Reklama

Reklama

Za korupcję 5 lat, za doping 3

Kary więzienia - pięć lat za udział w korupcji oraz dwa lata za stosowanie dopingu - takie zapisy mają pojawić się w nowej ustawie o sporcie kwalifikowanym. W ustawie na nowo będzie regulowana również m.in. działalność związków sportowych.

Kary więzienia - pięć lat za udział w korupcji  oraz dwa lata za stosowanie dopingu - takie zapisy mają pojawić się  w nowej ustawie o sporcie kwalifikowanym. W ustawie na nowo będzie  regulowana również m.in. działalność związków sportowych.

Polski sport funkcjonował do tej pory o zapisy zawarte w ustawie o sporcie kwalifikowanym z 2005 roku, a także o niektóre regulacje ustawy o kulturze fizycznej, która powstała jeszcze w latach 80. Jak powiedział Robert Zawłocki, jeden z autorów projektu ustawy, konieczność przyjęcia nowego prawa w polskim sporcie okazała się niezbędna.

- Dotychczasowa ustawa o sporcie kwalifikowanym cementowała to co było do tej pory. Nowy projekt ustawy nie ma zastąpić wspomnianych ustaw, czy je zebrać, ale wprowadzić nowy ustrój aktywności sportowej w naszym kraju - powiedział Zawłocki.

Reklama

W nowej ustawie znajdzie się przepis o korupcji, który dotychczas był usytuowany w kodeksie karnym. Przyjmowanie bądź proponowanie korzyści majątkowej w zamian za nieuczciwe zachowanie się podczas zawodów sportowych będzie podlegać karze pozbawienia wolności od trzech miesięcy do pięciu lat. Zwolniony z odpowiedzialności będzie sprawca przestępstwa, który powiadomił wymiar sprawiedliwości i ujawniły wszystkie istotne okoliczności, zanim organy powołane do ścigania przestępstw o tym się dowiedziały. Za korzyść majątkową uznano również uczestnictwo w zakładach bukmacherskich.

- Najczęściej korupcji sportowej towarzyszy manipulacja przy zakładach bukmacherskich. Sprawcy takich przestępstw korupcyjnych wpływają na wynik zawodów sportowych nie po to by ich drużyna wygrała, ale po to by obstawiać i uzyskać korzyść majątkową - tłumaczył Zawłocki.

- Dotychczas przepis o korupcji w kodeksie karnym znajdował się pomiędzy przestępstwami gospodarczymi. A to wiąże się z wieloma konsekwencjami prawnymi, które mogą sprawić, że tego przepisu nie da się stosować. Stąd konieczność, aby przenieść go w inne miejsce, a także uzupełnienia go w taki sposób, żeby uchylić wszystkie błędy zawarte w opisie. Dlatego przeniesiony zostanie do ustawy o sporcie - dodał Zawłocki.

Przestępstwem sportowym będzie również stosowanie dopingu. Sportowcowi przyłapanemu na zażywaniu niedozwolonego wspomagania będzie grozić kara pozbawienia wolności nawet do dwóch lat więzienia. Ten przepis jest już powszechny niemal na całym świecie, a Międzynarodowa Federacja Antydopingowa (WADA) od dłuższego czasu domagała się od Polski wprowadzenia przepisów karnych dotyczących dopingu.

- Z dopingiem jest po części tak jak z korupcją. Związki sportowe do końca z tym problemem sobie nie radzą. Jest też takie oczekiwanie, jeżeli doping stanie się przepisem karnym, to ta świadomość, że jest to zło w sporcie, stanie się większa. Co innego zwalczenie dopingu przy pomocy instrumentów dyscyplinarnych jakie posiadają związki, a co innego zwalczanie dopingu, przy pomocy środków, które posiada państwo - przyznał Zawłocki.

Jego zdaniem zróżnicowanie kar za korupcję i doping jest oczywiste. - Zawsze mniejsza kara jest za doping. Dobro prawne w postaci zasad fair play jest naruszone bardziej w przypadku korupcji niż dopingu. Niedozwolone wspomaganie w sporcie nie jest tak jednoznaczne, co do korupcji nie ma wątpliwości - podkreślił.

Zawłocki ma nadzieję, że nowe ustawodawstwo dotyczące sportu wprowadzi "nowy ład korporacyjny do związków sportowych". Według współautora projektu, polskie związki sportowe działają źle, obce im są standardy, które funkcjonują w świecie gospodarczym.

