Reklama

Reklama

Z "13" do Bundesligi

Artur Wichniarek urodzi się 28 lutego 1977 roku w Poznaniu. Przygodę z piłką rozpoczynał w słynnej kuźni talentów SKS 13.

Z tego szkolnego klubu wywodzili się m.in. Arkadiusz Głowacki, Bartosz Bosacki czy Grzegorz Rasiak. Z "Trzynastki" najzdolniejsi zawodnicy trafiali oczywiście do Lecha Poznań. W "Kolejorzu" Artur zadebiutował w wieku 17 lat. Przez dwa lata wystąpił w 30 meczach, ale nie udało mu się zdobyć gola. Wiosną 1996 roku został wypożyczony do drugoligowego Górnika Konin, gdzie trenerem był Wojciech Łazarek. To był dobry ruch. Doświadczony trener postawił na młodego napastnika, który miał okazję do regularnych występów. Gdy jesienią wrócił do Lecha miał już pewne miejsce w podstawowym składzie.

Reklama

Pierwszy transfer

W Poznaniu długo jednak nie pograł. Zdolnym napastnikiem zainteresował się ówczesny mistrz Polski - Widzew Łódź. Ekipa Franciszka Smudy przeżywała wówczas kryzys, z drużyny, która rok wcześniej walczyła w Lidze Mistrzów odeszło kilku kluczowych zawodników, Wichniarek też początkowo nie zachwycał. Za to następny sezon był popisowy w wykonaniu Artura. Widzew wywalczył wicemistrzostwo Polski, a Artur w 25 spotkaniach 20 razy trafił do siatki. Królem strzelców nie został, bo o jedną bramkę lepszy był Tomasz Frankowski z Wisły. Ponieważ krakowski zespół był wykluczony z rozgrywek pucharowych Widzew walczył o Ligę Mistrzów. Bez powodzenia. Wichniarek zdążył jeszcze zdobyć gola w meczu Pucharu UEFA z AS Monaco (1:1), a w rewanżu już nie zagrał, gdyż został sprzedany do Arminii Bielefeld (wówczas nie było jeszcze okien transferowych). Trener Orest Lenczyk, który prowadził wówczas Widzew mógł tylko bezradnie rozłożyć ręce. Widzew bez Wichniarka przegrał w Monako 0:2 i odpadł z rozgrywek. Koniec 1999 roku nie był udany dla Artura z jeszcze jednego powodu. Reprezentacja olimpijska miała szanse awansu do igrzysk w Sydney. Niestety w barażach podopieczni Pawła Janasa nie dali rady Turkom. We Wronkach Polacy wygrali 2:1, a Artur zdobył gola i wypracował rzut karny. W rewanżu rywale wygrali 1:0 i to oni grali w Australii.

Na podbój Bielefeldu

Tymczasem Wichniarek rozpoczął nowy etap w swojej karierze. Początki nie były łatwe. W pierwszym sezonie nie zdobył żadnego gola, a Arminia spadła do 2. Bundesligi i spędziła tam trzy sezony. To był jednak dobry czas dla Artura, który stał się kluczowym zawodnikiem zespołu. W sezonie 2000/01 w 25 meczach zdobył 18 bramek. W następnym w 29 spotkaniach trafiał do siatki 20-krotnie, a w sezonie 2002/03 w 30 meczach 12 razy. Właśnie w 2003 roku Arminia wywalczyła awans do Bundesligi, ale tam grała już bez Wichniarka, który stał się wolnym zawodnikiem i podpisał kontrakt z Herthą Berlin.

Niewypał w Berlinie

Miał to być krok do przodu i wielkiej kariery. 2,5-letni pobyt w Berlinie okazał się jednak nieudany. W tym czasie Artur rozegrał 44 mecze zdobywając zaledwie cztery gole. Nigdy nie przebił się do podstawowego składu. Wiosną 2006 roku wrócił do Arminii. Tam odzyskał formę, choć początki też nie były łatwe. W sezonach 2006/07 i 2007/08 zdobył po 10 bramek. Prawdziwą eksplozję formy "Król Artur" przeżył jednak tej jesieni. W 17 spotkaniach zdobył już 10 bramek i jest obecnie jedynym polskim zawodnikiem z pola, o którym można powiedzieć, że jest kluczowym zawodnikiem w klubie z Bundesligi. Znakomita postawa sprawiła, że Arminia przedłużyła z nim kontrakt do 2011 roku.

Niedosyt w reprezentacji

O ile kariera klubowa układała się Wichniarkowi w miarę dobrze, to spory rozczarowaniem były jego występy w reprezentacji, trzeba jednak zaznaczyć że żaden z trenerów nigdy na niego nie postawił. Artur zadebiutował w kadrze 3 marca 1999 roku w meczu z Armenią u Janusza Wójcika, niedługo później, bo 28 kwietnia w meczu z Czechami zdobył swojego pierwszego gola dla biało-czerwonych, ale potem było już coraz gorzej. Jerzy Engel nie powołał go na mistrzostwa świata w 2002 roku do Korei Płd. Również Paweł Janas nie widział go w swojej kadrze. Nie przekonał się do niego także Leo Beenhakker, który tylko raz dał mu szansę w spotkaniu z Czechami w lutym 2008 roku. Wichniarek zagrał przez 45 minut i więcej powołania nie dostał. Jesienią, rozczarowany Artur, ogłosił że rezygnuje z gry w reprezentacji. Jego bilans w kadrze to 17 meczów i 4 bramki.

Reklama

Reklama

Reklama

Reklama

Strona główna INTERIA.PL

Polecamy

Rekomendacje