Reklama

Reklama

Zarzeczny: Nie dawaj łapówek!

Media huczą, że doktor G. brał łapówki. Ktoś je dawał.

Na głównej stronie INTERIA.PL miga czasem ciekawa graficznie winietka: "Nie bierz/dawaj łapówek. Akcja społeczna". Tak, w tym to się wszystko zawiera.

Reklama

Doktor G., jeśli wierzyć mediom i prokuraturze zapewne kanalia, brał łapówki od pacjentów. Takie jest w Polsce prawo, że ci którzy biorą, są przestępcami. A ci, którzy dają - jeśli tylko się do tego przyznają i doniosą na jakiegoś bliźniego - chadzają całe życie z podniesioną głową. Jak nie przymierzając człowiek, który kupił najwięcej meczów futbolowych w Polsce, ale w porę doniósł sam na siebie i innych - Piotr Dziurowicz z GKS Katowice, czym zyskał bezkarność, a gdzieniegdzie i miano bohatera. Brzydzi mnie to.

Nie ulega chyba niczyjej wątpliwości, że lekarzy medycyny czy sędziów piłkarskich psują nie ich charaktery wyssane z mlekiem matki, ale pacjenci i klienci. To oni wciskają gotówkę i padają na kolana, byle usłyszeć korzystny werdykt. Ratować życie, ludzkie albo sportowe. To oni nachodzą, dzwonią, męczą, podnoszą stawki, zostawiają koperty błagając o przychylniejsze spojrzenie, lepsze potraktowanie.

Co jakiś czas słychać o aresztowaniu lekarza, zamiast przymknąć go razem z dziesiątką chamskich pacjentów, którzy - jak w wypadku doktora G. - dając łapówki wyprzedzali w kolejce pacjentów mniej zamożnych lub bardziej uczciwych - dziś zapewne już martwych.

Co jakiś czas słychać o aresztowaniu sędziego, zamiast przymknąć go razem z dziesiątką uznanych piłkarzy, którzy dając zbierane w szatni na ogół łapówki, wyprzedzali w tabeli klientów mniej zamożnych lub bardziej uczciwych - dziś zatem zapewne też martwych, tyle że sportowo.

Wytykając palcami innych, zerknijmy czasem także sami na siebie.

Paweł Zarzeczny

P.S.

Ponieważ mam grupę przyjaciół, która nieustannie mnie w internecie pozdrawia (szacuneczek zboczki), mały wierszyk który napisałem sam o sobie... No, z małą pomocą Freddiego Mercury and Queen, ale za to całkiem bez łapówki:

Mówią, że dużo piję...

Że kiepsko piszę... I że wyglądam otyle...

Yes, yes, yes! Niech mnie pogryzie wściekły pies!

Is everybody happy? Yeeeeeeeeeeeeeeeeeeeeeeeeeeeeeeeees!

So take it easy everyone, have a nice day - bye bye, yeah!

Dowiedz się więcej na temat: Doktor | łapówki

Reklama

Reklama

Reklama

Reklama

Strona główna INTERIA.PL

Polecamy

Rekomendacje