poniedziałkowego posiedzenia zarządu PZKosz. Przez trzy ostatnie lata obowiązywał przepis o minimum dwóch Polkach na parkiecie.

Reklama

Nowe regulacje kadrowiczki nazywają "wyrokiem na polskie zawodniczki" i zwracają uwagę na dużą liczbę zagranicznych koszykarek: "Czasami oglądając jakiś mecz, nie jesteśmy przekonane, czy to mecz polskiej ligi". Narzekają, że młode zawodniczki nie dostają szansy gry.

Prezes Bachański uważa, że administracyjne ograniczenia nie prowadzą do rozwoju dyscypliny. Nowe przepisy mają promować te kluby, które w swoim składzie będą miały osiem i więcej Polek - będą one wnosiły mniejsze opłaty licencyjne. Więcej za licencje zapłacą drużyny, w których będzie dużo koszykarek z zagranicy.

- Administracyjne decyzje nie służą podnoszeniu poziomu. To od poziomu i zaangażowania koszykarek powinno zależeć to, ile minut będą spędzać na parkiecie. Nowe przepisy wychodzą naprzeciw oczekiwaniom zawodniczek, gdyż promują kluby stawiające na Polki. Odpowiadam jako prezes za całą koszykówkę: kluby, które są pracodawcami, trenerów, a nie tylko interesy samych koszykarek. Polka nie może być na parkiecie tylko dzięki przepisom, musi zapracować na to, jak każda inna koszykarka. W Unii Europejskiej znoszone są wszelkie przepisy, które nierówno traktują obywateli różnych państw. W sporcie obowiązywać muszą te same reguły - powiedział Bachański.

Koszykarki skarżą się w liście także na warunki przygotowań do ME: nieodpowiednie stroje, stary sprzęt oraz brak promocji zbliżających się ME.

- Środki na organizację mistrzostw mamy takie, a nie inne, wszyscy wiedzą, że dysponujemy mniejszym budżetem niż podczas męskiego EuroBasketu. Dlatego zmniejszyliśmy nakłady na promocję, ale w żaden sposób nie obcinamy środków na przygotowania, wyznaczyliśmy wysokie premie. Przyjmuję ich troskę o brak promocji turnieju jako dowód ich zaangażowania, ale wszyscy wiemy, jak wygląda sytuacja. Rozmawiałem z kadrowiczkami w Spale we wtorek. Moim zdaniem mają zapewnioną jak najlepszą opiekę medyczną, warunki do treningów, sparingpartnerów. Zdanie koszykarek uwzględniliśmy i po powrocie kadry z turnieju w Karlowych Warach kwestie strojów i piłek nie powinny już zajmować zawodniczek - dodał.

PZKosz. przygotował premie za dobry występ w ME, turnieju który jest kwalifikacją do igrzysk w Londynie: za mistrzostwo - milion złotych, za srebrne medale - 750tysięcy, a za miejsca od 3 do piątego, gwarantujące udział w kwalifikacyjnym turnieju przedolimpijskim - 500 tysięcy złotych.

Dowiedz się więcej na temat: koszykówka

Reklama

Reklama

Reklama

Reklama

Strona główna INTERIA.PL

Polecamy

Rekomendacje