- Ustawa wprowadza elementarne zasady ustrojowe dla stowarzyszeń jak na przykład zakaz łączenia stanowisk przez osoby prowadzące biznes ze związkiem z funkcjami w związku, gdyż takie sytuacje mają miejsce. Proponuje się ograniczenie liczebności zarządu, bo do tej pory mamy do czynienia z patologią, gdzie zarząd funkcjonuje nie jako organ wykonawczy, tylko przedstawicielski. Każdy okręg sportowy, każde stowarzyszenie na poziomie wojewódzkim musi mieć swojego delegata. Zbiera się potem tylu delegatów ile jest województw. Mowa jest tutaj też o kadencyjności władz, przejrzystości finansów - to wszystko zawarte jest w kilkunastu punktach. To są rzeczy oczywiste, które w obrocie gospodarczym dzieją się już od dawna, bo jego uczestnicy działają we własnym interesie. Natomiast w funkcjonowaniu związków sportowych tych standardów zupełnie nie ma. Związki nie przeskoczyły z funkcjonowania ze starego reżimu do nowego ustroju. Dalej niekompetentny działacz i jego widzimisię znaczy więcej niż powszechne standardy nowoczesnego zarządzania. Do tego większość polskich związków nie stosuje się do zaleceń międzynarodowych federacji, bez względu na to czy te zapisy są w ogóle zgodne z polskim prawem, czy też nie - tłumaczył.

Zawłocki, który pełnił funkcję kuratora w Polskim Związku Piłki Nożnej, gdy minister sportu Mirosław Drzewiecki zawiesił zarząd, zwrócił uwagę, że związkom brakuje elementarnej obsługi prawnej w zakresie ustrojowym i bieżącym.

- Niestety, kapitalnym przykładem jest tutaj PZPN. Wchodzi kontrola ministerialna i znajduje kilkadziesiąt uchybień. Okazuje się, że przez rok zarząd wydaje nieważne uchwały. To nie jest do pomyślenia w normalnej instytucji. Tymczasem w PZPN pracuje wielu prawników, a na to wiele innych związków nie może sobie pozwolić. Powszechnym zjawiskiem jest to, że w wydziałach dyscyplinarnych pracują osoby bez jakiekolwiek wykształcenia prawniczego - mówił.

Jego zdaniem przepisy prawne dotyczące funkcjonowania związków sportowych w ogóle nie powinny znaleźć się w ustawie. - To członkowie stowarzyszeń powinni wymóc na władzach takie, a nie inne zachowania. Tymczasem minęło 20 lat i te stowarzyszenia nie przystosowują się do nowych standardów, więc jest potrzebna interwencja ustawodawcy. A to niestety jest porażką zarówno związków jak i ustawodawcy, bowiem żeby stosować coś co jest oczywiste nie trzeba żadnych przepisów. W tym przypadku okazały się one niezbędne - wyjaśnił.

Zawłocki, choć krytycznie wypowiada się na temat działalności związków sportowych, uważa, że nowa ustawa jest jak najbardziej "prozwiązkowa". Według niego do tej pory to państwo regulowało wszystko co robił związek, a obecna ustawa pozwala im na autonomię w wielu dziedzinach.

- To co związek poukłada sobie w środku, ustawa tego nie reguluje. Niech związki kwestie licencjonowania czy odpowiedzialności dyscyplinarnej sam określa, bo jest w tej mierze autonomiczny. Dlatego uważam, że ta ustawa jest prozwiązkowa - stwierdził.

Projekt ustawy jest obecnie w tzw. uzgodnieniach międzyresortowych. Ministerstwo sportu rozesłało ten projekt to wszystkich ministerstw, zebrało uwagi i teraz komunikuje się z ministerstwami w zakresie uwag, uwzględnionych i odrzuconych. Także związki sportowe konsultowały już nowy projekt.

- Związki miały bardzo dużo uwag do projektu, ale generalnie odniosły się do niego pozytywnie. Większość uwag miała charakter techniczny aniżeli ustrojowy - wyjaśnił.

Zdaniem współautora projektu, nowa ustawa przede wszystkim otwiera się wobec zwykłych ludzi i ma na celu zwiększenie ich aktywności fizycznej. - Gdybym miał zareklamować tę ustawę zwykłemu obywatelowi, to powiedziałbym tak: do tej pory gdy ktoś chciał uprawiać sport, to właściwie musiał wstąpić do klubu, który już funkcjonuje w ramach polskiego związku sportowego. A więc musiał dać się wtłoczyć w tę machinę związkową. Teraz obywatele mogą sami zakładać profesjonalne kluby sportowe poza związkiem, mogą się organizować w stowarzyszenia sportowe też poza związkiem i nie ma tutaj żadnych ograniczeń. Może mieć to formę spółki akcyjnej, spółki z o.o., fundacji czy stowarzyszenia - podsumował Zawłocki.

Robert Zawłocki urodził się w 1971 roku w Barlinku. Studiował prawo na Uniwersytecie im. Adama Mickiewicza w Poznaniu, gdzie pracuje do dziś. W 1975 roku uzyskał tytuł magistra, a w 2008 roku został doktorem habilitowanym. Był działaczem Polskiego Związku Piłki Nożnej, w którym od 29 września do 10 października 2008 roku pełnił funkcję kuratora.

Reklama

Reklama

Reklama

Strona główna INTERIA.PL