Reklama

Reklama

Zarzeczny: Zdelegalizujmy partie polityczne

Nie wytwarzają dochodu, lecz go przejadają. Współczesne pasożyty. Czas się odrobaczyć! Nie dekomunizacja jest Polsce potrzebna, nie deubekizacja, a totalne odpartyjnienie.

Zlikwidowanie i zakaz działania skrótowców: PiS, PO, LPR, PSL czy SLD. Tysięcy ludzi wędrujących dzięki partiom przez całe życie na skróty. Karierowiczów i konformistów, gotowych za posady czy byle ochłap przysiąc, że ziemia jednak jest płaska. Zmieniających barwy i koterie jak rękawiczki, bez choćby cienia zażenowania.

Reklama

Skłóconej i wodzonej za nos Polsce potrzebny jest Manifest Antypartyjny. Totalne odpartyjnienie, skasowanie nie tylko partii ale i tych wszystkich "młodzieżówek", które uczą jedynie demoralizacji: że nie nauka jest ważna, a partyjna legitymacja i właściwe podłączenie się, lizodupstwo, służalczość władzy i szefom. Straszliwe skutki przynosi wychowywanie politycznych mutantów, bezideowych smarkaczy, z których wyrastają chwasty...

Czym różni się IV RP od PRL? Wówczas rządził PZPR, i zajmował wszystkie stanowiska, tolerując jedynie miniaturowych wasali w postaci ZSL i SD. Dziś odwzorowanie mamy idealne, a obecną śladową rolę Samoobrony i LPR nieźle oddaje wczorajsze, 166 poważne ostrzeżenie premiera Kaczyńskiego. Że lepiej jak koalicjanci zamkną pysk, bo inaczej on ich zamknie... I to jest system wielopartyjny, którego się nam zachciało, czy dyktatura lumpenproletariatu?

Trudno poważnie traktować polskie partie, jeśli wyłącznie potrafią się obrażać. Słyszymy na okrągło o złodziejach, seksaferzystach, narodowych socjalistach, komuchach, oligarchach. A na cholerę całe to tatałajstwo nam potrzebne! W dodatku, co rzadko sobie uświadamiamy, utrzymujemy tych partyjniaków za własne pieniądze. Odbierają oni z kasy państwa wielomilionowe dotacje za start w wyborach. Nawet ci, którzy wybory poprzegrywali, ale są chronieni przepisami (które zresztą przezornie sami uchwalili). To dlatego już od rana może mnie denerwować w radiu czy tv pan Borowski. Czy zamiast żyć jako wciąż opłacany z budżetu przegrany polityk (do Sejmu i Warszawy), nie powinien raczej wrócić na posadę sprzedawcy w Domach Centrum, gdzie był ponoć tak ceniony i lubiany? Czy Giertych nie powinien wrócić do jakiejś szkoły i uzupełnić wykształcenia? Lepper na rolę? Tusk do pisania przewodników? Komorowski do dzieci? Wójcik do trenerki?

W PRL 3 miliony Polaków (w 99 procentach karierowiczów, resztę posądzam o umysłowe zaćmienie), zapisało się do PZPR. Dziesięć razy więcej pokazało komunie wała. Co to jednak oznaczało wtedy i co oznacza teraz? Oto my, bezpartyjni, zawsze ogromna i bezkompromisowa większość narodu, dajemy się wodzić za nos mniej niż dziesięciu procentom cwaniaków! I zgadzamy się na własną krzywdę. Przykład? Jesteś chory - ZUS wypłaci ci jedynie 80 procent zarobków. Naród nie weźmie udziału w wyborach a frekwencja spadnie poniżej 50 procent - jego przedstawiciele i tak dostaną 100 procent wynagrodzenia, nawet ci którzy swej pracy nie wykonali! I kto tu tak naprawdę jest jełopem? Tamci przy żłobie, których na okrągło wyśmiewamy, czy może jednak my, tiomnyj raboczyj kłas? Bez legitki, bez układów, a i nawet bez kształtnej dupy na ogół... Zmarnowane życie. Już od samego startu. Mamy się sprzedać zatem, czy może lepiej jednak - ICH sprzedać...

Zdelegalizowanie partii, pozbycie się wiecznie chorej tkanki jest marzeniem wielu społeczeństw, a przez wielu dyktatorów było nawet skutecznie realizowane, aczkolwiek w sposób jak na XXI wiek zapewne zbyt brutalny. Ale istnieją formy demokratycznego pozbywania się partyjniaków. Ostatnie wybory prezydentów miast w wielu miejscach Polski pokazały, że coraz częściej wolimy kandydatów niezależnych. Oby był to trwalszy trend. Jest to jakaś nadzieja, że kraj mądrzeje...

Ale mamy jeszcze inną broń. Inicjatywę Ustawodawczą. Rozdział 4 Konstytucji, artykuł 118 mówi, że 100 tysięcy naszych podpisów wystarczy do wniesienia na przykład projektu ustawy delegalizacyjnej pod obrady Sejmu. Ten oczywiście projekt odrzuci, jako niezgodny z własnym biznesem. Ale jak zbierzemy milion podpisów? Jak wejdziemy na sejmową mównicę? Partyjniacy muszą stracić przekonanie, że reprezentują Naród. Bo to na ogół bezwolne marionetki, co nie reprezentują nawet siebie. Posłusznie naciskają guziki, w oczekiwaniu na lizaka.

Jestem optymistą, jeżeli chodzi o przyszłe życie bez partii politycznych. Nie ma ich na Księżycu, nie ma na Marsie, a wszystko tam tak pięknie się kręci! I panuje zawsze niebiański spokój.

Marzę o czymś takim.

P.S. "Wnioskodawcy przedkładając Sejmowi projekt ustawy, przedstawiają skutki finansowe jej wykonania". Otóż skutki finansowe zdelegalizowania partii to same korzyści. Masz jakiekolwiek wątpliwości?

Paweł Zarzeczny

Dowiedz się więcej na temat: procent | skutki | LPR | partie polityczne

Reklama

Reklama

Reklama

Reklama

Strona główna INTERIA.PL

Polecamy

Dziś w Interii

Raporty specjalne

Rekomendacje