Reklama

Reklama

Zarzeczny: Głupia sprawa. Kaczyńscy wygrali

Głupia sprawa, bo Kaczyńscy zwyciężają na wszystkich frontach, a ich przeciwnicy nie bardzo mają co mówić (zatem jak zwykle - głównie bredzą).

Oto twarda postawa w Brukseli opłaciła się, Niemcom zresztą też, gdyż każdy coś utargował. My nawet nie jakiś tam sposób głosowania, ale pokazanie Europie, że nie jesteśmy tylko od zamiatania śmieci, czy zmywania talerzy. Dla mnie to jest sukces największy. A to, że zgoda na kompromis czyli dalszą integrację Unii zapadła w Warszawie, jeszcze lepiej.

Reklama

Podobnie jak w polityce zagranicznej - Kaczyńscy mają sukces w polityce wewnętrznej. Właśnie wczoraj chciałem w tym miejscu zrobić przeliczenie ile każdy z nas powinien zapłacić więcej, żeby uzbierać te 15 miliardów na służbę zdrowia (to znaczy na jej państwową, chorą część). No, ale policzcie sobie sami, dzieląc te 15 000 000 000 przez 25 000 000 aktywnych zawodowo. Wychodzi po kilkadziesiąt złotych miesięcznie, ale że podatki faktycznie płaci u nas co dziesiąty (albo pracowity, albo uczciwy, albo idiota - wychodzi na to samo) - byłoby to już po kilkaset złotych! No i słusznie premier sprowokował dyskusję i pośrednio zachęcił do niej Tuska: chcesz mieć opłaconą godnie służbę zdrowia, zapłać. A właściwie niech zapłacą twoi zamożni wyborcy. Bingo!

Dla mnie to oczywiste ekonomicznie rozwiązanie (innego nie ma, really) i ja zapłacić mogę. Ale naprawiając finanse państwa najpierw zlikwidowałbym nie służbowe samochody, nie administrację, a związki zawodowe! Wszędzie! Jak widzę, że wciąż setki i tysiące dziwnych ludzi, pielęgniarek, górników, hutników i kolejarzy żyje u nas nie z roboty, a z głoszenia przeróżnych haseł i organizowania protestów, krew mnie zalewa. A do tego - przez stosowne zapisy w Kodeksie Pracy - nie można ich zwolnić z pracy choćby nawet nigdy się w niej nie pojawiali lub byli całkowicie nieprzydatni.

Tak więc moja rada na następne lata (jeżeli kraj ma się oczywiście rozwijać), to skończyć z socjalizmem, bezprawiem (a zatem i usunąć te panie z Kancelarii jak najszybciej, może być siłą), i tymi wszystkimi aktywistami od siedmiu boleści. Na przykład z panem doktorem Bukielem, któremu dawno już radziłem jakąś konsultację psychiatryczną, bo nerwy ma skołatane. Oto wczoraj ogłosił on na konferencji prasowej, że kilkunastu lekarzy, którzy podjęli pracę za strajkujących, trafi na jakąś czarną listę! Ależ to pan, co piszę z niezmierną przykrością, powinien trafić na nią jako pierwszy. Medyku, lecz się sam!

No, ale że przy sobocie pisuję zazwyczaj o sporcie: jedno zdanko na temat. W Brukseli wygraliśmy.

Paweł Zarzeczny

Reklama

Reklama

Reklama

Reklama

Strona główna INTERIA.PL

Polecamy

Rekomendacje