Reklama

Reklama

Zarzeczny: Wieści futbolowe

Zimy ostatnie podrygi, więc startują piłkarskie wyścigi. Ten najważniejszy to oczywiście do fotela prezesa PZPN.

Liczna stawka kandydatów wskazuje, że całkiem sporo ludzi w naszym kraju pragnie być opluwanych i wygwizdywanych na okrągło. Wnioskuję z tego, że chyba sporo w tej futbolowej centrali musi być wciąż sosu.

Reklama

Ja jestem niezmiennie za Bońkiem, ale ten zgłosi się dopiero w ostatniej chwili, gdy już dobrze policzy głosy - to kunktator. Nota bene kunktator, a właściwie Quintus Fabius Maximus Cunctator, to także rzymski wódz i polityk, który zyskał przydomek "Zwlekający". Czemu? Bo mając mniej liczne siły od Hannibala (wodza Kartaginy, tego co to wojował na słoniach) unikał z nim bezpośredniej walki. Stracił za to stanowisko dyktatora, przyszli wodzowie nowi: Gajusz i Lucjusz, którzy pod Kannami dali wybić Hannibalowi ich całą rzymską armię. Tak, czasem jednak chyba warto chwilkę pozwlekać, niźli rwać się bezmyślnie do przodu, tak mniemam... Zresztą Cunctatora lud szybko przywrócił do władz, a ten - jak w lichym filmie niemal - natychmiast spuścił Hannibalowi łomot i odebrał Tarent...

Na liście pretendentów na fotel prezesa na ogół byli piłkarze. Kasperczak (powtarzam - jak można mając kontrakt z Senegalem ofiarować swoje usługi komuś innemu, toż to nieeleganckie!). No i Lato, ekssenator SLD. To że akurat z tej partii mało mi przeszkadza, bo piłka jest bezpartyjna i jak piłkarz strzela gole mało mnie interesuje na kogo głosował. No i był ten Lato królem strzelców mistrzostw świata - nie każdy może to o sobie powiedzieć! Obok niego kolejny ekssenator, ale niezależny, Tomasz Jagodziński, co to pierwszy zaczął kiedyś walkę z PZPN odważną książką "Cwaniaczku, nie podskakuj!". No i mówi się też o panu ekskuratorze Rusko, ale we wszystko bym nie wierzył. Jak i w to, że Rusko strefił z kuratorstwa, bo pogrozili mu dość brutalnie (z powodu zapowiedzianej degradacji z ligi) "karki z Arki". Nie wierzę, bo karki, z każdego klubu zresztą też mają swój honor i nie znoszą oszustów we własnych barwach, zwłaszcza przybłędów i darmozjadów. Tak, w niejednym klubie kibice zgodziliby się chodzić nawet na czwartą ligę, byle mieć zespół swój, klub swój, swoich graczy i swój honor. Kto myśli inaczej - znaczy się honoru nie ma. Aha, ci wszyscy kandydaci to takie próbne balony, i raczej po to zbierają głosy, żeby w decydującej rozgrywce przekazać je - w zamian za eksponowane stanowiska i dobre pensje - faworytowi. Zatem w piłce naszej bez handlu wciąż odbyć się nic nie może, zwłaszcza wszelakie awanse!

Co tam jeszcze w naszej piłeczce? Kraków zrezygnował z meczu z Azerbejdżanem bojąc się bójek kibiców (ci Azderowie tacy groźni?). Ale to pal licho jeszcze... Zasygnalizowano bowiem zły stan podgrzewanej murawy... Ejże, przecież niedawno była robiona! Czy nie należałoby kogoś złapać za dupę? No, a kolejna dziwna sprawa, że Beenkakker chce grać w Warszawie. Zapomniał już, że to właśnie warszawiacy totalnie zbojkotowali mecz z Serbami? Co to więc za mity i kity, że jest tam zawsze frekwencja i atmosfera wspaniała? Bywa, fakt, ale raczej na Legii. Ja bym kadrę wysłał do Poznania, tyle że... nie mam nic do gadania.

Na koniec wypadek drogowy Tomasza H. Kiedyś drwił z wypadku mojego, choć nikomu nic się w konsekwencji nie stało. Dziś poznaje życie z drugiej strony, tej pechowej, a może też przypomni sobie mądre ludowe powiedzenie: nie śmiej się dziadku z cudzego wypadku! Ja się z Tomasza nie śmieję i bardzo współczuje tak jemu, jak i poszkodowanym. I przypominam, żebyśmy nauczyli rozróżniać się wypadki nieumyślne od przestępstw jak najbardziej celowych, jest to różnica kolosalna. Chociaż czeka Tomasza długa jeszcze droga, by to udowodnić - sąd może orzec, że jeśli jechał powyżej 40 km/h, to znaczy że przekroczył prędkość umyślnie i umyślnie najechał kobietę na pasach, brrr....

Trzymam za niego kciuki, jak i za każdego kto wychodzi z domu i nawet przez myśl mu nie zaświta, że za chwilę przeżyje życiowy dramat. Tak, kolizje drogowe to taki dziwny i jedyny przypadek, kiedy każdy uczciwy człowiek w ułamku sekundy może stać się przestępcą. I każdy wybitny sportowiec, każdy idol również. Tu decyduje wyłącznie rachunek prawdopodobieństwa. Niedobry rachunek.

Paweł Zarzeczny

Dowiedz się więcej na temat: PZPN

Reklama

Reklama

Reklama

Reklama

Strona główna INTERIA.PL

Polecamy

Dziś w Interii

Raporty specjalne

Rekomendacje