Reklama

Reklama

Zakopane nie boi się o frekwencję na trybunach

W dniach 20-21 stycznia, po raz 11. z rzędu, Zakopane będzie gospodarzem Pucharu Świata w skokach narciarskich. Po raz pierwszy od 2002 roku na rozbiegu zabraknie Adama Małysza, który przyciągał wielu fanów. Mimo to organizatorzy nie obawiają się o frekwencję.

Dla kibiców przygotowano ponad 21 tys. biletów na każdy z konkursów. W poprzednich latach, gdy w zawodach brał jeszcze udział "Orzeł z Wisły", ze sprzedażą wejściówek nie było problemów. Organizatorzy mają nadzieję, że teraz będzie podobnie.

- Nie obawiamy się braku kibiców. W ostatnich latach Polacy nauczyli się oglądać i rozumieć skoki. Dodatkowo mamy teraz Kamila Stocha, który już należy do czołówki. Wierzymy, że wspomogą go Piotr Żyła, Maciej Kot, Stefan Hula czy Dawid Kubacki - wyliczał na konferencji prasowej w Warszawie prezes Polskiego Związku Narciarskiego Apoloniusz Tajner.

Reklama

Kierownik ds. organizacyjnych PŚ w Zakopanem Wojciech Gumny potwierdził, że bilety cieszą się dużym zainteresowaniem. Ich ceny nie zmieniły się w stosunku do lat ubiegłych. Za oglądanie na żywo zawodów trzeba zapłacić od 60 do 350 zł. Organizatorzy zapewniają, że przygotowują dla sympatyków skoków wiele atrakcji.

Na skoczni w Zakopanem ma się zjawić światowa czołówka. - Większość ekip potwierdziła już udział w naszym konkursie. Jedynie Japończycy przyślą pewnie drugi zespół, bo w tym czasie pierwszy skład będzie się przygotowywać do zawodów odbywających się tydzień później u nich - poinformował dyrektor komitetu organizacyjnego zawodów w Zakopanem Jan Kowal.

Skoczkowie narciarscy mają już w Polsce swoją publiczność. Dzięki sukcesom Justyny Kowalczyk nowych fanów zyskują wciąż biegi narciarskie. Dużo więcej powodów do niepokoju w kontekście zainteresowania kibiców mają organizatorzy zawodów Pucharu Świata w skokach kobiet oraz w kombinacji norweskiej, które również rozegrane zostaną na początku przyszłego roku w Polsce.

- Rzeczywiście, jeśli chodzi o skoki kobiet i kombinację norweską, to mamy tu trochę obaw. Nie mamy jeszcze zagwarantowanej transmisji telewizyjnej, a to w znacznym stopniu ułatwia promocję zawodów. Trudno się dziwić stacjom, bo w Polsce te konkurencje nie są zbyt popularne. Rozesłaliśmy też oferty do telewizji zagranicznych i czekamy na odzew - powiedział Tajner.

Debiutujące w tym sezonie w rywalizacji pucharowej panie skakać będą w tym samym terminie co mężczyźni, tyle że w Szczyrku. Konkursy w kombinacji norweskiej odbędą się w dniach 28-29 stycznia w Zakopanem.

Reklama

Reklama

Reklama

Reklama

Strona główna INTERIA.PL

Polecamy