Reklama

Reklama

Zamaskowany Kuba w akcji

Pomocnik Borusii Dortmund Jakub Błaszczykowski pokazał, że nie jest mięczakiem. Zaledwie trzy dni po bolesnym złamaniu nosa w meczu z Herthą znów wybiegł na boiska Bundesligi. Tym razem pomógł drużynie odnieść ważne wyjazdowe zwycięstwo z FC Koeln 1:0. Widzom na stadionie w Kolonii zaprezentował się w specjalnej masce, która ochraniała uszkodzoną kość.

Błaszczykowski spędził na boisku 71. minut, zanim zastąpił go rezerwowy Mohamed Zidan. Maska na twarzy nie przeszkadzała Polakowi w grze. Obserwatorzy spotkania ocenili nawet, że gracz z numerem 16. należał do wyróżniających postaci na boisku. Złośliwi komentowali jedynie, że lewy pomocnik Borussii wygląda jak "Jack The Ripper", czyli... Kuba Rozpruwacz, lub Hannibal Lecter z "Milczenia Owiec". Ale to spotyka chyba wszystkich piłkarzy, grających z ochronnymi maskami na twarzy.

Reklama

Dziennikarz pracujący dla oficjalnej strony internetowej Borussii, spytał z kolei trenera Juergena Kloppa, czy było dla niego zaskoczeniem, że bądź co bądź kontuzjowany Kuba był jedną z najważniejszych "figur" spotkania.

"Wcale nie. Nie chcę oceniać piłkarzy indywidualnie, ale Kuba, tak samo jak Nelson Valdez mający drobny uraz zagrali dobrze i pokazali wiele udanych kombinacji" - odparł szkoleniowiec.

Spotkanie na Koeln Rhein Energie Stadion oglądał komplet 52 tysięcy widzów.

Dowiedz się więcej na temat: Jakub Błaszczykowski | Kuba

Reklama

Reklama

Reklama

Reklama