Reklama

Reklama

Zarzeczny: Zabić cudze dzieci czy własne?

Dziś 62. rocznica zrzucenia bomby atomowej na Hiroszimę, pierwszej w dziejach. Wypada skomentować to po latach następująco - strzał w dziesiątkę.

Ludzie wychowani na obrazkach dziesiątków tysięcy japońskich ofiar, tych zabitych i tych żyjących z chorobą popromienną, zapewne traktują to jak wojenną zbrodnię. Rzadko bowiem mówiło się i mówi, że dopiero ta straszliwa broń zniszczyła japoński militaryzm, fanatyzm, i zmusiła kraj ten do kapitulacji. A było to całe miesiące po tym, jak skończyła się wojna w Europie. Niektórzy, Amerykanie i Rosjanie musieli jednak walczyć dalej.

Reklama

Według historyków amerykański prezydent Truman uprzedził swojego sojusznika Stalina, że w celu zakończenia wojny zrzuci na Japonię bomby o nieznanej dotychczas mocy. Stalin zapytał - a dlaczego? Truman miał powiedzieć, że według analiz sztabu zdobywanie Wysp w sposób tradycyjny, zatem poprzez desant, pochłonie życie przynajmniej 200 tysięcy żołnierzy. I on, jako głównodowodzący, ani myśli skazywać swoich ludzi na śmierć. Stalin ponoć odparł, że w takim razie Wyspy Japońskie zdobyć może Armia Czerwona. "Nas mnogo!" - dodał.

Truman decyzję podjął, bomby zrzucił, wrogów pozabijał i zmusił do kapitulacji, bezwarunkowej. Skłonił nawet cesarza Hirohito do oświadczenia w radiu, że nie jest Bogiem (w zamian cesarzowi zostawiono tron). Wybił Japończykom marzenia o własnej agresywnej armii aż do dzisiaj(!). Zaprowadził pokój tam, gdzie go przez setki lat nie było. Tak, Truman zrobił rzecz pożyteczną wielce, co odkrył nawet pospolity lud warszawski. W latach 50. były bowiem aż dwa wierszyki na temat bomby atomowej i oba pogodne! 1. Truman, Truman, spuść ta bania, tu jest nie do wytrzymania! 2. Jedna bomba atomowa, i wracamy znów do Lwowa!

Tak, bomby atomowe miewały w dziejach i pożyteczne całkiem skutki, zatem niewykluczone, że ktoś sobie o tym przypomni. I na przykład spróbuje raz na zawsze wyeliminować fanatyzm islamski, czyli na przykład spuścić znienacka bombkę na Teheran na przykład, albo na Bora Bora. Oczywiście przeciwko takiemu sposobowi myślenia natychmiast zaprotestują pacyfiści, inteligenci, moralizatorzy wszelkiej maści. Ale wybór przed naciśnięciem guzika będzie identyczny, przed jakim stanął 62 lata temu Harry Truman: Pozabijać cudze dzieci czy pozabijać własne...

Sami sobie na takie pytanie odpowiedzcie.

Paweł Zarzeczny

Reklama

Reklama

Reklama

Reklama

Strona główna INTERIA.PL

Polecamy

Rekomendacje